DIALOG tematem miesiąca w Grupie TROP – co to znaczy?

„Temat miesiąca” w TROP-ie to nasz ogląd rzeczywistości „tu i teraz”. To uruchomienie dyskusji nad tym, co dla nas ważne – z perspektywy ludzkiej i z perspektywy zawodowej, w wymiarze indywidualnym i społecznym. Zajmujemy się tym, co aktualne, zasadnicze i praktyczne.

Po co to robimy?

Jeśli nie sposób obecnej, wymagającej, rzeczywistości ignorować, trzeba się z nią konfrontować, a jednocześnie uczyć, jak się z nią dogadywać.
W procesie tym upatrujemy ratunku przed zagubieniem i eskapizmem czasów turbulencji. Zależy nam na tym, aby temat miesiąca trafnie definiował jakiś ważny aspekt naszej rzeczywistości, tłumaczył go, a przy tym pokazywał konstruktywne wyjścia. Wierzymy, że realizm i otwarte, odważne nazywanie problemów to dobra droga do skutecznego działania.

W pracy nad wyborem tematu miesiąca dyskusje bywają gorące, co przy okazji scala wewnętrznie nas jako zespół TROP, pozwala się odnajdywać na nowo jako wspólnota zadaniowa.
Zapraszamy do włączenia się do tej dyskusji na naszych profilach w mediach społecznościowych – ciekawi jesteśmy każdego głosu.

Tym razem rozważań kilka o dialogu Jacka Jakubowskiego

„… W greckim wyrazie „dialog” istnieją dwa elementy: ”logos”, czyli słowo, i „dia”, które oznacza wymianę, a także zejście w głąb. W dialogu mówię sam, ale też chcę usłyszeć zdanie drugiego. Nie wyrzekam się mojej tożsamości i on nie wyrzeka się swojej. Argumentuję i zachęcam tego drugiego, żeby on również uzasadnił swój pogląd, choć jest przeciwstawny mojemu. Słucham go z uwagą i szacunkiem, a w dodatku ryzykuję. Bo wcale nie mogę być pewny, że z dialogu wyjdę bez szwanku. Może stracę któreś z moich przekonań, może zyskam inne. Jestem pewny, że taka postawa jest atrakcyjna, bo jako jedyna podtrzymuje w nas dążenie do wspólnoty i prawdy wbrew wszelkim różnicom.”

Ten cytat wynotowałem z wywiadu opublikowanego w Gazecie Wyborczej (4-6 styczeń 2014 r.). Moim zdaniem genialnie oddaje ideę dialogu. Smaczku dodaje fakt, że są to słowa biskupa GIANFRANCO RAVASI, ówczesnego Przewodniczącego Papieskiej Rady Kultury. Przedstawiciela Kościoła Katolickiego, który jak widać różne ma „odsłony”.
To wielka sztuka tak rozmawiać. Mówić to, w co się naprawdę wierzy, ale słuchać uważnie tego, co mówi ktoś myślący inaczej.

Przeanalizujmy poważnie słowa z powyższego cytatu.
Po pierwsze dialog to wymiana. Spotkanie dwóch lub więcej osób, które ujawniają to, co czują, myślą, w jaki sposób spostrzegają rzeczywistość. Samo w sobie to już bogactwo.
Po drugie dzięki dialogowi można „zejść w głąb”. Zrozumieć jakieś złożone zjawisko, ale też zrozumieć siebie, innego, poprzyglądać się różnym obrazom rzeczywistości.
Po trzecie w dialogu mogę zaprezentować siebie, swoją tożsamość (lepiej ja wyartykułować).
Po czwarte uczę się uważnie słuchać – z szacunkiem, ciekawością.
Po piąte – pod wpływem dialogu mogą się zmienić. Coś sobie uświadomić, lepiej nazwać.
I po szóste – nie wiem, czy nie najważniejsze – dzięki dialogowi powstaje im umacnia się wspólnota. Budują się autentyczne, osobowe relacje.
Jak myślę o naszych warsztatach, treningach czy sesjach coachingowych to one są właśnie po to. Tworzą pole dialogu, umożliwiają rozwojową zmianę, ale jej nie wymuszają. Uczą podmiotowości, akceptacji siebie i innych. Pomagają rozwijać dojrzałość empatyczną.

Bardzo podobne rzeczy pisze w swojej już kultowej książce MIEĆ CZY BYĆ Erich Fromm. Krytykuje w niej tendencję do posiadania, zawłaszczania pokazując piękno uczestniczenia. A o rozmowie pisze tak.

„Różnicę między modą bycia oraz posiadania moż­na łatwo zaobserwować, porównując dwa rodzaje konwersacji. Rozważmy mianowicie typową debatę między dwojgiem ludzi, w której interlokutor A po­siada poglądy XYZ, natomiast rozmówca B po­siada poglądy PQR. Każdy z nich utożsamia się ze swoim własnym zdaniem. Dla każdego ważne jest jedynie znalezienie lepszych, to znaczy mocniejszych ar­gumentów na poparcie swojej tezy. Z kolei żaden z nich nie spodziewa się, iż w wyniku dyskusji zmia­nie ulegnie jego własna opinia lub opinia adwersa­rza. Zarówno A, jak i B obawiają się zmiany poglą­dów, gdyż traktują je jak swoją własność, a każda zmiana zdania jest przecież równoznaczna z jego od­rzuceniem, a więc oznaczać musi stratę, zubożenie.

Po przeciwnej stronie znajdują się ludzie, którzy do sytuacji konwersacyjnej podchodzą bez uprzed­niego przygotowania, bez wcześniejszego uzbrojenia własnego aparatu psychicznego. Zamiast tego reagu­ją spontanicznie i twórczo na wszystko, co może ich spotkać. Zapominają o sobie, o własnej wiedzy, o po­siadanym statusie. Wówczas ich JA usuwa się w cień i to właśnie umożliwia rozwinięcie pełni komunikacji z drugą osobą oraz prezentowanymi przez nią ide­ami. W ten sposób rodzą się nowe idee, gdyż nikt nie trzyma się kurczowo pojęć już istniejących.

Te rozważania mogą wydać się filozoficznymi dywagacjami oderwanymi od rzeczywistości. Nic bardziej mylnego. Sztuka dialogu kształtuje całą naszą codzienność. Zależy od niej w dużym stopniu życie rodzinne. Dzięki niej człowiek jest w stanie naprawdę się czegoś nauczyć.  A w pracy – wszelkich organizacjach biznesowych jest podstawowym warunkiem efektywności. Ludzie dialogują z klientami, w zespołach. Wyspecjalizowani profesjonaliści muszą porozumieć się ze specjalistami z innych obszarów.

Warto się uczyć dialogu.

0 komentarzy

Call Now Button