Empatyczny lider

Kim jest lider? To pytanie zadaje sobie Jacek Jakubowski – współzałożyciel Grupy TROP, superwizor, Przewodniczący Rady Trenerów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Zapraszamy do wysłuchania podcastu o wizji przywództwa, która zdaniem Jacka jest najbardziej wartościowa – oparta na dojrzałości empatycznej i wspólnotowości, którą warto rozwijać.

Transkrypcja podcastu

Dzień dobry, to jest podcast Grupy TROP. Mówi Jacek Jakubowski, jestem superwizorem i współwłaścicielem Grupy TROP. Dzisiaj będziemy mówić na temat mnie bardzo fascynujący, czyli o liderze, o przywódcy, o osobie która przewodzi, która ma doprowadzić do tego, żeby jakiś zespół współdziałał. Całość jest w nurcie współpracy opartej na empatii, no i już to co powiedziałem – kto to jest lider? Jest to osoba, która albo została mianowana, albo się wyłoniła z grupy, albo sama podjęła jakieś działania i inni się wokół niej zgrupowali. To jest osoba, która ma doprowadzić do tego, żeby coś zrobić, coś osiągnąć, czegoś się nauczyć, coś wyprodukować.  

Lider bardzo często jest częścią jakiejś większej struktury. Na ogół niestety te struktury są hierarchiczne, czyli lider ma takiego lidera nad sobą i często liderów pod sobą. I to jest pierwszy kłopot. Nasza kultura, a za tym lider w stereotypie, przez tysiące lat opierała się na dominacji. A dominacja jest nieodłącznie związana z przemocą. Bo jeżeli ja mam być ważniejszy niż ty, to muszę mieć prawo cię ocenić, mieć prawo cię pogonić. Dawniej to w ogóle byłem właścicielem ciebie, byłem osobą, która miała prawo ciebie upokorzyć albo obatożyć fizycznie. To się na szczęście zmienia, ale mentalnie w dalszym ciągu, nawet liderzy są ofiarami takiego myślenia, że ja muszę być na górze. Ja muszę innymi władać. To jest coś, co liderów często wykańcza, ponieważ są na przykład specami od czegoś, na czym się fajnie znają, mają doświadczenie, no i mają też doświadczenia różnych liderów, z którymi mieli do czynienia i powielają ten wzorzec. Istotą nowoczesnego lidera, ale też od wieków tacy byli… no ale nie wnikajmy w to już, być może różne formy przemocy bywały przydatne. W tej chwili zmniejsza się ilość sytuacji, w których jest potrzeba wyraźnej hierarchii dowodzenia. Zwiększa się ilość sytuacji, w których trzeba wspierać, trzeba organizować, trzeba pracować nad uczeniem się osób, które są w zespole, tworzyć im sytuację edukacyjną, w których one się uczą. Bardzo mi do tego pasuje definicja przywódcy pana Coveya, w której pisze on: „przywódca to jest osoba, która potrafi zobaczyć mocne strony swoich podwładnych czy osób którym przewodzi i tak im je pokazać, że sami je zobaczą”. To jest dalej jeszcze taka sytuacja, kiedy ten przywódca jest wyżej, ale często on jest wyżej dlatego, że dłużej coś robi, że się na czymś lepiej zna, że już ma nagromadzonych tyle doświadczeń i z szacunkiem i empatią podchodzi do osób mniej zaawansowanych albo młodszych i pomaga im w tym, żeby stawali się coraz lepsi oraz pomaga w tym, żeby robota, którą mamy do zrobienia była efektywniejsza, bardziej twórcza.  

Z większością liderów, z którymi pracuje, mam taki kłopot… a właściwie oni mają taki kłopot, a on mi się udziela, bo wchodzę z nimi w empatii relację i czuję go, że nie potrafią oni znaleźć się w sytuacji partnerskiej, będąc liderem. Te rzeczy im się wykluczają. No i właśnie we współpracy opartej na empatii można zobaczyć, i są tacy liderzy już, którzy potrafią być naprawdę jako ludzie partnerami. Potrafią być organizatorami, przewodnikami, instruktorami w różnych obszarach, ale potrafią na przykład tworzyć taki zespół, w którym widząc osobę, która w jakimś zakresie jest od nich lepsza, coś lepiej potrafi zrobić, bo ma więcej doświadczenia, cieszą się z tego i budują podzielone liderstwo. Mówią „to teraz ty zajmij się tym projektem, a ja w tym projekcie będę brał udział, będąc dalej liderem całości, ale w tym projekcie jestem twoim współpracownikiem, bo ty się lepiej na tym znasz”. Wygląda to jak jakaś dziwna gimnastyka, natomiast osoby, które osiągną ten rodzaj dojrzałości empatycznej, mają naprawdę dużo fajniejsze życie, bo one budują autorytet na tym kim są i co potrafią i, uwaga, na tym czego nie potrafią. Gdzie cieszą się, że osoba, która w jakiejś strukturze jest ich podwładna albo jest częścią ich zespołu, albo która uznaje ich za mistrza i przewodnika, po prostu się za coś zabiera, a oni się u niej uczą. Oni są w tej sytuacji osobami, które biorą, wnosząc swoje doświadczenie.  

