Smuga cienia – Jak odzyskać zaangażowanie i zapał w pracy?

O tym co wpływa na nasze zaangażowanie i poczucie sensu w pracy i przeciwdziała wypaleniu zawodowego w artykule Jacka Jakubowskiego.

Jestem w fatalnym wieku. Mam 35 lat. W mojej korporacji nazywają nas „smuga cienia”. Jeszcze młodzi, już menadżerowie, powinniśmy być zadowoleni z niezłych pensji, w miarę spokojnej pracy. Ale zapału brakuje. Tyle razy brałem udział w ciekawych projektach, które kończyły się niczym, angażowałem się w jakieś ”innowacyjne działania”, które okazywały się kolejną zagrywką któregoś z Ważnych… Czasami zadaję sobie pytanie, ile jeszcze wytrzymam w tym mieleniu dnia codziennego.

To bardzo smutna konstatacja. Peter M. Senge w „Piątej dyscyplinie” pisze:

„Zaczynający pracę w biznesie bystrzy, dobrze wykształceni ludzie są pełni energii i pragnienia dokonywania zmian. Około trzydziestki nieliczni z nich szybko wspinają się po kolejnych szczeblach kariery, a pozostali po prostu tkwią w firmie, interesując się jedynie tym, co będą robić podczas weekendu. Gdzieś się ulatnia ich zaangażowanie, poczucie misji i zapał, z którymi zaczynali swoje kariery. Organizacja otrzymuje bardzo niewiele z ich energii, prawie nic z ich ducha.”

Wydawało by się, że w dobie cywilizacji wiedzy, kiedy zidentyfikowany, zaangażowany pracownik stanowi główny kapitał firmy, rzeczy takie nie powinny mieć miejsca.

Senge upatruje przyczyny tego stanu rzeczy w nieprzystosowaniu wielu, choć na szczęście nie wszystkich firm, do współczesnych czasów. W czasach permanentnej zmiany, niosącej przecież poczucie dyskomfortu, zagrożenia, stymulującej do ciągłego wysiłku, tylko stałe uczenie się, wprowadzanie innowacji, utrzymywanie się w głównym nurcie daje satysfakcję i energię do działania.

„Nie jest przypadkiem, że większość organizacji kiepsko się uczy. Metody, jakimi są one tworzone i zarządzane, sposób, w jaki jest definiowana ludzka praca oraz, co

najważniejsze, sposób, w jaki uczy się nas myślenia i współpracy (nie tylko w organizacjach, ale w ogóle), są źródłami głębokiego upośledzenia w uczeniu się. To upośledzenie trawa pomimo największych wysiłków inteligentnych, zaangażowanych ludzi. Często im bardziej starają się oni rozwiązać problemy, tym wyniki są gorsze. Uczenie się, jeśli w ogóle ma miejsce, następuje jakby na przekór temu upośledzeniu, które do pewnego stopnia jest cechą wszystkich organizacji.”

Peter M. Senge „Piąta dyscyplina. Teoria i praktyka organizacji uczących się”

Jednocześnie niepokoi mnie charakterystyczny ton przytaczanej na wstępie wypowiedzi. Największą chyba przeszkodą jest pewien rodzaj bierności i zależności od mechanizmów korporacji, decyzji „Ważnych” etc. Antidotum na ten stan rzeczy jest… wzięcie się za siebie. Wejście w ramach firmy, albo poza nią, w nurt podmiotowego działania i uczenia się. Postawienie sobie własnych, osobistych celów rozwojowych i konsekwentne ich osiąganie.

Warto sprawdzić, czy w dziale HR nie ma jakiś planów szkoleniowych, a może nowe projekty się szykują? Dotychczasowe porażki warto przerobić na spokojną mądrość doświadczonego wróbla, który na plewy się nie nabierze, a ziarno pożywne dla siebie wyskubie.

Jeżeli w firmie nic takowego dla siebie się nie znajdzie, warto poszukać inicjatyw ciekawych w okolicy najbliższej, a nawet dalej – w biznesowych lub NGO-sowych organizacjach realizujących niezwykle ciekawe działania, przy których wiele można się nauczyć.

Takie to już przyszły czasy, że nikt nie zdejmie z nas odpowiedzialności za rozwój własny. Z zewnątrz mogą nam tylko lepsze, lub gorsze po temu warunki stworzyć. A reszta zależy od nas samych.

0 komentarzy

Call Now Button