Równowaga w dawaniu i braniu

Równowaga w dawaniu i braniu to temat podcastu, w którym przewodnikiem jest Sebastian Ciszewski. Temat bardzo ważny, bo brak równowagi w tym aspekcie często nas destabilizuje. Ale „równo” to nie znaczy tyle samo dla każdego, „równo” nie znaczy też tyle samo w każdym aspekcie życia.

Co więc oznacza równowaga w dawaniu i braniu?  Posłuchajcie sami!

Transkrypcja podcastu

To jest podcast Grupy TROP, przy mikrofonie Sebastian Ciszewski. Witam serdecznie, chciałbym się przedstawić. Z zawodu jestem pedagogiem, a z praktyki trenerem, coachem, facylitatorem i pewnie parę innych ról by się znalazło związanych z tym, co robię z ludźmi. Taką praktyką, która najczęściej mi ostatnio towarzyszy i która myślę będzie też wybrzmiewała w dzisiejszym podcaście to są treningi interpersonalne, które prowadzę z dużą satysfakcją dla siebie, ale też mam poczucie, że z pożytkiem dla uczestników. Dzisiejszy temat równowagi w dawaniu i braniu… myślałem jak ja osobiście patrzę i podchodzę, bo ma dla mnie duże znaczenie ten styk mojego osobistego spojrzenia w połączeniu z tymi technikami, metodami, które wykorzystuje.  

Po pierwsze, równowagę skojarzyłbym z podróżą. To nie jest tak, że tę równowagę się znajduje i się ją ma, nie że się ją traci i już nie odzyskuje. Ona towarzyszy nam w różnych sytuacjach, różnych doświadczeniach, mam poczucie, że tej równowagi możemy się uczyć, czasami z tej równoważni możemy spadać i mamy jak najbardziej prawo na tą równoważnię wrócić. Dla mnie jest to związane z doświadczeniami pracy w organizacjach, szczególnie w harcerstwie, ale także w takim obszarze pedagogicznym, oświatowym. Dużo pracuje z dziećmi, młodzieżą, dorosłymi. Szczególnie ta perspektywa, która jest związana z rozwojem człowieka, z wchodzeniem w wielu momentach w nowe role, nowe zadania była takim moim istotnym wkładem, żeby zobaczyć, że równowaga nie znaczy dla każdego i w różnych momentach życia to samo. Ta podróż to jest odkrywanie tej równowagi, definiowanie, dekonstruowanie i określanie jakiej ja równowagi na ten moment w życiu potrzebuję i być może jakiego balansu potrzebuję dokonać, żeby skorygować to co do tej pory było dla mnie równowagą, a z jakiegoś powodu przestało. Na pewno ta równowaga jest bardzo mocno związana z życiem osobistym, z różnego rodzaju doświadczeniami, tymi łatwiejszymi, trudniejszymi, które wymagały odnalezienia się w tej nowej sytuacji, czasami poproszenia o pomoc, czasami przyjęcia tej pomocy od innych. Myślę, że znalazłem się w takim momencie, w którym mam pewien pogląd na to, czego ja potrzebuję, żeby żyć w równowadze i stało się to pewnym obszarem pracy jak wspierać innych, żeby tę równowagę odnaleźli, żeby tę równowagę doświadczali. Pomyślałem sobie, że bycie i życie w równowadze nie oznacza takiego matematycznego podejścia, żeby mieć po równo, żeby mieć po każdej ze stron tyle samo. Są różne teorie, czasami jest teoria stolika, że każdy stolik, żeby stać, potrzebuje mieć równej długości nogi. Jeżeli te nogi są innej długości, to on się zaczyna przewracać. Ja myślę, że moje spojrzenie na równowagę jest kwestią otwartości i możliwości. Otwartości na to, że mogę w różnych sytuacjach zaspokajać swoje potrzeby różnymi metodami, że mogę też w relacjach z ludźmi kimś kto daje, kimś kto bierze. Ta równowaga, powiedziałbym najkrócej, to jest przepływ. Taka drożność, jak bym sobie wyobraził dzieci, z którymi pracuje, które rozłożą sobie tunel i mogę do tego tunelu wejść z jednej strony i z drugiej, mogą przejść na tę stronę, na którą potrzebują. W pracy z ludźmi czasami potrzebujemy być bliżej, czasami dalej. Czasami chcemy dawać, czasami brać. Czasami słuchać, czasami mamy coś ważnego do powiedzenia. Myślę, że równowaga polega na tym, żeby w tym menu różnych procesów, różnych sytuacji mieć do nich swobodny dostęp. Że być może aktualnie nie potrzebuje tego wszystkiego, ale wiem, że mogę. Że jest to bardziej kwestia „chcę”, niż „mogę”.  

Moja praca z ludźmi, w obszarze równowagi jest właśnie podążaniem w stronę takiego pytania, takiej wolności na ile ty możesz w swoim życiu, w relacjach, w zaspokajaniu swoich potrzeb możesz poruszać się w taki sposób, żeby być i czuć, że żyjesz w wolności, w możliwości, a nie w ograniczeniach czy w jakichś trudnościach. To, co mi się zdarza obserwować na treningach interpersonalnych to jest to, że uczestnicy często tych możliwości nie widzą albo w nie nie wierzą. Wynika to z pewnych doświadczeń, przekonań, spojrzenia na siebie w ramach jakiegoś poczucia własnej wartości. To, co jest ważne, to jest doświadczenie i znalezienie się w takiej sytuacji, czasami odkrycie tych sytuacji na nowo, że ja mam prawo i możliwość w kontaktach między ludźmi, ale także w kontakcie z sobą poruszać się i czerpać. Z hasłem równowaga łatwo skojarzyć inny termin – nierównowaga. Jeżeli wyobrazimy sobie, że w jakimś momencie łapiemy równowagę, no to naturalne jest to, że stan, który poprzedzał równowagę był stanem jakiegoś przechyłu. Być może zreflektowaliśmy się, być może zadziało się to w ramach komunikacji z drugim człowiekiem i odkrywamy, podejmujemy decyzję, że chcemy mieć inaczej. Konsekwencje niezareagowania na te sygnały, to jeżeli sięgniemy do takich podstawowych informacji psychologicznych, to w momencie, jak uświadamiamy sobie, że mamy potrzebę, że tej potrzeby nie zaspakajamy, zaczynamy się frustrować. Następuje tak zwana frustracja potrzeb, czyli zaczyna się taki moment, w którym zaczynamy funkcjonować, że świadomie pracuje w nas pewna potrzeba i też świadomie zaczyna pracować w nas brak zaspokojenia tej potrzeby, czyli deficyt tej równowagi. Konsekwencje mogą być rozmaite, bo one będą wpływały na naszą kondycję emocjonalną, na nasze relacje, ale także pewnie wielu specjalistów powie, że nierównowaga jest związana z somatyką i tak naprawdę nie tworzymy tylko jakichś sytuacji między ludźmi, ale też po prostu szkodzimy swojemu organizmowi. Tak naprawdę nie ma sytuacji, że można ten stan przeczekać, po prostu trzeba w pewnym momencie podjąć decyzję, żeby dać sobie równowagę i żeby stworzyć takie okoliczności albo podjąć takie działania, które tą równowagę mogą nam dać. Możliwości może być kilka, bo one mogą być na miarę naszych mocy, ale mogą wiązać się z takim hasłem po-moc. Czyli możemy skorzystać z wsparcia kogoś w relacji z bliską osobą, ale też możemy skorzystać z osoby, która jest wykwalifikowana, żeby nas wesprzeć w takim poszukiwaniu równowagi – mentora, coacha, w innych sytuacjach także na przykład terapeuty. Wtedy też zaczynamy świadomie i aktywnie działać na rzecz naszej równowagi. Praktyka pokazuje, to podjęcie działania, wbrew tym ograniczeniom, obawom, czasami przekonaniom, że to będzie trudne albo niemożliwe, okazuje się, że odbiór tego co się dzieje później, tych efektów jest zgoła inny. Tak się dzieje na treningach interpersonalnych, które prowadzę, kiedy grupa ludzi, którzy się spotykają na okoliczność pięciu dni, nie znających się często wcześniej, mających bardzo różne doświadczenia, bardzo różne systemy wartości, bardzo różne oczekiwania, potrafi w ciągu tych kilku dni zbudować relację, nawiązać kontakt, podjąć efektywną komunikację, wspierać się, towarzyszyć i znajdować równowagę. Często są później sami zaskoczeni jak to możliwe, że w takiej grupie ludzi, w ciągu kilku dni ta równowaga była do osiągnięcia. I wtedy obalamy pewien mit, który gdzieś może pokutował, to znaczy, żeby stworzyć pewien dobrostan, potrzeba czasu. Oczywiście jakoś ten czas jest potrzebny, natomiast często ludzie bardzo przeszacowują, że to, żeby znaleźć się w dobrostanie, w równowadze, w możliwości dawania i brania, to jest długa, mozolna, czasochłonna podróż. Jeżeli znajdziemy się we właściwym miejscu, we właściwym czasie, otworzymy się na to, co dają inni, co daje ta sytuacja, bardzo szybko okazuje się, że my sami do tej równowagi dążymy. Bardzo szybko na sygnały tej równowagi odpowiadamy. To jest pewnie związane z różnymi innymi aspektami, kiedy mamy tak naprawdę jako organizm pewne mechanizmy samoregulujące i kiedy uczestnicy odkrywają możliwość dzielenia się potrzebami, proszenia, wzruszania, towarzyszenia, nawet milczenia okazuje się, że ta potrzeba równowagi nie była na zewnątrz, tylko wewnątrz, a właściwie to co mogli zrobić, to mogli dać sobie przyzwolenie do życia w równowadze, doświadczaniu tego, co ich wspiera, rozwija. 

Powiedziałbym na koniec taki obraz, który staje mi przed oczami, kiedy na jednym z treningów jedna z uczestniczek bardzo mocno się wzruszyła, zwracając uwagę innych uczestników na siebie i nagle powiedziała: „słuchajcie, ja czuję”. To było bardzo poruszające, wzruszające, jak później mówiła bardzo tego potrzebowała i dopuszczenie tych emocji, kontakt z tymi emocjami był właśnie jej potrzebą doświadczenia równowagi. Nieułożenia mnóstwa spraw życiowych, wyregulowania różnych aspektów życia, tylko złapania tej sytuacyjnej równowagi, w tym, że jest w jakimś miejscu, gdzie mówimy o emocjach, doświadczamy emocji, a one były gdzieś niedostępne dla niej. Kiedy poczuła, że czuje, kiedy poczuła też z poziomu ciała, że doświadcza tych emocji, znalazła swój moment równowagi i dzięki temu mogła ruszyć dalej w podróż, do następnych „równowag” w życiu. Tak, jak powiedziałem na początku, równowaga nie jest ani raz, ani na zawsze, ani tylko w jednym aspekcie. Chodzi o pewną postawę i pewną otwartość na to, żeby być uważnym na to, czego potrzebujemy. Ale żeby to osiągnąć, potrzebujemy mieć przekonanie, że jest to możliwe i jesteśmy wolni w tym, że mamy do tego prawo i z tym przekonaniem ruszać dalej. Tego wam życzę i zapraszam do uważnego przyjrzenia się sobie w tych obszarach, w których równowagi potrzebujecie. Powodzenia. To był podcast Grupy TROP, a ja nazywam się Sebastian Ciszewski.  

0 komentarzy

Call Now Button