Co będziemy robić? Czyli Trening Interpersonalny w Q&A

Czego możesz spodziewać się po Treningu Interpersonalnym? Na najczęściej zadawane pytania zarówno z perspektywy uczestnika, jak i prowadzącego treningi odpowiada doświadczony trener i superwizor Darek Majak. 

Od wielu lat współpracuję z Grupą TROP, prowadząc Treningi Interpersonalne. Z moich obserwacji wynika, że uczestnicy szczególnie w początkowej fazie zadają pytania, które w tej czy innej formie powtarzają się na większości treningów. Postaram się przybliżyć same pytania, jak i moje spostrzeżenia, zaczynając od najbardziej podstawowej kwestii, czyli: 

Co to jest Trening Interpersonalny? 

Chciałbym opowiedzieć o tym doświadczeniu zarówno z perspektywy uczestnika, jak i trenera prowadzącego. Wyjątkowość tego zdarzenia polega na tym, że w niewielkiej przestrzeni, niewielka grupa osób spotyka się i spędza ze sobą około pięciu dni, będąc permanentnie w jakiejś relacji, budując i obserwując różnego rodzaju doświadczenia, tworząc mikrospołeczność. Siła tego doświadczenia przejawia się w tym, że bardzo intensywnie kierujemy uwagę na różnego rodzaju aspekty, których na co dzień nie obserwujemy u siebie i u innych. Mamy silnie skupioną uważność. W efekcie różne sytuacje, które nam się przydarzają, różne przemyślenia, kontakt z różnymi naszymi przekonaniami, stereotypami, rytuałami objawia się nam w nieco innym świetle. Zaczynamy zwracać uwagę na rzeczy, które zdarzają się nam na co dzień – są tak znane, że aż niezauważalne, a w czasie takiego treningu, kierujemy na nie naszą uważność i zaczynamy się im przyglądać. I to na różne sposoby. Korzystamy w czasie takiego spotkania z informacji, które przekazują nam inne osoby towarzyszące nam w tym treningu, które również przeżywają coś podobnego do nas. W związku z tym dochodzi do bardzo intensywnej wymiany informacji w tych obszarach.  

Doświadczenie czegoś takiego ma ogromne oddziaływanie na uczestników. Myślę o sobie teraz z perspektywy uczestnika, ale też już osoby, która prowadzi takie spotkania. I praktycznie na każdym treningu zdarza mi się zaobserwować takie zjawisko, kiedy grupa nieznających się osób, (jest to jeden z wymogów, mówiący o tym, że osoby, które biorą udział w TI, powinny być sobie obce), przekraczając różne etapy, różne swoje trudności, ograniczenia, ale też podejmując decyzje, w różnym stopniu wchodzi na poziom bardzo pogłębionej, intensywnej relacji, w której bardzo mocno pojawia się otwartość i uważność.  

Żeby opisać trochę swoje doświadczenia z prowadzenia tych treningów, posłużę się pytaniami, które najczęściej padają na sali i spróbuję na nie odpowiedzieć. Zazwyczaj zaczyna się od pytania: Co my tu będziemy robić? I wówczas, zgodnie z prawdą, odpowiadam, że to jest taka forma szkolenia, różniąca się praktycznie od wszystkich innych tym, że nie posiada ona swojej bardzo określonej struktury. Nie mamy planu na to, co się będzie działo. Planem jest to spotkanie, a działania wynikają z tego, co w czasie tego spotkania się zdarza. Taka odpowiedź często wzbudza niepokój, ponieważ wiele osób, przychodząc na takie spotkanie, trening, ma w planach działania edukacyjne. Chciałoby się czegoś nauczyć, pozyskać jakiś rodzaj wiedzy, a dostaje informację, że to się raczej nie zdarzy. I tu chciałbym doprecyzować. Po pierwsze, zdarzy się, tylko to będzie wiedza, która nie wynika z tego, że ja ją będę przekazywał, a uczestnicy będą ją pobierać i w jakiś sposób ją sobie porządkować, tylko to będzie taka wiedza, która wyniknie z tego, co będziemy wzajemnie wobec siebie robić, mówić, czego doświadczać. To też jest wiedza.  

Kolejne pytanie, które też często pada w tej sytuacji, brzmi: Ale jak to będzie? Czy my będziemy planować wszystko, co tu się będzie działo? Czy możemy opuścić tę salę, pójść sobie na spacer i to też będzie nasz Trening Interpersonalny? Otóż nie. To jest taka forma, która jest zarezerwowana do określonej formy czasoprzestrzennej, czyli spotykamy się w jednym miejscu, w grupie, która liczy ograniczoną ilość osób. W tej grupie jest ktoś, kto odpowiada za to spotkanie, czyli trener i ten czas płynie w obrębie tej grupy, a nie poza salą treningową.  

Na co wtedy bardzo często pada pytanie: To co my będziemy w takim razie robić? Będziemy tak siedzieć w kole i gadać o sobie? Będziemy sobie robić jakąś terapię? Odpowiedź na to pytanie też jest dość jednoznaczna. Nie, nie robimy sobie tutaj terapii. Aczkolwiek, jeżeli będziemy chcieli siedzieć w kole i mówić sobie o różnych ważnych rzeczach i będzie to decyzja grupy, to taka forma również może się zdarzyć i też może wyglądać trochę podobnie, jak zdarza się to na różnego rodzaju spotkaniach terapeutycznych. Natomiast z założenia i też trochę z praktyki wynika, że takie rzeczy raczej się nie zdarzają.  

Kolejne pytanie, które często pada na sali treningowej: No dobrze, to czy ja mogę tak sobie siedzieć na tym treningu i nic nie robić, w ogóle się nie odzywać albo nie brać udziału w ćwiczeniach, nawet jeżeli jakieś będą? Odpowiedź brzmi: tak. To, co zrobisz w trakcie trwania tego treningu, to w jaki sposób z niego skorzystasz, to na co skierujesz swoją uwagę, jest w pełni obszarem Twojej wolności. Możesz o tym decydować, że np. nie będziesz słuchać, nie będziesz się odzywać. Będziesz oczywiście mieć wówczas kontakt z tym, jakie są efekty takiej postawy w czasie treningu, ale na pewno nikt nie będzie zmuszany do robienia rzeczy, na które nie wyraża zgody, bądź brania udziału w jakichś wydarzeniach, które przekraczają jego granice. Każdy w tym obszarze ma nieodbieralne prawo podejmowania decyzji w stosunku do siebie, ale też istotne jest to, że nie ma takiego prawa, żeby podejmować jakiekolwiek decyzje w stosunku do innych. Więc to jest chociażby taki aspekt wolności, który jest obecny na Treningu Interpersonalnym.  

Kolejne pytanie, które często pada, a które jest skierowane bezpośrednio do mnie, jako prowadzącego, brzmi: Skoro nie ma struktury, nic tu się nie będzie działo innego, poza tym co sobie zażyczą lub wykreują uczestnicy, to jaka jest rola trenera? To pytanie z grupy tych trudniejszych, bo trudno pokazać przynajmniej na początku, na czym polega rola trenera. Faktycznie siedzi, nie za wiele mówi, nie za wiele robi, czasami pomaga się skomunikować, czyli jakby przeformułowuje komunikaty, które padają z ust uczestników na takie, które są bardziej zrozumiałe, mniej agresywne, bardziej komunikatywne, ale generalnie w niewielkim stopniu wpływa na przebieg samego treningu. Pamiętam takie stwierdzenie, które padło kiedyś na samym początku treningu od jednego uczestnika, że on też chciałby mieć taką robotę, że siedzi, nic nie robi i jeszcze bierze za to kasę. Po pięciu dniach tego treningu, kiedy podsumowaliśmy to zdarzenie, uzyskałem od tego samego uczestnika informację, że wie, na czym polega moja rola, wie, dlaczego wypada za nią brać wynagrodzenie i stwierdził, że nie chciałby tego robić, bo jest to trudny rodzaj pracy – z czym nie do końca się zgadzam, bo bilans pomiędzy trudnością a satysfakcją wypada zdecydowanie bardziej na rzecz satysfakcji. Natomiast prawdą jest, że zdarzają się trudne momenty i za nie biorę odpowiedzialność w czasie prowadzenia treningu.  

Pojawia się więc pytanie: Warto czy nie warto? Z perspektywy mojego osobistego doświadczenia – warto. Każdy trening, który przeżyłem i w roli trenera i w roli uczestnika, był wart tego, żeby go przeżyć. Po pierwsze, w związku z możliwością doświadczania uważności i wglądu, co jest samo w sobie bardzo ubogacającym doświadczeniem. Po drugie, jest to doświadczenie bardzo głębokiej, bliskiej relacji, która buduje się w bardzo krótkim czasie i bardzo intensywnie. I wszystkim tym, którzy potrzebują dobrego emocjonującego przeżycia, w którym mogą doznać wielu dobrych emocji związanych ze sobą i z relacją z ludźmi, z którymi się spotykają – zdecydowanie polecam takie doświadczenie. Ale też polecam uważność, żebyście zobaczyli, czy w Waszym życiu jest to akurat taki moment, że takie doświadczenie Wam posłuży. Trzymam kciuki, żeby to było dla Was rozwijające, dobre, ubogacające doświadczenie. Zapraszam i do zobaczenia na sali treningowej. 

Podziel się!

Shares

0 komentarzy

Call Now Button