O znaczącej różnicy między wytrwałością a brnięciem

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy Jaca Jakubowskiego z Beatą Szydłowską – Marcinek.

O sprawczości, wytrwałości i poczuciu sensu, a także o tym, dlaczego czasem warto się zatrzymać i upewnić się, że wyznaczony cel jest aktualny, a wizja jego realizacji stale zachęca do działania.

Transkrypcja podcastu

Jac Jakubowski: Dzień dobry Beato, witam również szacownych słuchaczy. Mówi Jac Jakubowski z Grupy TROP. Rozmawiam z Beatą Szydłowską-Marcinek z naszego stuffu, z naszego zespołu trenerka i dama która zajmuje się również naszymi różnymi projektami. Dzień dobry.

Beata Szydłowska – Marcinek: Dzień dobry Jacku.

Jac Jakubowski: Umówiliśmy się na rozmawianie o wytrwałości

Beata Szydłowska – Marcinek: Tak.

Jac Jakubowski: Zaintrygowało mnie to, gdyż kilka razy od Ciebie słyszałem, jak wnosiłaś ten temat jako coś ważnego, jako coś nad czym powinniśmy popracować, pozastanawiać się. Czym dla ciebie jest wytrwałość?

Beata Szydłowska – Marcinek: Znalazłam kiedyś taki cytat, nie wiem czyj, może po prostu jakiegoś anonima, który brzmi: „wytrwałość igłą studnie wykopie” i to sobie zapamiętałam. Dla mnie to jest kwintesencją wytrwałości.

Jac Jakubowski: Kropla drąży skałę…

Beata Szydłowska – Marcinek: Dla mnie wytrwałość jest motorem życia, motorem działania, bo wytrwałość jest to dążenie do celu, co oznacza, że ma się cel. To jest poczucie sensu, co oznacza że ten cel który sobie wyznaczyliśmy ma sens. Wytrwałość to jest konsekwencja, to jest też w pewnym sensie siła charakteru. Też jakiś inny cytat który gdzieś przeczytałam mówi, że „wytrwałość to jest stan umysłu”. To jest coś takiego w czym albo jesteśmy albo nie. Ja mam takie przekonanie, nie wiem czy mogę tak powiedzieć, ale wytrwałość jest jednym z moich potencjałów, jedną z moich mocnych stron. Nie oznacza to że nie skręcam na boki z tego toru wytrwałości, bo jest wiele takich pułapek które powodują, że ta wytrwałość jest bardzo trudna i po prostu odpuszczam. Ale wracając do twojego pytania to tym jest wytrwałość – poczucie sensu, dążenie do celu, posiadanie celu, to jest konsekwencja oraz to jest też siła.

Jac Jakubowski: Ja mam do Ciebie kilka pytań destabilizujących, zobaczymy jak ci zabrzmią w uchu. Na przykład, czym się różni wytrwałość od brnięcia? Bo znam osoby które z uporem godnym lepszej sprawy brną w coś, co dawno straciło sens, ale one uważają że są wytrwałe.

Beata Szydłowska – Marcinek: Powiedziałabym ładnie że to jest taka wytrwałość „negatywna” i to jest też zdarzające się w życiu i znane pojęcie i znana sytuacja, w której ten cel do którego się dąży przestał mieć sens, ten cel gdzieś po drodze się zdezaktualizował, zgubił, a człowiek dalej do niego dąży. Czym się różni wytrwałość od brnięcia, to tym że ta wytrwałość „pozytywna” ma sens i nie może go zgubić, bo inaczej jest brnięciem bezsensu w coś, co jest skazane na porażkę.

Jac Jakubowski: Mi się wytrwałość kojarzy z wartościami, ale nie takimi zawieszonymi na ścianie, ale na przykład że wytrwale dążę do tego żeby żyć w miłości, choć różnie mi to wychodzi, albo wytrwale dążę do tego żeby być sobą, być prawdziwym, albo wytrwale dążę do stworzenia czegoś, wykreowania, zbudowania, prawda? Różnie z tym bywa, wychodzi mi albo nie wychodzi. Podoba mi się taki sposób, jestem ciekaw jak na niego byś zareagowała, bo powiedziałaś o celu. Ja z celem mam kłopoty, gdyż mam wrażenie że niestabilna rzeczywistość w jakiej jesteśmy powoduje że będąc wytrwałym te cele trzeba zmieniać, trzeba je inaczej definiować. Natomiast bardzo mnie kiedyś u Martina Bubera, tutaj mam cytat z tego, kiedy on powiedział że chodzi o kierunek. Mi się wydaje że kierunek na dobro, na sens, na prawdę… no ale co dzisiaj zrobić, co zrobić w najbliższym roku i jak zmienić… na przykład elastyczność, tak? Wytrwale, ale elastycznie, jak nie tędy, to tędy, reaguje na rzeczywistość. Jak ci to rezonuje