Jest jeszcze jeden aspekt. Jestem psychologiem i używam czasem tej wiedzy. Kłopot mój polega na tym, że bardzo wielu liderów nie pracowało nad sobą w żaden sposób. Albo pracowali tak od przypadku do przypadku, tak intuicyjnie. Wielu z nich ma obniżone poczucie własnej wartości, tylko mieli pewien niefart albo fart, jak kto woli. Mianowicie byli inteligentni, świetnie potrafili się w coś zaangażować, czegoś nauczyć. Mają liczne zalety i te zalety wywindowały ich na pozycję lidera, ale przeżywają taki „syndrom oszusta”, bo obniżone poczucie własnej wartości mówi… to jest taki siedzący robak w środku człowieka, który mówi „może to potrafisz, ale patrz, ile nie potrafisz” albo „za chwilę cię zdemaskują, zobaczą jaki jesteś kiepski”. Ci ludzie używają często pozycji lidera do tego, żeby być zaakceptowanym, żeby być wyżej, żeby być ważną postacią. Też często postrzegają świat jako pełen przemocy – im ktoś jest wyżej, to po prostu włada i ma kasę, a kto jest niżej, ten jest przegrany. Filozofia bycia pierwszym zresztą jest absurdalną filozofią, bo pierwszy może być tylko jeden. To by oznaczało, że większość ludzi jest głęboko nieszczęśliwa, a ten pierwszy też jest nieszczęśliwy, bo się cały czas boi, że może spaść. Nowoczesne partnerstwo jest rdzeniem zmiany cywilizacyjnej, polegającej na tworzeniu świata osób, które są sobą, które się rozwijają w różnych kierunkach. Świata, który jest oparty na różnorodności, na mocach wynikających z kompetencji, z inności tych osób i na tworzeniu z tego wspólnoty. Pan Tomasello wymyślił termin, który mnie powalił i uważam go za genialne wyjaśnienie – mianowicie „harmonizacja indywidualności”. Uważam, że jedynym ratunkiem dla cywilizacji jest świat, w którym ludzie w zespołach są sobą. Ale wewnątrz bycia sobą, właśnie przez to, że są bytami empatycznymi, potrafią się harmonizować. Nie ujednolicać, nie innych dominować albo dawać się dominować. Nie stawać się klockami w jakiejś budowli czy trybikami w maszynie. Jeżeli w nas jest empatia i chęć współpracy z innymi, no to moje stawanie się sobą oznacza relację partnerską z innymi. Korzystanie, uczenie się i współdziałanie. Prawdziwy lider to jest osoba, która to wszystko rozumie i widzi w tym swoją rolę. To może być rola główna, bo jest osobą, która to organizuje. To może być osoba, tak jak w tym podzielonym liderstwie jest na przykład lider, który jest mianowany, fajny, dobry specjalista, ale z komunikacją ma różnie, ma taką świadomość i obdarza osobę z zespołu zaufaniem i mówi „czy ty mogłabyś/mógłbyś prowadzić spotkanie”. Ponieważ prowadzenie spotkania jest odrębną sztuką. Moderowanie, dopuszczanie do głosu, powodowanie, żeby się wszyscy wysłuchali. A taka osoba, jeżeli to potrafi, to nie wchodzi w rywalizację z liderem, tylko mu pomaga. Pomaga temu zespołowi pracować i powoduje, że w pewnym momencie… być może lider musi podjąć decyzję, bo na przykład taka jest struktura, że to jest jego firma albo taka jest struktura, że konsekwencje spadają na niego. No dobrze, ale to jest budowanie partycypacji. Osobistej partycypacji ludzi, którzy są w zespole czy w organizacji. Istnieją jeszcze tacy… mi się bardzo podoba u Sange’a – liderzy bez władzy. Czyli osoby, które są w organizacji i które są obdarzone przez innych takim zaufaniem, opartym na doświadczeniach, opartym na tym, że ta osoba się w pewien sposób zachowuje, w pewien sposób istnieje, że mogą wprowadzać prawdziwe zmiany. Prawdziwe zmiany w organizacji, jak się chce wprowadzić, to robi to na przykład pan prezes albo udział HR albo nie wiem kto taki. Ale jeśli są mądrzy, to budują partnerską relację z liderami bez władzy. Z osobami, które są dla ludzi ważnymi. Jeżeli uzgodnią z nimi wartości, uzgodnią z nimi kierunki, skorzystają z ich mądrości w jakimś nazywaniu tych wartości, w nazywaniu sposobów pracy, to mogą stworzyć prawdziwy projekt rozwoju kultury organizacji tak na szerszą skalę. 

Puentując cały podcast, chcę powiedzieć tak – moim zdaniem przywódca, lider, który potrafi kreować współpracę opartą na empatii, który jest świadom własnych emocji, ma wysokie poczucie własnej wartości, ma głęboki szacunek do innych, zna swoje ograniczenia, jest nastawiony na budowanie wspólnoty i cieszy się z tego, że ktoś coś więcej umie, potrafi, przyjmuje jakąś rolę w zespole czy w organizacji. To jest ten ideał, do którego warto dążyć. W praktyce powiem, że ideału się nigdy nie osiąga, ale są osoby, które są niedaleko. W mojej książce, pod tytułem „Sytuacja Edukacyjna”, dostępnej za darmo na stronie sytuacjaedukacyjna.pl, zacząłem ją od sformułowania, że mądrym się bywa, a nie jest. Lider może popełniać błędy, może popełniać głupoty. Ważne, czy potrafi na przykład się do nich przyznać, na przykład przeprosić. Zbudować autorytet na tym, że się zorientował, że się wygłupił i coś z tym zrobił. Budzi to głęboką, bardzo potrzebną w każdym rodzaju działalności relację wspólnotową i tworzy prawdziwą współpracę opartą na empatii. To był podcast Grupy TROP, mówił Jacek Jakubowski, superwizor. Pozdrawiam serdecznie.

0 komentarzy

Call Now Button