Razem czy oddzielnie? - Grupa Trop

Fragment będącej w opracowaniu książki Doroty Szczepan-Jakubowskiej o Metodzie TROP.

Razem czy oddzielnie?

(…)

Dzielić czy łączyć? Integrować czy dezintegrować? Stara, rzymska zasada divide et impera, choć postrzegana negatywnie, jako manipulacyjna i destrukcyjna, nadal znajduje świadomych i nieświadomych zwolenników. To, co podzielone jest łatwiejsze do sterowania. Człowiek pozbawiony kontaktu z uczuciami jest groźny, ale na ogół podatny na określone rodzaje wpływu. Organizacja podzielona na „silosy”, czyli teoretycznie współpracujące, a w praktyce rywalizujące i nie identyfikujące się ze sobą części, sprawia, że ludzie czują się pewniej, zatem bronią swej pozornej integralności nawet kosztem zdrowego rozsądku. Dlaczego? Ponieważ łatwiej jest zrozumieć zasady rządzące mniejszą społecznością, „silosem” właśnie. To nic, że wszyscy się tam kiszą. Jest to kiszenie znajome, wpisujące się w przekonanie, że „życie jest trudne”. Na dodatek przyczyna wszelkiego zła też jest łatwo identyfikowalna: po prostu „wszystko przez nich”. Mechanizm mentalnego dzielenia świata na kawałki, na MY i ONI, na MOJE i NIE MOJE, na BLISKIE i OBCE, UCZUCIA I MYŚLENIE, przynosi szybką ulgę i długofalowe straty. Jeśli przyzwyczaimy się, że łatwiej jest funkcjonować w świecie mentalnie podzielonym, to w końcu będzie nam wygodnie i przytulnie. Jak w grobie.

Redukcjonizm a holizm i emergentyzm

Dylematy Metody TROP, przejawiające się w niemal każdym kontakcie z klientami, wpisują się w dyskurs filozoficzny o „całościowości” i fragmentaryzacji, czyli o holizmie vs redukcjonizmie. Holizm (od holos – całość) to teoria rozwoju, według której istotną cechą świata jest jego “całościowy” charakter. Wszelkie zjawiska tworzą spójne układy, podlegające wewnętrznym prawidłowościom, których nie można wywnioskować jedynie na podstawie wiedzy o składnikach. Tak więc całości nie da się sprowadzić do sumy jej części, ma ona własną siłę i dynamikę. Pojęcie wprowadził Jan Smuts, południowoafrykański polityk, we wczesnych latach 20 XX wieku.

Motyw holistycznego spojrzenia na świat wykorzystał Douglas Adams w jednej ze swoich komedii pt. Holistyczna Agencja Detektywistyczna Dirka Gently’ego. Tytułowy detektyw kieruje się w swoich śledztwach właśnie wzajemną łącznością między wszystkim, ignorując oczywiste tropy (jak odciski palców) jako nieistotne i mylące. Ostatnio coraz częściej słyszę pogląd, że wiele chorób ma swą przyczynę nie tyle w zaburzeniu danego organu, co w sposobie integracji różnych funkcji sprawowanych przez ten organ, w komunikacji pomiędzy nimi.

Z kolei redukcjonizm to pogląd głoszący, że możliwe i właściwe jest wyjaśnienie i opis własności złożonego układu poprzez opis i wyjaśnienie zachowania jego części. Zgodnie z redukcjonizmem badanie złożonego układu powinno zostać rozpoczęte poprzez wyróżnienie jego fragmentów, określenie mechanizmów i sposobu, w jaki owe fragmenty się zachowują. Następnie możliwe jest opisanie zachowania złożonego z nich układu jako konsekwencji własności wcześniej wydzielonych fragmentów oraz sposobu ich złożenia. Naszym zdaniem mózg, człowiek, grupy, organizacje, układy społeczne lepiej jest traktować holistycznie. Podejście systemowe jest jedną z odmian holizmu.

Dążenie do integracji vs. fragmentaryzowanie w edukacji czyli uczenie się a rozwój

W podejściu do edukacji daje się wyróżnić dwie tendencje: do poznawczej i praktycznej integracji części w całość (bliskie holizmowi) oraz do dzielenia całości na części (bliskie redukcjonizmowi). Możemy uczyć się i rozwijać „w ogóle” lub tylko w jakimś ściśle określonym obszarze i w ściśle określony sposób. Możemy uczyć się, jak wyciągać wnioski z rzeczywistości, uczyć się, jak się uczyć, lub też możemy przyswajać wydzielone fragmentu wiedzy lub umiejętności. To „w ogóle” nie jest obecnie dobrze widziane ani w szkolnictwie, ani w biznesie. Zyskało miano niekonkretnego, co w dzisiejszym biznesie brzmi jak „bezużyteczny”, a nawet „szkodliwy”. Nie podzielmy tej niechęci. Kiedy dziecko bawi się, to przecież uczy się, wykształca wiele umiejętności jednocześnie, choć nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Uczy się, angażując w ten proces całego siebie. To uczenie tożsame jest z rozwojem.

Integracja całości czy fragmentaryzowanie

Kiedy student idzie na wykład z „historii myśli drzewiarskiej”, uczy się dokładnie historii myśli drzewiarskiej. Nie historii, nie myśli, nie uczenia się w ogóle. Ale co zrobi, gdy przyjdzie mu pracować w plastiku? Co czuje? Bezradność, niestety. A co zrobi, aby ją przekroczyć? Nic, bo nie umie radzić sobie z bezradnością. Paradygmat kartezjański narzucił rozdział umysłu od uczuć i działania. Antonio Damasio, neurolog, napisał w swojej pracy pt. „Błąd Kartezjusza”, że w świetle badań neurologicznych mózg reaguje na zadania twórcze inaczej, całościowo. Uczenie się jest procesem angażującym wszystkie sfery, analityczną i syntetyczną, emocjonalną i społeczną, co na ogół skłania do działania. Nadmierna specjalizacja i „odgórne” narzucanie procesu uczenia się prowadzi dzisiejszym świecie do narastania wyuczonej bezradności. Zauważyliśmy, że jeśli już ludzie uczą się czegoś pożytecznego i to z własnej woli, to raczej „mimo”, a nie „dzięki” obecnie panującemu paradygmatowi edukacyjnemu, w którym wszystko jest fragmentaryzowane.

Integracja vs fragmentaryzowanie

„Przedmioty” w szkole, obszary działania, dziedziny wiedzy są sztuczne oddzielane. W wyniku tego nabawiliśmy się „choroby alienacji”. Erich Fromm to właśnie alienacje obwiniał o dużą część patologii życia psychicznego i społecznego. Uzyskaliśmy wiele oderwanych od życia kompetencji. Posiedliśmy umiejętność działania, której nie towarzyszy wyczucie środowiska, na rzecz którego się działa. Mamy też umiejętność analizy, której nie towarzyszy zdolność do wdrażania wniosków w życie. Staramy się uczyć się bez emocji…

Niestety, tak nabyte kompetencje przypominają dość abstrakcyjną umiejętności biegania na jednej nodze. Choć dzieci uczą się w klasie, w społeczności, gdzie atmosfera współpracy ma decydujący wpływ na wyniki, to mało kto uznaje, że emocje są w całej tej sprawie istotne. Później, obserwując działanie twórcze lub proces uczenia się w grupie, nie umiemy skoncentrować się jednocześnie na procesie społecznym, emocjonalnym oraz intelektualnym, bo uważamy je za coś względnie niezależnego. Czasami w szkołach wprowadza się specjalne, oddzielne zajęcia, poświęcone pracy nad własną emocjonalnością.

Metaforycznie uczą biegania na drugiej, mało używanej nodze. To na pewno ulży kręgosłupowi, lecz jednak… nadal to nie to samo, co biegania na dwóch nogach jednocześnie. Również podczas pracy z różnymi klientami zauważyliśmy, że ich największą trudnością jest przełożenie zdobytej podczas szkolenia wiedzy na praktykę zawodową. Ta wiedza jest jakby „niezintegrowana z osobą”, z jej sposobem działania. Modele, koncepcje, teorie, które podczas szkolenia robiły duże wrażenie, porządkowały rzeczywistość, wraz z zakończeniem pracy warsztatowej kończą swoją karierę. Wpływają  na sferę intelektu, ale nie emocji ani działania.

