Co decyduje o naszej samorealizacji?

Artykuł Doroty Szczepan – Jakubowskiej

Michaly Csikszentmihalyi, twórca koncepcji FLOW pisał o istotnym wpływie tego doświadczania na poczucie życiowego spełnienia. FLOW daje, jego zdaniem, szczęście, nawet, gdy nie daje przyjemności. A więc zatroszczmy się o FLOW: u siebie i u innych.

FLOW. Stan, w którym robisz coś, co Cię całkowicie pochłania. Moment, w którym działasz, nie zwracając uwagi na mijający czas, ludzi i sytuacje wokół. Jesteś całkowicie zanurzony/a w tym doświadczeniu, czujesz satysfakcję, energię i siłę.

Obiecałam Wam, że będę opowiadać o tym, w jaki sposób bycia w stanie FLOW można się nauczyć i jak można wspierać w tym innych. Zacznę od trzeźwiącej wiadomości: do FLOW nie można nikogo skłonić. Jeśli ktoś jest dla nas ważny, oczywiście chcemy, aby był szczęśliwy. Więc czasami radzimy z troską: „Poluzuj, kochanie!” albo „Przestań się tak spinać, zaszalej”. Nic z tego. Nie da się kogokolwiek do FLOW namówić. Dlaczego? Bo wszelki nacisk wzmaga wewnętrznego krytyka, więc osoba uszczęśliwiana dobrymi radami w najlepszym wypadku nas oleje, a w najgorszym wpadnie w panikę: „Czy już jestem wystraczająco we FLOW? Czy spełniłem Twoje oczekiwanie, że będę szczęśliwy i twórczy? Czy za Twe dobre serce odpłacę oczekiwanym rezultatem?”.

Prawie wszyscy przeszliśmy niezłą szkolną tresurę, która miała sprawić, że będziemy szarzy, lecz czyści jak fartuszek panny służącej w przedwojennym domu mieszczańskim, poprawni, w najlepszym przypadku… bezbłędni. A co to znaczy „bezbłędny”? To taki, który dostosowuje się do standardu, który ktoś wyznacza.  Najpierw ktoś poza nami decyduje, jak sprawy powinny wyglądać, a potem bierzemy ten kanon do serca tak głęboko, że sami z własnej woli nieustannie się do niego przymierzamy. Czasami surowa nawet samoocena jest potrzebna, ale często zbyt głęboko wchodzi nam w krew. W rezultacie wędrujemy po świecie z pytaniem w wylęknionych oczach: „Czy dobrze?”,” Czy zadowalająco?”, Jaki dostałam stopień?” I gdzie tu miejsce na FLOW?

Możemy jednak zatroszczyć się o to, aby nie oceniać niepotrzebnie, zdjąć z pleców nieco ciśnienia. Możemy pomóc sobie i innym w zabawnej pracy nad wewnętrznym krytykiem. W tym tygodniu weź na tapetę jedno z tych morderczych zadań (albo wymyśl własne):

  • Zostaw sobie i innym niezagospodarowany zadaniami czas.
  • Przyzwalaj na to, aby czyjaś uwaga wędrowała swobodnie nie zatrzymując się ani na Tobie, ani na niczym ważnym.
  • Poćwicz nudę – na luzie.
  • Ugotuj niedoskonałe danie, jeśli chcesz poeksperymentować kulinarnie.
  • Ubierz, idąc na spotkanie do wyszpanowanego towarzystwa niemodne ciuchy, jeśli są Twoim zdaniem fajne.
  • Śmiej się bez wstydu z głupich i niepoprawnych politycznie dowcipów, jeśli są Twoim zdaniem zabawne.
  • Odpuść cudzą lub własną winę bez ścisku gardła.
  • Pokochaj błąd, w którym czujesz zarzewie nowego.

Sierpień to miesiąc troszczenia się. If you love somebody, let them free…

Podziel się!

Shares

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *