Proces grupowy. Z pamiętnika trenera trenerów…

W jaki sposób przebiegają naturalne procesy grupy i czym się charakteryzują w artykule Doroty Szczepan Jakubowskiej pt. Proces grupowy. Z pamiętnika trenera trenerów. 

Szkolenie trenerów polega, z jednej strony, na uczeniu technik prezentacji oraz technik aktywizujących, a z drugiej, na pomocy w wyzwalaniu się z lęku dotyczącego potencjalnie dramatycznych skutków żywiołu uruchomionego poprzez stosowanie rzeczonych technik aktywizacji grupy. Zaktywizowana grupa może bowiem (w głębokim przekonaniu wielu adeptów): zniszczyć trenera moralnie, zbojkotować projekt szkoleniowy oraz spostponować i załamać psychicznie poszczególnych uczestników. W końcu jednak dochodzi do pytania: Dlaczego właściwie tak miałoby być? Po co ludzie poświęcający swój czas i, nieraz, pieniądze na uczestnictwo w szkoleniu, mieliby realizować taki obłędny cel jak wykończenie osoby, od której chcieliby się czegoś nauczyć?  

Owszem, może się zdarzyć, że trener podpadnie ludziom w grupie arogancją, agresywnością albo faktem, że jego sposób bycia otwiera stare rany ze szkoły, kiedy np. zadaje pytanie typu: Jakie jest niebo nad Italią?  Noo… Niebieskie? Nie. Przezroczyste? Nie. LAZUROWE! No cóż. Wówczas można tylko powiedzieć: Nie rób drugiemu, co Tobie niemiło… Sam sobie winien… 

Najczęściej jednak za wyobrażeniami o apokalipsie na szkoleniu stoi nieznajomość zasad dynamiki grupy. Stosownie metod aktywnych sprawia, że ludzie zaczynają ze sobą rozmawiać, poznawać się, czuć wspólnotę pewnych doświadczeń a także różnice między sobą. Z masy bliżej niezidentyfikowanych uczestników szkolenia zaczynają wyłaniać się charaktery, potencjały, słabości. Rodzi się nowy byt: GRUPA! Jej życie rozwija się cyklicznie, ma swoje dzieciństwo, młodość, wiek dojrzały i starość. Ma okresy burzy i naporu, kiedy działa, delikatnie mówiąc, dość bez sensu. Ale nie będzie dorosłym, kto nigdy się nie zbuntował… 

Wiedza o naturalnych procesach rozwojowych grupy pozwala trenerowi lepiej rozumieć ludzi, których szkoli i siebie, bo on też podlega tym procesom. Dobitnie pokazuje, że nie wszystkie napięcia w grupie spowodowane są jego działaniami i niecała jej wspaniałość jest jego zasługą. Jeśli uruchamia się proces grupowy – rolą trenera jest rozumieć go i wspierać konstruktywne metody rozwiązywania konfliktów. W nagrodę pojawi się efekt SYNERGII – i on, i pozostali uczestnicy poczują, jak dużo mogą i jak długą drogę przeszli.  

Dlaczego w grupie prowadzonej metodami aktywnymi aktywność uczestników nie rozkłada się równomiernie przez cały czas trwania szkolenia? Dlaczego przyjemna grupa robi się nagle kłótliwa, a ludzie nie umieją ze sobą współpracować? Dlaczego po etapie konfliktów członkowie grupy nie tylko „wracają do rozumu”, ale nawet działają znacznie efektywniej i bardziej kreatywnie niż poprzednio? A tak w ogóle, to po co się z tym wszystkim męczyć? 

A jednak się kręci – istota procesów zachodzących w grupie 

„A jednak się kręci” – rzekł Ptolemeusz na łożu śmierci. Ruch i aktywność to przejawy życia. To również konieczny warunek dla efektywnego uczenia się. Dlaczego? Bo brak aktywności i ruchu to po prostu nuda i ścierpnięte pośladki. Zapał umiera. Człowiek, gdy działa angażuje się w poznanie myślenie i emocje. Aktywność daje poczucie sprawstwa i autorstwa. Okazja do „przećwiczenia” i „zastosowania” ułatwia zintegrowanie nowej wiedzy i umiejętności z tym, co już posiadamy.  

Fakt, że uczestnicy szkolenia są aktywni, komunikują się ze sobą oraz podejmują współpracę sprawia, że pomiędzy nimi zaczyna „iskrzyć”. Zaczynają się konfrontować, rywalizować ze sobą oraz wchodzić w różne role. Wraz z upływem czasu coraz dobitniej dostrzegają swoją zależność od innych oraz konieczność ciągłego precyzowania celów oraz zasad regulujących wzajemne stosunki. Te właśnie zjawiska opisujące proces powstawania tożsamości grupy oraz wchodzenia na coraz wyższe poziomy współpracy nazywane są procesem grupowym. Mają one naturę cykliczną, a między poszczególnymi etapami mogą pojawić się chwilowe kryzysy. Ujmując to metaforycznie, proces grupowy to droga do efektywnej współpracy, w ramach której członkowie zespołu muszą zjeść beczkę soli i to najlepiej kilka razy.  

Zachęta do aktywności to zaproszenie do efektywnego uczenia się. To równocześnie otwarcie drzwi dla procesu grupowego, który trzeba przyjąć z całym dobrodziejstwem inwentarza. To nie łatwe, bo często wiąże się z lękiem, frustracją, kryzysem. Czy więc warto podejmować takie ryzyko? Tak i to z kilku powodów, ale o tym w moim następnym artykule poświęconemu procesowi grupowemu pt.  

Jak przejawia się dynamika grupy, który ukaże się już niebawem w naszych mediach. 

Tymczasem zapraszam do wzięcia w naszych kursach poświęconych rozwojowi kompetencji trenerskich: Szkoła Trenerów oraz Kurs Pracy Procesowej.  

Dorota Jakubowska

Podziel się!

Shares

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *