Praca na procesie w treningu interpersonalnym

Co jest podstawą pracy w treningu interpersonalnym decydującą o jego charakterze? 

„Praca na procesie” to sformułowanie, którego najczęściej używa się w tradycji środowisk skupionych na Liście Trenerów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Zaważył na tym najbardziej „wynalazek” pt. trening interpersonalny.  Jego struktura wykrystalizowała się w toku niezliczonych eksperymentów, prac badawczych, a przede wszystkim aktywności superwizyjnej profesjonalistów działających w bardzo różnych podejściach metodologicznych. Okazało się, że klasyczny, dobrze prowadzony trening interpersonalny powinien trwać 40 godzin, najlepiej przez pięć dni w jednym ciągu. Musi opierać się na nieustannie pogłębianej podmiotowości uczestników, tworzeniu przestrzeni do pracy nad samoświadomością, empatyczną komunikacją. Bardzo ważne jest tworzenie (początkowo przez osobę prowadzącą, a potem przez grupę) atmosfery specyficznego bezpieczeństwa. Bezpieczeństwa godnościowego – opartego na akceptacji, braku oceniania, uważnym słuchaniu. To ważne, bo pozwala na bardzo trudną i głęboką pracę nad problemami uczestników i uczestniczek.  

Prowadzić go musi bardzo dobrze przygotowana osoba (w PTP musi osiągnąć II stopień rekomendacji). Osoba taka nie ma scenariusza – każda grupa jest inna, ma swoją specyfikę. Okazało się jednak, że w każdej z nich zachodzi specyficzna dynamika wydarzeń nazywana procesem grupowym. Zobaczyć można kolejne etapy, pojawianie się ról, przypływy i spadki energii. Trener niczego nie hamuje, ani nie przyspiesza, nie kreuje – umie towarzyszyć i wykorzystywać to wszystko do wsparcia rozwoju uczestników. W skrajnie niedyrektywnym stylu prowadzenia przez cały trening… prawie się nie odzywa! W bardziej dyrektywnych wprowadza rozpoczyna proponując rozmaite techniki, wprowadza normy komunikacyjne, ale im dalej, tym bardziej jego aktywność zanika, a rola maleje. Tak scharakteryzować można ową „pracę na procesie”.  

Warto zaznaczyć, że proces grupowy jest zjawiskiem naturalnym i występuje w każdej małej grupie społecznej. W zespole zadaniowym, grupie towarzyskiej czy edukacyjnej. Po prostu „się w niej dzieje” budując czasem piękną wspólnotę, a czasem toksyczną, wręcz patologiczną atmosferę. Można go nawet w tych naturalnych warunkach „ujarzmić”, nasycić empatią, wykorzystać do rozwoju. W ostatnich czasach coraz więcej osób zdaje sobie z tego sprawę. Powstały rozbudowane metody warsztatowo-coachingowe pomagające rzeczony proces wykorzystać do uzyskiwania spójności, zwiększania efektywności czy tworzenia warunków sprzyjających rozwojowi.  W biznesie, projektach społecznych, w edukacji.  

Rozwija się duża grupa trenerów i trenerek, którzy rozumienie procesu mają „oswojone”. Nie muszą osiągać poziomu pozwalającego na prowadzenie treningu interpersonalnego. Potrafią prowadzić warsztaty, grupowe coachingi, a nawet interwencje kryzysowe wykorzystując zjawiska związane z procesem grupowym. Przygotowują koncepcję i scenariusze warsztatów, ale potrafią ze spokojem je zmienić dostosowując się do różnych przejawów procesu grupowego. Często modyfikują plany w związku z ujawnianymi przez uczestników potrzebami, ujawniającymi się konfliktami, spadkami i wzrostami energii etc.  

Warto się tego uczyć, bo to powoduje rzeczywistą skuteczność. Pozwala też na większą satysfakcję i kreatywność we wszelkiego rodzajach pracach edukacyjnych. 

Jacek Jakubowski   

Podziel się!

Shares

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *