Poczucie własnej wartości fundamentem sukcesu w cywilizacji wiedzy 

Dlaczego bez dobrze ugruntowanego poczucia własnej wartości trudno jest w dzisiejszym świecie odnieść sukces i w jaki sposób ją w sobie wzmacniać wyjaśnia Jacek Jakubowski. 

Miarą sukcesu jest dziś informacja. Tylko tyle i aż tyle. Kto jej nie ma, kto nie potrafi jej zdobyć, wytropić a potem wykorzystać, staje się graczem bez znaczenia. Informacja jest bowiem miernikiem postępu, władzy a także innych form cywilizacyjnego spełnienia. Zaś informacyjny przepływ powinien być w równym stopniu intensywny, co szybki.  

Społeczeństwo wiedzy wyznacza dotąd nieodkryte kierunki, cele dla biznesu, a na drodze do ich osiągnięcia wyznacza innowacyjne trendy, podkreślając znaczenie niegdyś bagatelizowanych cech osobowości. Jedną z nich, niezwykle cenną jest tytułowe poczucie wartości. Peter F. Drucker w artykule „Jak zarządzać samym sobą” napisał: 

W gospodarce opartej na wiedzy sukces przypada w udziale tym, którzy dobrze znają samych siebie, swoje mocne strony, system wartości oraz metody i styl pracy. 

Niektórzy spytają pewnie, jak się ma znajomość siebie do poczucia własnej wartości? Odpowiedź wydaje się trywialna: jeśli nie znasz siebie, nie masz też ukształtowanego poczucia własnej wartości. To bardzo prosta zależność, a jakże bogata w skutki dla naszego funkcjonowania. Powyższy cytat, niczym skondensowane przesłanie powinien zawisnąć nad łóżkiem każdego, kto chce aktywnie i realnie uczestniczyć w nurcie przemian cywilizacyjnych. Stanowi on ponadto jednoczesną odpowiedź i zaprzeczenie wobec stosowanych przez większość z nas schematów myślenia o biznesie oraz miejscu i roli człowieka w nim osadzonego. Cały ten potok słów, przemyśleń mówiących o biznesie, w którym nie ma miejsca na sentymenty, o pracy, do której nie można przynosić swoich emocji i o ludziach, którzy to czyniąc – oceniani są jako niezrównoważeni psychicznie. To wszystko, nie bojąc się bezpośredniości przekazu, to stek bzdur nieprzystających do nowej rzeczywistości. Tego rodzaju przekonania są przejawem absurdalnie sztywnego zakorzeniania w mijającej epoce fabrycznej. Jednego z jej twórców zwyczajnie wkurzał fakt, że do każdej pary rąk, doczepiony jest w pakiecie niezależny mózg, z którym jest więcej problemów niż pożytku.  

W cywilizacji wiedzy potrzebny jest cały człowiek, jego pasja, zaangażowanie, nieustający proces uczenia się i rozwoju. Razem z jego mocnymi, ale także słabymi stronami, wierzący w siebie, stąd też bazujący na wartościach, które potrafi adekwatnie wykorzystać w codziennych relacjach. Poszukuje się profesjonalistów, stale pracujących nad swoim indywidualnym, niepowtarzalnym sposobem działania i stąd czerpiących energię do nowych wyzwań. Firmy, które potrafią przyciągnąć i zatrzymać takich właśnie ludzi, rozwijają się najszybciej, stając się trudną do przeskoczenia konkurencją.  

Czym więc jest poczucie własnej wartości tak ważne i wciąż postulowane w nowej cywilizacji? 

