Rozmawiaj i ucz się

Czy można na szkoleniu uczyć się, siedząc i rozmawiając ze sobą? A jeśli tak, to czym różni się taka codzienna rozmowa od tej na warsztacie i co stanowi clue takiego procesu? Po odpowiedzi zapraszamy do artykułu Jacka Jakubowskiego o sytuacji edukacyjnej. 

Chcesz skutecznie tworzyć sytuację edukacyjną? Rób to z sensem!

Istotą kreowania sytuacji edukacyjnej jest tworzenie pola doświadczeń, w których uczestnicy naszego działania biorą udział. Pomagamy każdemu być autorem własnego procesu. Uczestnik w oparciu o zgromadzone w jego umyśle doświadczenia, podejmuje konkretne decyzje i działania. Angażuje się albo dystansuje, ciekawie przygląda się lub ze złością odsuwa. Czasem odkrywa, a kiedy indziej wypiera, tworzy iluzje. Stopniowo coraz więcej sobie uświadamia, zaczyna głębiej rozumieć, ale też trenuje, czyli świadomie tworzy nowe nawyki, utrwala umiejętności. Mówiąc językiem neurologów, wchodzi w proces intensywnej „modyfikacji połączeń czynnościowych w oparciu o doświadczenie”.  

A jak to wygląda w praktyce? Unaocznię to Wam na podstawie case’a: 

Moja żona Dorota z drugą trenerką prowadziła kiedyś cykl warsztatów dla menedżerów pracujących w fabryce. Po jednym ze spotkań, jeden z nich podszedł i powiedział: 

– To ciekawe, co wy tu z nami robicie. Myślałem, że HR znowu zorganizował szkolenie, na którym jakieś mądrale będą mi mówić, jak mam zarządzać. Coś tam nawet ciekawego powiedzą, ale to przeważnie nijak się ma do tego, czym na co dzień muszę się zajmować. 

Na pierwszych zajęciach byłem przekonany, że jesteście nieprzygotowane. O coś pytacie, pozwalacie na wypowiedzi w moim poczuciu „od czapy”… Jednak z biegiem czasu przekonałem się, że wiecie, co robicie. Bo wy nie robicie szkolenia! Wy nam pomagacie… porozmawiać! Zrozumieć! My przy was zajmujemy się naszymi codziennymi problemami i dzięki temu możemy uczyć się od siebie nawzajem. Coś tam czasem mądrego podrzucicie, ale to my decydujemy, co i na ile nam się przyda, a wy to akceptujecie. Najciekawsze jest to, że widzę, ile się z tego pozornie nieuporządkowanego procesu uczymy. Ja już stosuję szereg rzeczy, które uświadomiłem sobie i potrenowałem tutaj. 

W tym kontekście bycie trenerem czy coachem jest dosyć proste. Pytasz, akceptujesz, tworzysz warunki do dobrej rozmowy, nie dopuszczasz do przemocowych albo toksycznych zachowań i wierzysz w tych ludzi, którzy zasiadają naprzeciwko Ciebie. Wierzysz nawet, gdy są zamknięci, zahamowani, sceptyczni. Stawanie się edukatorem z prawdziwego zdarzenia polega na dojściu do tej prostoty: porzuceniu roli nauczającego, która jest głęboko zakorzenionym nawykiem, służącym do przekazywania jedynie słusznych prawd, chronienia się w dominację czy manipulację. 

Jednocześnie sama taka prostota nie wystarczy. Jeżeli zabierasz się za tworzenie sytuacji edukacyjnej, to zrób to w oparciu o jakąś metodę, która ma oparcie w tym, czym naprawdę jest proces uczenia się. Stwórz ją albo zakorzeń się w jakiejś sprawdzonej teorii, zbuduj swój dojrzały styl, nabierz doświadczenia. Dzięki temu tworzona przez Ciebie sytuacja edukacyjna będzie miała sens – inaczej będziesz robił coś, co menedżer z przytoczonej anegdoty nazywa szkoleniem, w którym mądrale pouczają i generalnie zawracają głowę. 

Jacek Jakubowski

0 komentarzy

Call Now Button