Tymczasem w naszym rozumieniu nauczyć się czegoś, to znaczy chcieć i umieć robić to w rzeczywistym środowisku. Aby to osiągnąć, proponujemy uczestnikom pracę w oparciu o realne sytuacje z pracy, zdarzenia osadzone w ich środowisku oraz refleksję nad już podjętymi działaniami. Metoda bazuje na dialogu między uczestnikami. Jest to podejście które w naturalny sposób integruje wszystkie sfery funkcjonowania osoby/zespołu wokół realizowanych celów, łącząc proces uczenia się z konkretnym efektem. Skuteczność nauki, zarówno na poziomie indywidualnym, jak tez zespołowym, weryfikowana jest przez życie. Action Learning realizuje zasadę: po efektach ich poznacie.

MUD©: Integracja uczuć, myśli i działania. Uczenie się jako proces osobowy

34298207a3

Poprzez Metodę TROP chcieliśmy umożliwić osobom dorosłym odkrycie na nowo holistycznego sposobu uczenia się i świadomego kierowania swoim rozwojem. Przede wszystkim chodzi o reintegrację emocji, uczuć, myśli i poglądów oraz działania. Reintegracja oznacza dla nas przywrócenie możliwości traktowania ich jako jednego, spójnego procesu. Uważamy, że uczucia i myśli to dwie strony tego samego medalu. Mimo, że uczenie się często bywa traktowane jako proces stricte intelektualny, to jednak trudno wyobrazić sobie proces myślowy całkowicie pozbawiony komponenty uczuciowej lub emocjonalnej. Z kolei działanie rozumiane szeroko, na przykład jako udział w rozmowie, a nie tylko tworzenie dzieła, pozwala te emocje poznać i skanalizować. Zaproponowaliśmy więc model MUD jako podstawę dla konstruowania sytuacji uczenia się i rozwoju.

Rozwój, według nas, to uczenie się całościowe, angażujące wszystkie trzy sfery i zgodne z potrzebami oraz wartościami danej osoby.  Koncepcja ta znajduje poparcie w odkryciach neurologii, która obecnie bardziej interesuje się procesami integracji i tworzenia połączeń zachodzącymi w mózgu niż, jak to było w poprzedniej epoce, identyfikacji sfer mózgu odpowiedzialnych za wyabstrahowane funkcje. Dwa odkrycia są tu dla nas kluczowe.

Po pierwsze udowodniono, że funkcje zniszczonych fragmentów mózgu mogą być przejmowane przez inne jego elementy, przy czym można mózgowi w tym pomóc. Mózg można uczyć elastyczności, przy czym proces ten dotyczy całości funkcjonowania: zarówno emocji, jak też myśli i działania!

Po drugie, okazało się, że, posiadamy neurony lustrzane, które odzwierciedlają uczucia, sposób myślenia i działania otaczających nas ludzi. Kiedy na kogoś patrzymy, przeżywamy jego odczucia i to, co on robi trochę tak, jakbyśmy byli w jego skórze. Jest to podstawą empatii, dzięki której rozumiemy go. Powiedzenie „mam cię w swojej głowie” nie jest metaforyczne. Inni ludzie bezpośrednio determinują nasz sposób funkcjonowania, a więc uczucia z nimi związane towarzyszą nam zawsze.

Integracja motywuje

Jak doprowadzić do tego, aby ktoś chciał się uczyć? To pytanie to zmora nauczycieli i rodziców. Często mają na myśli „beznamiętne wkuwanie”. A przecież już mówiąc „chciał” zakładamy, że dana osoba ma przeżywać jakieś emocje: nadzieję, jej brak i frustrację, podniecenie, niepokój. Każdy spec od marketingu potwierdzi, że to, co najlepiej zapamiętujemy i do czego dążymy, związane jest z emocjami, na ogół przyjemnymi. Jeśli więc uczeniu się nie towarzyszą „napędzające je” emocje, to ludziom trudniej zmobilizować się i nabrać zapału. A co dopiero, kiedy przeżywają nudę, która jest na ogół pewną formą złości. Jako trener, coach czy lider, czy chcemy, czy nie, pracujemy z emocjami – własnymi oraz uczniów i podwładnych. Tak więc, mamy do wyboru: albo tworzyć sytuacje, w których ludzie mają szanse przeżywać pożądane przez siebie emocje np. poczucie sukcesu, albo będziemy musieli radzić sobie z ich permanentną złością, a co za tym idzie, własną frustracja oraz lękiem. Otóż najlepszą okazją do wyzwalania tych pożądanych emocji jest działanie, a szczególnie współpraca w dobrym zespole, która pozwala doświadczyć konstruktywnych relacji oraz docenienia. Tworzenie takiego klimatu powinno być najsilniejszym motywatorem w rękach firm rodzinnych.

Jakie są praktyczne implikacje przekonania o nierozłącznym, wzajemnie warunkującym się wpływie trzech sfer: wiedzy, działania i uczuć? Uważamy, że organizując pracę lub warunki do uczenia się innym ludziom, szczególnie, gdy chodzi o uczenie się grupowe, powinniśmy dbać o optymalny przepływ pomiędzy ludźmi we wszystkich tych sferach. Ludzie muszą rozmawiać i budować relacje. Dzielić się wiedzą. Omawiać działanie. Poprzez Metodę TROP dążymy do stworzenia swoistego tygla, w którym elementy MUD stopią się, w świadomości uczestników, w jeden ciąg zdarzeń, a ludzie będą mogli rozmawiać:

  • tym, co chcę, chcemy robić; co robię, robimy;
  • tym, co wiem, wiemy, potrzebujemy wiedzieć;
  • tym, co czuję, przeżywam, przeżywamy w związku z naszym działaniem i relacjami.

Ze względu na wieloletni trening edukacyjny w paradygmacie „oddzielania”, wiele osób czuje zagubienie, kiedy nie wie, na której z wymienionych sfer ma się koncentrować. O czym właściwie mówimy? Podstawowym czynnikiem decydującym o sukcesie procesu reintegracji jest realne doświadczenie korzyści z niego. Jeśli weźmiemy pod uwagę skuteczność i dobrostan osoby to:

  • na poziomie emocjonalnym jest to uczucie „flow”, zaangażowania się całym sobą w to, co robię;
  • na poziomie działania jest to odwaga i elastyczność oraz wytrwałość;
  • na poziomie myślenia jest to możliwość wglądu, zjawisko AHA! a także łatwiejsza akceptacja niewiadomego, mniejsza potrzeba pewności poznawczej.

Jeśli zaś rozpatrujemy zespół, to zauważymy, że:

  • na poziomie emocjonalnym ludzie mają lepsze relacje;
  • na poziomie działania zespół jest bardziej zgrany, synergiczny;

Straty związane z fragmentaryzowaniem

Jakie straty związane są z pomijaniem jednej ze sfer?

Po pierwsze – motywacyjne. Jeśli ktoś myśli tylko o zadaniu, działaniu, a gubi przy tym uczucia z nim związane, z czasem traci zapał i nie wie, dlaczego. Nagromadzona złość, zmęczenie, problemy relacyjne oraz zwyczajna nuda dają o sobie znać pod postacią utraty motywacji, a nawet wypalenia.

Po drugie – merytoryczne. Odcinając się od emocji, tracimy dostęp do wielu wątpliwości, które przecież mogą być słuszne. Często też tracimy intuicję, a nawet instynkt samozachowawczy. Zarówno intuicja, jak instynkt, to dają znać o sobie pod postacią emocji. Intuicja często przejawia się jako „ciepłe uczucie, że mam rację lub chłodne, że się mylę”. Na dodatek, jeśli, podejmując decyzję, analizujemy tylko „logiczne za i przeciw” nie zwracając uwagi na emocje, nie będziemy wiedzieli, co jest tym, na czym nam najbardziej zależy.

Z kolei koncentrowanie się na uczuciach lub wiedzy i unikanie działania zwiększa zagrożenie, że nie zrealizujemy planu lub zrobimy to za późno. A jeśli już, to wybierzemy coś nierealistycznego, oderwanego od życia, co nie jest na bieżąco weryfikowane. Wówczas nie osiągniemy realnej satysfakcji z wykonania dzieła. Z kolei pomijanie wiedzy prowadzi do działań impulsywnych, chaotycznych lub już „passe'”, które mogą pozbawić nas ostatecznie poczucia sensu, a więc również szansy na sukces.

Ludzie zdolni do kierowania uwagi zarówno na uczucia, jak myśli i działania, dużo lepiej będą radzili sobie z ewolucyjną zmianą i będą działać bardziej adekwatnie w zmieniającej się rzeczywistości.

MUD© a podtrzymywanie nawyków

Trzeba jednak zauważyć, że zwyczaj „oddzielania” uczuć od myśli i od działania ma swój sens. Pomaga utrzymać status quo, czyli niezmienność stanu. Ułatwia tez orientację poznawczą w sytuacji. Jest elementem ekonomizacji pracy. Kiedy nie zastanawiamy się nad relacjami, nad własnym zmęczeniem lub obawami, możemy „wyprodukować” więcej. To świetnie działa, ale tylko do czasu. Jest granica funkcjonowania w ten sposób. W końcu zabraknie nam siły, wiedzy lub poczujemy się samotni, a zapał i kreatywność zmaleją. Zaniedbanie jednej ze sfer MUD prowadzi do powstawania sztywnych nawyków, które blokują „pójście dalej”. Kiedy więc przyjdzie czas na zmianę, okaże się, że mamy tak silne nawyki, że przekroczenie ich samo w sobie jest problemem emocjonalnym. Praca w modelu MUD nie gwarantuje podniesienia bieżącej efektywności, ale skutkuje większą elastycznością, zdolnością do przekraczania nawyków i szybszym uczeniem się.

Co pomaga w reintegracji?

W Metodzie TROP opracowaliśmy wiele sposobów na ułatwienie reintegracji. Pierwszym może być sekwencyjność, kiedy po kolei omawiamy wszystkie trzy elementy modelu MUD:

  • Myślenie: Co wiesz o danej sytuacji? Co myślisz o tym, co się stało? Jak sądzisz, co należy zrobić?
  • Uczucia: co przeżywasz w związku z daną sytuacją? Jakie uczucia pojawiają się, kiedy o tym myślisz? Jakie odczucia związane są z Twoim/Waszym planem?
  • Działanie: Jak to zrobiono? Jak to zrobisz/zrobicie?

Podobną procedurę można zastosować poprzez podział ról w zespole, co przybliżało by nasz model do koncepcji wielości liderów Jacka Jakubowskiego oraz modelu ról w zespole Mereditha Belblina. Uważa on, że w zespole są osoby naturalnie nastawione na „monitorowanie” pewnych sfer. Wyróżnił 3 role zadaniowe (nazwy tłumaczone są rozmaicie): Komendant, Wykonawca, Perfekcjonista, 3 społeczne: Poszukiwacz Źródeł, Koordynator, Dusza Zespołu oraz 3 intelektualne: Kreator, Ewaluator, Specjalista. Bardzo pożytecznym zabiegiem w takiej pracy jest zachęcenie uczestników od czasu do czasu do zamiany ról. Dzięki temu członkowie zespołu zwiększają swoja elastyczność, a jednocześnie ćwiczą zdolność do decentracji, czyli empatycznego wejścia w tok myślenia drugiej osoby, co później bardzo ułatwia komunikację.

Jak widać, wszystkie narzędzia ułatwiające reintegrację wymagają jednego: nauki świadomego kierowania uwagą i rozwoju samoświadomości.

(…)