Beata Szydłowska – Marcinek: Tak, znaczy ja mówiąc cel mam na myśli również sumę tego co powiedziałeś, czyli również kierunku. Ten cel nie musi być zdeklarowanym, określonym punktem w przyszłości, dziełem, stanem wypracowanym – tym celem może być proces, czyli działanie w jakiejś sprawie, w jakiś sposób, z zachowaniem wartości, zachowaniem takiej zgodności ze sobą, ze sprawdzaniem też czy podążanie w tym kierunku, czyli ta w moim mniemaniu dobra wytrwałość czy ona jest cały czas zgodna ze mną, czy to już nie zaczyna być brnięcie. Bo widzisz, to ciekawa rzecz – to brnięcie może być nie tylko dlatego, że cel przestał mieć sens. To brnięcie może być też dlatego, że ja przestaje być w zgodzie z tym celem. Tak też może być, zmieniamy się, zmieniają się nasze wartości, sposób ich interpretowania, stosowania. I może być tak że brnę w coś, a nagle okazuje się że sama, patrząc w lustro „halo, to nie jest już mój kierunek”. To już jest brnięcie. W związku z tym elastyczność, sprawdzanie ze sobą czy ten kierunek, cel jest zgodne ze mną to jest wytrwałość, nie brnięcie.

Jac Jakubowski: To co mówimy, to mówimy o sobie – ja jako człowiek wytrwały. Natomiast bardzo jestem ciekaw twoich doświadczeń związanych z tym, kiedy podjęłaś rolę mentorki kobiet przedsiębiorczych. Można powiedzieć że kobieta przedsiębiorcza to jest dopiero wytrwała! W naszym społeczeństwie musi nie dość że ponosić wszystkie te same rzeczy co każdy inny, np. mężczyzna, ale musi także wytrwale dążąc realizować też jakieś swoje inne potrzeby czy przezwyciężać pewne stereotypy. W jaki sposób ty pomagasz w wytrwałości?

Beata Szydłowska – Marcinek: To jest dla mnie bardzo trudne pytanie, szczególnie w kontekście bycia mentorką, dlatego że ja jestem bardzo młodą mentorką. Tak się złożyło że w procesach mentoringowych które prowadziłam w ciągu ostatnich dwóch lat spotykałam się z kobietami, dziewczynami młodymi, które nie weszły jeszcze w efekcie naszych spotkań na ścieżkę wytrwałości, jeśli tak mogę powiedzieć. To były osoby które były w wielkiej zmianie, zazwyczaj dzień po odejściu z korporacji, kiedy zaczynały realizować marzenia o własnym biznesie, własnej marce, własnym produkcie. Można powiedzieć z jednej strony, że przejawem wytrwałości było to że podjęły tę wielką decyzję i jak to się mówi „rzuciły papierami” w korporacji, pomimo tego że miały bezpieczny status, bezpieczną pensję, być może jakąś tam ścieżkę awansu i zdecydowały się na przejście na stronę bycia przedsiębiorcą, a za tym wejściem w takie środowisko, gdzie trzeba się trochę rozpychać łokciami, trzeba być wytrwałym, konsekwentnym, silnym. Jeżeli to był przejaw wytrwałości, to to miały za sobą, ale tutaj na początku tych procesów mentoringowych wsparcie, jak ja to rozumiem i jak ja te procesy oceniam, to ono głównie dotyczyło… A widzisz nie! Teraz mi przyszło do głowy, że bardzo słuszne jest to pytanie. Ono dotyczyło właśnie wytrwałości. Ja źle powiedziałam, że to nie była jeszcze ścieżka wytrwałości, dlatego że one już na samym początku zderzały się z mnóstwem wątpliwości, czy to dobry pomysł, czy to się obroni, czy ludzie to kupią, jak to reklamować, nie mam pieniędzy na wkład, z kim pracować… Jak by mnóstwo pytań i wątpliwości i właśnie wytrwałość oraz wspieranie ich w tym, że warto walczyć swój pomysł była kluczem żeby wytrwały w tej swojej wizji robienia własnego biznesu. Widzisz, zrobiłam kółeczko i sama doszłam do zupełnie innej odpowiedzi, niż na początku. To jeszcze tylko wrócę do drugiej części twojego pytania, jak ja wspieram. Takim sprawdzającym się narzędziem jest takie wybiegnięcie kilka lat w przód i zobaczenie siebie i swojego biznesu za trzy/pięć/osiem lat. Ta wizja zazwyczaj sprawia, że pokazuje się uśmiech, taki szeroki na twarzy i zaczyna się taka spontaniczna, otwarta, pełna pasji odpowiedź jak jest wtedy – zrobiłam to, osiągnęłam to, mam taki biznes, prowadzę, promuję, sprzedaję i ten uśmiech nie znika. To ja wtedy mówię „no dobra, to teraz stop i cofnijmy się do tego czasu w którym jesteśmy i zaplanujmy kroki od dzisiaj w tamtą stronę.

Jac Jakubowski: Ja mam takie wrażenie że mówisz i teraz złapaliśmy nowe pojęcie do wytrwałości, mianowicie siła marzenia, siła wyobraźni, siła takiego marzenia, które nie jest naiwne, tylko jest mocne i ono może się zmienić, bo to jest to co ja czuję bliższe kierunku, a nie celu, bo jak widzę te osoby zajmujące się przedsiębiorczością, to się nagle okazuję po roku albo dwóch sprzedają co innego, gdzie indziej robią, ale cały czas mają poczucie bycia na tej samej drodze wznoszącej. Po prostu robiąc zobaczyły nową przestrzeń, nową okazję, nową możliwość, nowe wyzwanie i poszły w to.

Beata Szydłowska – Marcinek: No to może po prostu jest tak, że do wytrwałości potrzebne jest jasne, klarowne określenie czego się w zasadzie chce.

Jac Jakubowski: Ja bym tu ci zmienił jedną literkę, bo jestem przekonany że właśnie tak pracujesz – określanie, prawda? Że ty wspierając… Bo na czym polega mentoring, coaching? Ja też używam pojęcia mentoring pokorny, czyli nie „młoda, zrób tak i tak, bo ja wiem jak prowadzić biznes”, tylko poprzez towarzyszenie, autentyczne zainteresowanie, bycie z tą osobą i kolejne sesje. To jest też wytrwałość w tej pracy. Bo to nie chodzi o jedno spotkanie, tylko cały cykl spotkań, w czasie których ta osoba wie że może spotkać się z tobą nie po to, żebyś ty jej powiedziała co ma robić, tylko żeby sobie wyklarować albo się umocnić w tym co już jest, albo zobaczyć że coś tu trzeba zmienić. A często jedno i drugie, tu w tym się umacniam, a to zmieniam, a mam życzliwą osobę która zadaje pytania otwarte, pytania „a no jak to sobie wyobrażasz”, która tez może się dzielić swoim doświadczeniem. Jesteś doświadczoną przedsiębiorczynią, robiłaś takie rzeczy z sukcesem i możesz powiedzieć „ja to robiłam tak. A ty jak?”

Beata Szydłowska – Marcinek: Tak, to prawda. Ważna rzecz – pytania. Pytania mają absolutną moc zmieniania wszystkiego. Ja dostałam taki feedback od jednej z mentee, po rocznej pracy, kiedy napisała do mnie: „Beata, dziękuje ci za pytania które zmieniają życie”.

Jac Jakubowski: Ale piękne.

Beata Szydłowska – Marcinek: To było dla mnie niezwykle ważne i miłe. To była zresztą też mentee, z którą rozpoczęłyśmy pracę na bazie jej koncepcji z którą przyszła do programu akceleracyjnego „Biznes w Kobiecych Rękach”, a wyszła z procesu mentoringowego z zupełnie inną koncepcją, sama ja weryfikując i zmieniając. Pamiętam takie spotkanie, kiedy nagle uświadomiła sobie, popatrzyła na swoje notatki i mówi: „rany boskie, przecież to nie jest w ogóle mój pomysł, co to w ogóle jest, jak ja to wymyśliłam, to nie jest w ogóle moje”. Okazało się że to był pomysł, który był wytworem takiej nadmiernej, niepotrzebnej kreatywności, ale w ogóle nie był zgodny z nią i poszłyśmy w inną stronę. Potem ta wytrwałość była dużo prostsza, bo ona miała coś co jest zgodne z nią.

Jac Jakubowski: Znowu użyłaś nowego pojęcia, które wydaje mi się bardzo ważne i centralne – wytrwałość w zgodzie z sobą, w byciu coraz bardziej w zgodzie z sobą. Bo mi się wydaje w jakimś momencie że to jest zgodne ze mną, ale na skutek… I teraz nie chodzi o to żeby taka mądra pani mentor przyszła i powiedziała: „nie, to chyba nie jest zgodne z tobą”. Tylko pani mentor mówi: „aha, czyli chcesz robić coś takiego. A Dlaczego? A co ci to da?”. I ta osoba idąc w tym, nagle czuje że to jest to i idzie coraz głębiej, albo czuje że to jest fałsz, że coś nie gra. Boli ją to, bo ona już dużo zrobiła i chciałaby być konsekwentna, powiedziała A, to trzeba powiedzieć B, już coś kupiła, już coś wdrożyła. Dramatyczne wybory często, bo trzeba zacząć czegoś innego się uczyć, zmarnować jakieś pieniądze, które się włożyło. Ale czuje że to jest sensowniejsze i w takim wymiarze żeby zrobić i zarobić, i w takim wymiarze żeby być sobą.

Beata Szydłowska – Marcinek: Tak, zdecydowanie. Już mówiłam o tym na początku naszej rozmowy, bo dla mnie osobiście to jest kluczem do… no do wszystkiego. Sprawdzanie na bieżąco, korygowanie kierunku tak jak ty powiedziałeś, więc upewnianie się że to jest w zgodzie ze mną jest niezwykle istotne.

Jac Jakubowski: Ja mam takie wrażenie, że… Mówimy teraz o konkretnej formie jaką jest mentoring, trochę coaching może być podobny. W coachingu więcej pytań, a mniej dawania własnego doświadczenia. To jest rdzeniem naszej metody. My na Szkole Trenerów, Szkole Coachów, takich cyklach rozwojowych, Treningu Interpersonalnym zachęcamy ludzi do wytrwałej pracy nad sobą. I stąd jest teraz nasz pomysł dotyczący tego żeby… Wydawało by się, ludzie rok, dwa pracują na różnych rzeczach. Ja czasami mam wrażenie że ludzie skończą Szkołę Trenerów, Coachów i mówią: „o rany, dopiero widzę, dopiero zaczynam, odgiąłem coś, przekroczyłem, zaczynam się uczyć”. No to założyliśmy akademię drugiego stopnia, dla osób doświadczonych, że mogą pójść jeszcze dalej. Rozwój nigdy się nie kończy, tylko jest na coraz wyższych poziomach jakiejś spójności, jakiegoś sensu. Wytrwałość polega na tym… Dla mnie jednym z elementów wytrwałości jest stałe nastawienie na rozwój. Co bym nie osiągnął, na jakim pułapie bym nie był w różnych rzeczach, pokora… bo te rzeczy mogą przestać być adekwatne, muszę się nauczyć nowych rzeczy, docenić to co umiem, ale iść dalej. Jak ty to widzisz?

Beata Szydłowska – Marcinek: Tak, to jest takie nieustanne poczucie braku. Mam wrażenie, też jestem absolwentką TROPu, i pamiętam swoje uczucie kiedy wyszłam z TROPu i poczułam się jak takie dziecko pozostawione na drodze, samochód odjechał, a ja zostałam sama i nie wiem w którą stronę mam się zwrócić. Zmierzam do tego że ta wytrwałość w dążeniu do kolejnego i kolejnego kroku w TROPie jest niezwykle umiejętnie podsycana, bo zawsze jest jakieś poczucie braku, na każdym kroku dostaje się jakieś kompetencje, narzędzia, kawałki tego rozwoju, ale zawsze jest taki punkt którego się dotyka i on zostaje nieostatecznie odkryty. I potem kończy się ten kurs, tę edycję i znowu jest takie poczucie głodu, że jest ten kolejny kawałek. Ja mówię o TROPie, bo nie wiem jak jest w innych programach, firmach szkoleniowych, ale mam wrażenie że TROP taki mechanizm podsycania potrzeby rozwoju, tej wytrwałości w rozwoju ma opanowane do perfekcji.

Jac Jakubowski: Ja bym powiedział coś takiego, bo jak wiesz jestem szefem Rady Trenerów i w ogóle w różnych innych środowiskach. To co mnie niezwykle cieszy, bo to jest też model biznesowy, dzięki temu mamy klientów na kolejne różne rzeczy, to też przeżywam dużą radość, gdy ktoś idzie gdzieś indziej. Że nie „sektować”,  to nie jest tak, że jeśli ktoś chce tak dalej, to musi u nas. Mamy dla niego propozycje, ale bardzo się cieszę jeśli idzie na Gestalt, NVC, jakiś wolontariat, jakiś rodzaj pracy, który też jest rodzajem pracy rozwojowej, tam się też uczy, ale działając. Dla mnie właśnie, można powiedzieć, misja nasza to jest towarzyszenie, tak jak powiedziałaś podsycanie tego ognia rozwoju i dokonywanie samodzielnych wyborów związanych z naszym biznesem albo z naszą Akcją Empatią, albo z naszymi przyjaciółmi. Jak by słuchał nas człowiek biznesu, to by powiedział: „jak to gdzie indziej”. Ci ludzie bardzo często po głębokich doświadczeniach gdzie indziej wracają do nas i strasznie głęboko rozwijają naszą metodę. Ty jesteś zresztą taką osobą, która odeszła i założyła własną firmę, w której się niezwykle rozwinęłaś, zdobyłaś ileś doświadczeń jako szefowa, pracująca właśnie w taki sposób, partnerski, tworzący zespół, i teraz wróciłaś do nas o wiele bogatsza. I to jest cudowne. A ktoś mógł być cały czas u nas i u nas się rozwijać, to jest indywidualny wybór i ja się bardzo cieszę z tego co żeśmy się dopracowali, z tworzenia tego środowiska. Porozmawialiśmy tak troszkę filozoficznie, czy tak bardziej psychologiczno-filozoficznie o wytrwałości, o twojej drodze mentoringowej, o TROPie. Co ci jeszcze rezonuje na koniec naszej rozmowy?

Beata Szydłowska – Marcinek: Rezonuje mi to, o czym nie mogę nie powiedzieć, bo to wynika z Tu i Teraz, z naszej codzienności. Użyje takiego określenia – żyjemy w takich czasach, kiedy wytrwałość i takie robienie swojego z poczuciem sensu, z wiarą i przekonaniem co do słuszności kierunku jest niezwykle ważne. Bo widzę różnych bliższych i dalszych znajomych, współpracowników obecnych i byłych, i mam wrażenie że jest bardzo dużo takiego zapadania się w taki bezsens, w taki moment kiedy ta nasza wytrwałość, cokolwiek byśmy nie zrobili, traci siłę, tracimy sens, jest mnóstwo przeciwności, trudno się żyje, cała przestrzeń społeczna jest jakoś zainfekowana niedobrymi zdarzeniami. Wydaje mi się że dzisiaj, dla mnie w ogóle od kilku miesięcy to słowo wytrwałość jest takim słowem kluczem i mottem do wszystkiego. Sama to sobie mówię codziennie albo co drugi dzień i chciałabym umieć to wszystkim mówić w taki dobry, mocny, pozytywny sposób – róbmy to w co wierzymy wytrwale, róbmy swoje i nie zapadajmy się w poczucie że nic od nas nie zależy. Zależy, mamy moc sprawczą, bądźmy wytrwali

Jac Jakubowski: Tak jest. Mistrz Młynaski się kłania, róbmy swoje wytrwale i w poczuciu sensu. Rozmawiałem ja, Jacek Jakubowski z Grupy TROP, z Beatą Szydłowską-Marcinek, także z Grupy TROP.

Beata Szydłowska – Marcinek: Dziękuje ci Jacku.

Jac Jakubowski: Dzięki.

0 komentarzy

Call Now Button