Od wrażliwości, przez wstyd do empatii – droga odważnych przywódców

Autorem tekstu miesiąca poświęconego empatii jest Przemek Dziewitek.

Zapraszamy do lektury i refleksji, a może nawet podzielenia się nimi z nami.

Od wrażliwości przez wstyd do empatii – droga odważnych przywódców

O empatii napisano już naprawdę dużo. I bardzo dobrze, bo każde z tych podejść poszerza perspektywę, pomaga dostrzec w empatii szanse, ale też zagrożenia.

Podejście, które dało mi ostatnio sporo do myślenia to, trenowanie empatii poprzez pracę nad moją własną wrażliwością oraz wstydem.

„Vulnerability” oraz „shame” to dwa ulubione słowa Brené Brown, która od swojego niezwykłego wystąpienia na TEDx, wraz kolejnymi wystąpieniami i książkami pomaga oswajać emocje i budować odwagę u liderów.

Vulnerability tłumaczone jako wrażliwość nie oddaje w pełni znaczenia tego słowa. Lepiej byłoby powiedzieć, że to wrażliwy słaby punkt oraz umiejętność odsłaniania siebie (zdejmowania zbroi). To emocjonalne doświadczenie, któremu towarzyszy niepewność i ryzyko wystawienia na działanie emocji.

No i to również bardzo wymagająca postawa, która potrzebuje zaufania, ale też zaufanie buduje. Przede wszystkim wymaga zaufania sobie samemu. Akceptowania siebie takiego, jakim się jest, oraz ciągłej pracy z poczuciem własnej wartości. BB mówi, że to jest właśnie moment, w którym rodzi się nasza prawdziwa odwaga, czyli chęć pokazania swojej słabości oraz przyjęcia drugiego człowieka z jego własnym trudem. 

Jest to też podejście do odwagi, które proponuję i wspieram pracując z liderami, którym zależy na zbudowaniu atmosfery zaufania i bezpieczeństwa psychicznego w ich zespołach.

Nie zawsze jest to jednak jasne i zrozumiałe.

Czemu ludzie w pracy powinni czuć się dobrze? Czemu kpina i szydera nie jest najlepszym pomysłem na budowanie relacji? No i co ze znaną prawdą, że dzień bez opierdolu, jest dniem straconym, a przyznanie się do błędu, jest ostatnią rzeczą, którą warto robić?

Czemu przemoc (choćby tylko symboliczna) oraz zachowania pasywno-agresywne w dalszym ciągu tak często dominują nasze relacje zawodowe?

Jedną z odpowiedzi (którą i ja coraz częściej biorę pod uwagę) jest wg. Brené Brown wstyd. Czyli „mocno dolegliwe uczucie lub przeświadczenie, że nie jest się doskonałym, a w związku z tym godnym miłości, przynależności i więzi.”

Wstyd staje się czynnikiem kulturotwórczym wielu organizacji, instytucji czy firm. Ale jest też w nich reprodukowany. Zawstydzani często jesteśmy już jako dzieci w naszych rodzinach, by potem przez porównywanie i ocenianie pielęgnować wstyd w szkole.

Jak może przejawiać się wstyd w naszych organizacjach?

Jego potencjalne przejawy to: perfekcjonizm, plotki, porównywanie się z innymi, uzależnienie poczucia własnej wartości od produktywności, dyskryminacja, obarczanie winą. Oczywiście zdarzają się też bezpośrednie odwołania do wstydu, a niektóre z nich stają się oficjalnymi narzędziami zarządzania ludźmi, jak np. publiczna krytyka, czy system nagród, którego drugą stroną jest zawstydzenie tych, którzy nagrody nie dostali.

Podobno nie ma organizacji wolnej od wstydu, ale na szczęście jest coraz więcej takich, w których wstyd przestaje być normą kulturową, a liderzy nie odwołują się do wstydu, ale do empatii i autentyczności.

Empatia i autentyczność są bowiem antidotum na wstyd.

Od wstydu nie można się odciąć. Ale można go przeżywać w sposób autentyczny, nazywać go i mówić o nim. Dbając o poczucie własnej wartości, można pozbywać się kolejnych części zbroi, którą zakładamy przez całe życie. To zbliża nas do innych, pozwala silniej współodczuwać i daje odwagę do tego, by pytać innych o emocje i wspierać ich.

Empatia może być też jednak nieporadna. Zamienia się wtedy w ubolewanie, zarażenie emocjonalne, miłosierdzie. Możemy w pierwszym odruchu surowej, nietrenowanej empatii rzucić się na pomoc, by pomóc tak naprawdę sobie z uciążliwym odczuciem, które się w nas pojawiło na skutek reakcji współodczuwania.

To jedna z większych pułapek empatycznych, które popychają nas do skorzystania ze znanych (i pomagających nam samym strategii działania), by szybciej poradzić sobie z czyimś problemem. O dojrzałej empatii mówimy, gdy stajemy z kimś ramię w ramię, ale też jasno wyznaczamy granice.

Jestem obok Ciebie, wydaje mi się, że wiem co możesz czuć w tej sytuacji. To musi być bolesne, bo wiem jakie to było dla ciebie ważne. Chętnie będę cię wspierał żebyś znalazł rozwiązanie.

Empatia może być źródłem mocy. Bo gdy otworzymy się z na drugą osobę, wytrzymamy niepewność i nieprzewidywalność tej sytuacji, nie rzucimy się na ratunek, to pozwolimy jej na zmaganie się w bezpiecznym i wspierającym środowisku. Empatia może budować pomiędzy nami wieź i zaufanie, które pozwalają przechodzić przez zmiany, trudności i konflikty w sposób zdrowy i autentyczny, a sukcesy świętować i doceniać czując energię i spełnienie. 

Czy to nie piękne zadanie dla liderów? Brzmi zbyt idealistycznie i utopijnie?

Niech w takim razie puentą będzie ten fragment z książki Brené Brown „Odwaga w przywództwie”, który brzmi jak manifest lidera organizacji przyszłości.

„W dzisiejszym świecie liderzy powinni tworzyć i doskonalić przestrzenie, w których obowiązują wyższe standardy moralne niż te z którymi się na co dzień stykamy w wiadomościach, w telewizji, na ulicy. Ludzie w pracy powinien móc funkcjonować w dobrych warunkach, potencjalnie nawet lepszych od tych, które mają w domu. Czasami to właśnie pod wpływem działań lidera stają się z czasem lepszymi partnerami czy rodzicami.”

wski, superwizor. Pozdrawiam serdecznie.

Podziel się!

Shares

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *