Moją rolą jest normalizowanie i tworzenie przestrzeni – Margo Sikora-Borecka o pracy rozwojowej z osobami z ADHD

Od kilku miesięcy w Grupie TROP systemowo badamy potrzeby osób neuroróżnorodnych i szukamy sposobów, aby ułatwić im procesy rozwojowe, zarówno w coachingu, jak i na salach warsztatowych. 

Ta inicjatywa w swoich założeniach ma nie tylko pomóc neuroatypowym uczestnikom naszych treningów i szkół, ale też skatalogować zestaw strategii i pomocnych narzędzi dla coachów i trenerów, którzy z nimi pracują.  

Dziś wywiad z osobą, która od lat się tym zajmuje. Zapraszamy do lektury rozmowy z Margo Sikorą-Borecką – coachką ADHD. 

  • Jak zadbać o dobrostan osób neuroróżnorodnych w procesie rozwojowym 
  • Jak skuteczniej pracować z klientami ADHD w coachingu 1:1 
  • Jak zaopiekować potrzeby osób z ADHD w treningach grupowych   

Skąd Twoje zainteresowanie neuroróżnorodnością? 

Moje zainteresowanie neuroróżnorodnością pojawiło się długo przed tym, zanim poznałam i zaczęłam używać tego pojęcia. Już w pracy z dziećmi i młodzieżą, a później z dorosłymi, widziałam wyraźnie, że klasyczne podejścia edukacyjne i rozwojowe nie są uniwersalne. To, co dla jednych było wspierające, dla innych okazywało się nieskuteczne albo wręcz obciążające. 

Zaczęłam zgłębiać różnice w sposobie uczenia się, reagowania i przetwarzania informacji, sprawdzać, z czego mogą wynikać. Z czasem odkryłam też, że sama funkcjonuję w środowisku neuroróżnorodnym prywatnie i zawodowo, a to jeszcze bardziej pogłębiło moje rozumienie tej kwestii. 

Kiedy mówię o neuroróżnorodności, mam na myśli grupę, która obejmuje zarówno osoby neurotypowe i neuroatypowe. Szacuje się, że około 15–20% populacji funkcjonuje w sposób neuroatypowy, z czego ADHD dotyczy około 5% osób.  

Moja praca zawodowa od zawsze koncentruje się wokół wspierania ludzi w uczeniu się i rozwoju, stąd naturalnym kierunkiem było dla mnie poszukiwanie bardziej inkluzywnych podejść. Widzę, że ADHD wiąże się z realnymi wyzwaniami, szczególnie w obszarze funkcji wykonawczych czy regulacji uwagi, ale też z potencjałem, który może ujawniać się w odpowiednich warunkach. To właśnie ten kontekst dopasowania środowiska do człowieka jest dla mnie kluczowy.

Jak myślisz, jak można zadbać o dobrostan osób z ADHD w procesie rozwojowym? 

Dobrostan jest warunkiem procesu rozwojowego. W przypadku osób z ADHD ma to szczególne znaczenie, ponieważ często funkcjonują one w środowiskach, które nie są projektowane z myślą o ich potrzebach, co z kolei wymaga wkładania dużego wysiłku w dopasowanie się. To zwiększa podatność na przeciążenie bodźcami, trudność z utrzymaniem uwagi w określonych warunkach albo potrzebę wyższego poziomu stymulacji. Również środowiska szkoleniowe bywają wymagające: chaos organizacyjny, intensywność interakcji między osobami uczestniczącymi, hałas, światło czy długie, nużące formy pracy. Wszystko to może znacząco obciążać układ nerwowy osób z ADHD.

Jak tu możemy pomóc w taki praktyczny sposób? 

Z mojej perspektywy ważne jest świadome projektowanie procesu w sposób, który uwzględnia regulację energii i różnorodne potrzeby uczestników. Pomocne jest już samo otwarcie przestrzeni na tę różnorodność – na przykład poprzez krótkie rundki na początku sesji, które pozwalają uczestnikom określić poziom energii czy samopoczucia w wybranej przez siebie formie (słownie, gestem, szkicem). 

W praktyce oznacza to także dbanie o rytm pracy: wprowadzanie częstszych przerw, ruchu jako możliwości regeneracji, a także zgodę na wycofanie się z aktywności bez konieczności tłumaczenia się. Istotne jest również dostrzeganie i reagowanie na sygnały przeciążenia typu wycofanie, spadek zaangażowania, frustracja. Zwracam też uwagę na dostęp do wody, przekąsek, regulacji natężenia światła i dźwięku, kocy itp. 

Czy poleciłabyś jakieś konkretne strategie, które Tobie pomagają w pracy z osobami neuroróżnorodnymi?