Pojęcie „poczucie własnej wartości” nie bez przyczyny kładzie tak silny nacisk na swój element składowy, jakim są wartości. W ten sposób oznacza ono prawdziwą, realną podmiotowość. To przekonanie o wadze własnego istnienia i o swoim znaczeniu, wynikającym z prostego i niepodważalnego faktu bycia człowiekiem. Daje ono zakorzenienie w sobie, czyli poczucie integralności ze sobą i swoim otoczeniem. Odpowiada za szczerość w spojrzeniu i chęć uczenia się, poznawania świata, podejmowania nowych, nawet trudnych wyzwań. Kiedy wygłosiłem takie poglądy na jednym z warsztatów, usłyszałem: „A jak ktoś jest kiepskim pracownikiem? Wtedy wysokie poczucie własnej wartości prowadzi do zachowań bezczelnych albo wręcz agresywnych”? W takiej sytuacji muszę powołać się na prof. Andrzeja Blikle. Na swoich wykładach zwykł mawiać: „Każdy z nas w szkole uczy się np. matematyki. Po wielu latach wie, ile nie wie. Ale psychologii nikt się nie uczy, wobec tego każdy jest przekonany, że się na niej świetnie zna”. Profesor jest matematykiem i przedsiębiorcą – wie, co mówi. 

Otóż trzeba zdecydowanie odróżnić poczucie własnej wartości od samooceny. To pierwsze mamy mieć wysokie, a samoocenę najlepiej – adekwatną. Mogę wierzyć w siebie, wiedząc jednocześnie, że niewiele jeszcze umiem i długa drogą przede mną – dlatego z entuzjazmem przystępuję do uczenia się. Tak działa poczucie własnej wartości przy odpowiedniej samoocenie. Z drugiej strony w głębi mogę sobie nie ufać, przez co na zewnątrz w dużej mierze będę nieśmiały, momentami zahamowany albo przeciwnie, swój wewnętrzny brak wiary zamienię w zewnętrzną zarozumiałość. Taka opcja też jest możliwa. Pytanie tylko, która z nich jest racjonalna?  

Oparta na wysokim poczuciu własnej wartości samoocena dotyczy tego, co umiem, potrafię albo tego, czy dobrze pełnię określone role społeczne. Każdy ma jakieś mocne i słabe strony. Mocne warto rozwijać, słabe podciągać. I raczej unikać sytuacji, w których wymogiem są umiejętności, których nie posiadamy lub jeszcze nie posiadamy. Ta tematyka wychodzi w czasie wielu sesji coachingowych. To zresztą nieco zadziwiające i paradoksalne, jak menagerowie, ludzie sukcesu, obracający wielkimi pieniędzmi i realizujący fascynujące niekiedy projekty, w głębi serca często nie wierzą w siebie. Właściwie zdarza się, że walczą z całym światem o uznanie mimo ewidentnych dowodów na to, że naprawdę są świetni. Świetni nie oznacza, że nie mają przed sobą ogromnej pracy do wykonania, nauczenia się wielu umiejętności, rozwinięcia wrażliwości czy poprawienia skuteczności. To wszystko można zrobić, jeżeli się ma oparcie w sobie, w przekonaniu, że mogę się zmienić, rozwinąć, nauczyć.  

Wiara w siebie nie jest już tylko prywatną sprawą każdego z nas. Na niej opiera się zaufanie do innych, budowanie osobowych relacji międzyludzkich, sensowne zarządzanie. Bez niej nie ma dialogu, inspirowania. Można być sprawnym robotem, można nawet mieć świetne pomysły, ale izolacja emocjonalna od innych skazuje na napięcie, smutek, złość, a to przeradza się w różne rodzaje agresji (intrygi, deprecjonowanie itp.).  

Praca nad odzyskiwaniem, a następnie nad utrzymywaniem wysokiego poczucia własnej wartości jest trudna, ale fascynująca. Wymaga pogłębienia świadomości swoich emocji, uruchomienia własnego wewnętrznego procesu aktywności, który w każdym z nas jest. Trzeba tylko go odnaleźć i utrzymać ten stan, o którym tak pięknie pisze filozof Benedykt Spinoza: 

Aktywność oznacza podmiotowość, dokonywanie wyborów, przyjemność istnienia, smakowania i doświadczania życia.

Jacek Jakubowski

Podziel się!

Shares

0 komentarzy

Call Now Button