Co daje płodozmian energetyczny?

Profesor Jacek Blikle, matematyk i przedsiębiorca, człowiek o niespożytej energii dzieli się z nami swoją receptą na pokonywanie ograniczeń w dostępie do zasobów sił i czasu.

Płodozmian energetyczny, czyli jak to robi Andrzej Jacek Blikle.

Jacku, pracujesz nieprzerwanie od ponad 60 lat. Jak dziś dbasz o to, żeby Ci się chciało chcieć? Co jest Twoim energetycznym paliwem? 

Przede wszystkim staram się robić codziennie, choć niekoniecznie przez cały dzień, to co mnie najbardziej pasjonuje. Najogólniej mówiąc są to różne projekty naukowe i społeczne. Zwykle prowadzę kilka projektów równocześnie, więc aby podołać temu zadaniu pracuję codziennie przez wiele godzin. Zaczynam o 5:00 i kończę o 19:00, ale działam w trybie „płodozmianowym” angażującym różne obszary umysłu i ciała. Dbam na przykład o to, aby kilka razy w tygodniu znaleźć czas na jakiś sport. Wysiłek fizyczny daje mi zarówno porcję energii intelektualnej, jak i emocjonalnej, pozwala bowiem rozładować toksyczne emocje, przywróć równowagę.  

Jak zatem wygląda Twój typowy dzień? 

Wstaję przed piątą i kiedy cały dom śpi, a mój umysł jest świeży, z mega filiżanką kawy na biurku (kubków nie lubię), rozpoczynam pracę naukową. Zabieranie świeżej głowy na rower o poranku byłoby marnotrawstwem. Dla mnie to czas, kiedy najlepiej pracują „mięśnie matematyczne”, to więc pora na rozwiązywanie naukowych problemów. Po dwóch-trzech godzinach czas na śniadanie, może też krótką drzemkę, po której zdarza się, że siądę jeszcze na trochę do pracy naukowej, ale generalnie przed południem kończę tę pracę i wracam do niej dopiero następnego dnia. Popołudnie to czas na inne aktywności np. odpisywanie na maile. Traktuję je jako aktywny odpoczynek intelektualny. Około 14:00 rower (również w zimie) albo siłownia. Wieczorem spotkania on-line albo „zajęcia bosmańskie”, a więc różnego rodzaju prace administracyjno-organizacyjne.  


Wspomniałeś o płodozmianie – powiedz mi jeszcze o obszarach, jakimi się zajmujesz, bo są różnorodne. Które z nich są dla Ciebie szczególnie energotwórcze? 

Aktywnie działam w trzech obszarach i każdy z nich przynosi mi dużo frajdy i satysfakcji. Pierwszy to nauka – marzy mi się zmienić oblicze informatyki. Dziś na całym świecie kupując aplikację, musisz zrzec się praw do roszczeń w przypadku szkód spowodowanych błędami w programie. Firmy softwareowe z zasady nie biorą odpowiedzialności za błędy, które nota bene są dość częste. Moim celem jest stworzenie takich narzędzi inżynierii softwareowej, które pozwolą firmom zmienić tę sytuację. Napisałem już książkę na ten temat (po angielsku), miałem też dwa pełno semestralne wykłady na Uniwersytecie Warszawskim.  

Poza pracą naukową wciąż uczę zarządzania, choć już dziś jest to raczej przygotowywanie zespołów do samoorganizacji i harmonizowania swojej pracy. Chodzi o taką pracę, w której ludzie SIĘ organizują, a nie SĄ organizowani. To całkowicie zmienia optykę na zjawisko organizacji pracy. 

Trzecim obszarem są moje działania społeczne. Na przykład, razem z prof. Anną Gizą-Poleszczuk, dr. Magdaleną Jelonek, prof. Jerzym Hausnerem i dr Łukaszem Stankiewiczem prowadzimy seminarium „Co się dzieje z uniwersytetem?”. Chcemy zaproponować gruntowną reformę szkolnictwa wyższego, ponieważ rozpowszechniony dziś na świecie sposób zarządzania nauką, tak jak zarządza się biznesem, przynosi poważne szkody. Innym działaniem społecznym, które prowadzę od 26 lat, są comiesięczne konwersatoria związane z zarządzaniem jakością. Wstęp jest wolny a aktualny program zawsze na mojej witrynie: Można inaczej.


Każdy z tych obszarów rzeczywiście wydaje się angażować zupełnie inne moce. 

I dlatego działając w jednym, pozwalam odpoczywać tym mięśniom, których będę potrzebować w kolejnym. Tak się właśnie odnawia energia, o której pisała ostatnio Dorota Jakubowska. Bo wtedy otwarcie laptopa nawet podczas wakacji (co robię regularnie) nie jest przejawem pracoholizmu, ale pasji. 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Call Now Button