Nie lubię takich słów jak „zupełnie”. Niepokoi mnie ich kategoryczność. Myślę, że zmieniam się jakoś z każdym rokiem, każdym klientem, każdym warsztatem i każdym pomysłem. Jeśli już koniecznie muszę, powiem o erozji mojego radykalizmu. 10 lat temu czułem „niepotrzebną dumę”, tzw. pracę procesową uznawałem za lepszą od innych form pracy z ludźmi. Odkąd prowadzę Kurs Pracy Procesowej wyraźnie widzę, że to błąd poznawczy, który ignoruje potrzeby ludzi.W swojej pracy korzystam z narzędzia, które wymyśliłam i które nazywam „instrukcja obsługi mnie”. Pomaga ona uczestnikom przedstawić swoje preferencje i potrzeby co do funkcjonowania, również w grupie, na przykład: wolę pracować grupowo / indywidualnie, lubię dużo mówić / wolę nie itp. Otwiera ono przestrzeń, w której można lepiej się poznać, zrozumieć i uszanować potrzeby drugiej osoby. 

Warto w grupie podkreślić, że strategie dbania o swój dobrostan mogą być różne i czasem nieszablonowe. Moją rolą jako trenerki jest ich normalizowanie i tworzenie takiej przestrzeni, w której różne sposoby regulacji są akceptowane.

Jak wygląda praca coachingowa 1:1 z osobą z ADHD? 

Z mojej perspektywy praca indywidualna z osobą z ADHD ma zwykle bardziej praktyczny i elastyczny charakter niż klasyczny coaching. Często skupia się na codziennym funkcjonowaniu, planowaniu, organizacji, budowaniu systemów wsparcia czy testowaniu konkretnych rozwiązań.  

Sesje są często bardziej dynamiczne, z większym udziałem eksperymentowania aniżeli długiej refleksji. Istotnym elementem sesji jest też praca z regulacją emocji i układu nerwowego, dbanie o dobrostan.  

Podążam za tempem osoby i nie narzucam neurotypowych standardów pracy, ale też dbam o trzymanie wątków.  

Ważna jest również realistyczna ocena celów, dzielenie ich na mniejsze, oraz uwzględnienie ograniczeń wynikających z neurobiologii. To proces partnerski, osadzony w realnych wyzwaniach i nastawiony na odnajdywanie rozwiązań, które są możliwe do wdrożenia w codziennym życiu.  

Obserwuję, jak coaching ADHD jako gałąź coachingu rozwija się dynamicznie, a dostępne badania wskazują na jego skuteczność, choć baza naukowa dopiero się poszerza. Zdecydowanie warto zdobywać wiedzę na temat neurobiologicznych podstaw funkcjonowania osób neuroatypowych.

Jesteś również trenerką, więc zapytam o uczestników z ADHD w procesie grupowym. Jak tu można zadbać o ich potrzeby?

Z moich doświadczeń wynika, że całkiem dobrze się sprawdza projektowanie procesu od początku w sposób inkluzywny, z myślą o różnorodnych stylach funkcjonowania. 

Szczególne znaczenie ma tutaj struktura i przewidywalność. Dzięki jasno komunikowanej agendzie, zapowiadaniu zmian, dokładnym instrukcjom możemy ograniczyć przeciążenie poznawcze osób neuroatypowych.  

Jednocześnie równie ważna jest elastyczność. To ten paradoks, kiedy osoby z ADHD często potrzebują zarówno struktury, jak i możliwości wyboru. Dlatego sprawdza się różnorodność form pracy oraz możliwość decydowania osób uczestniczących o sposobie zaangażowania.

Czy któraś z tych szczególnych potrzeb osób z ADHD jest według Ciebie wyjątkowo ważna dla procesu rozwojowego?

Ogromne znaczenie ma poczucie bezpieczeństwa psychologicznego. Wiele osób z ADHD ma doświadczenie bycia ocenianym lub niedopasowanym do oczekiwań otoczenia. To dla mnie jako trenerki oznacza dbanie o wzajemny szacunek i o przestrzeń, w której uczestnicy biorą udział na własnych zasadach, mogą popełniać błędy i regulować poziom zaangażowania, co z kolei może podnieść efektywność pracy grupowej.  

Warto przy tym pamiętać, że neuroróżnorodność wnosi do grupy realną wartość różnych perspektyw, kreatywności, zdolności do intensywnego skupienia, a sprzyjające środowisko pozwala te zasoby uruchomić.

Wydaje mi się, że duże i ważne zagadnienie to: jak zachować balans między potrzebami osób neuroróżnorodnych a naturalną dynamiką grupy. Jakie jest tutaj Twoje podejście?

Najbliższe jest mi podejście uniwersalne, które zakłada projektowanie procesów w taki sposób, aby wspierały możliwie szerokie spektrum potrzeb bez konieczności kategoryzowania uczestników. 

W praktyce oznacza to tworzenie takich warunków, w których różne style funkcjonowania mogą współistnieć. Pomaga w tym elastyczność w planowaniu i w prowadzeniu oraz gotowość do reagowania na bieżącą dynamikę grupy.

Wygląda na to, że rola trenera jest tu bardzo ważna. 

Jako trenerka często pełnię rolę osoby, która „tłumaczy” różne style pracy i dba o to, by żadna z perspektyw nie była dominująca kosztem innych. Wymaga to mojej uważności na poziom energii w grupie, różnice w tempie pracy czy w sposobach komunikacji. 

Pomocne jest również oferowanie alternatyw, na przykład możliwości pracy w mniejszych podgrupach czy indywidualnie, wybór formy ekspresji, dawanie czasu na przetwarzanie informacji. 

I tak, to prawda, że balansowanie między strukturą a elastycznością bywa wyzwaniem 🙂

Doktor Jarosław Jóźwiak, psychiatra i badacz specjalizujący się w ADHD, w książce Z tego się nie wyrasta” mówi, że w Polsce jest ogromna, niewyobrażalna wręcz liczba osób niezdiagnozowanych, szczególnie wśród dorosłych. Kusi mnie więc, żeby zadać pytanie, co z osobami bez diagnozy albo przed diagnozą? Jak reagujesz, gdy podejrzewasz ADHD?

Nie zajmuję się diagnozowaniem, to obszar pracy specjalistów klinicznych. W praktyce diagnoza nie jest warunkiem rozpoczęcia współpracy coachingowej. 

Zdarza się, że obserwuję u osoby trudności, które mogą być spójne z profilem ADHD. W takich sytuacjach po prostu nazywam obserwacje w sposób neutralny i oparty na podanych przez osobę faktach i zdarza się, że pokazuję narzędzia, których używamy w pracy z osobami z ADHD, wspierające codzienne funkcjonowanie. Jeśli przynoszą one poprawę jakości funkcjonowania, to już stanowi wartość, niezależnie od formalnej diagnozy. 

To, że pracuję jako coach ADHD często przyciąga osoby, które odczuwają trudności w codziennym funkcjonowaniu wynikające np. z prokrastynacji, utrzymania uwagi, braku decyzyjności. Jeśli osoba pyta o możliwości diagnozy, dzielę się informacjami i wskazuję opcje konsultacji diagnostycznej.   

Z tego co rozumiem, bywa więc, że pracujesz z klientami przed i po ich diagnozie. Czy widzisz tu jakąś wyraźną cezurę? I jakie są Twoje obserwacje, jeśli chodzi o ich reakcje na wyniki? 

Obserwuję, że dla wielu osób diagnoza bywa momentem przełomowym, przynosi większe zrozumienie siebie, ulgę. Czasem pojawia się też żal. Z mojej perspektywy warto diagnozę normalizować, jednocześnie pozostawiając decyzję po stronie osoby. 

W kontekście szerszego wsparcia osób z ADHD warto pamiętać, że obejmuje ono poza coachingiem i strategiami funkcjonowania również psychoedukację czy ewentualną farmakoterapię. Jednocześnie sposób korzystania z tych form wsparcia jest zawsze indywidualny, dopasowany do konkretnej osoby. 
 

Jakie są Twoje osobiste marzenia, jeśli chodzi o podejście do osób z ADHD i społeczne zmiany w tym zakresie?

Nadal ze smutkiem obserwuję, że ADHD bywa w społeczeństwie obciążone stereotypami i uproszczeniami. To często ma wpływ na brak gotowości do ujawniania diagnozy.  

Dlatego tak ważne jest budowanie świadomości i tworzenie środowisk, w których różnorodność neurologiczna jest rozumiana nie tylko przez pryzmat trudności, ale także uznawana jako odmienny sposób funkcjonowania.  

Podstawowe wsparcie powinno zacząć się od lepszego dopasowania środowiska do potrzeb człowieka. Tu niezmiennie będę wdzięczna za metodę TROP, która to wspiera.   
 

MArgo sikora-borecka

Trenerka, coachka, redaktorka językowa, pierwsza polska doula, pedagożka, nauczycielka masażu rebozo, autorka Kart Macierzyńskich, mama dla pięciorga. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, Szkoły Trenerów TROP, Coachingu Opartego na Empatii, ADHD Coaching Insight, Level 2. Działa w Fundacji Rodzić po Ludzku. Szkoli specjalistów okołoporodowych. Prowadzi warsztaty z dobrostanu, warsztaty antywypaleniowe, integracyjne dla zespołów oraz wspierające dobrą komunikację. Pracuje coachingowo z osobami z ADHD. W ubiegłym roku była trenerką wspierającą w Szkole Trenerów TROP.

Z Margo Sikorą-Borecką rozmawiała Anna Gano 

Bibliografia: 

Jóźwiak Jarosław, Tarnowska-Ciosek Iwona, Z tego się nie wyrasta. Kompendium ADHD, Warszawa: Wydawnictwo Groomedia, 2023.

0 komentarzy

Call Now Button