Być sobą w świecie zmiany - Grupa Trop

“Wszyscy wielcy ludzie tego świata – Napoleon, da Vinci, Mozart – potrafili zarządzać sobą. W dużym stopniu temu właśnie zawdzięczali swoje nieprzeciętne osiągnięcia. (…) W gospodarce opartej na wiedzy sukces przypada w udziale tym, którzy dobrze znają samych siebie, swoje mocne strony, system wartości oraz metody i styl pracy.”

Peter F. Drucker „Jak zarządzać samym sobą”

Żyjemy w świecie zmiany, do której nawet fizjologicznie nasz mózg nie jest przygotowany. Naturalna potrzeba stabilności, potrzeba rozumienia otaczającej nas rzeczywistości poddawana jest ciągle bombardowaniu przez nowe informacje, pojawiające się możliwości, zderzenia kulturowe, dostęp (także poprzez Internet) do zupełnie nowych rzeczywistości.

Najważniejszym „narzędziem” pracy staje się sam człowiek – jego doświadczenie, sposób radzenia sobie z dylematami wartości, gotowość adaptacji do zmian. Ogólna kondycja psychofizyczna, a także wyćwiczone, wytrenowane umiejętności warunkują wewnętrzną motywację do działania, jakość współpracy i zdolność do innowacyjności.

Codzienna praca dużej ilości ludzi zmienia całkowicie swój charakter. Struktura, powtarzalne czynności, dobrze opisane procedury stanowią tylko bazę, „kręgosłup” działania. Coraz większego znaczenia nabierają zdolności osobowościowe, dojrzałość emocjonalna, umiejętność koncentracji. Ze względu na nieprawdopodobny przyrost wiedzy koniecznością staje się sztuka współpracy, „wspólnej pracy”, wykorzystująca synergię osób o rozmaitych kompetencjach. A to „wymusza” budowanie dobrych, osobowych relacji międzyludzkich, rozumienie procesów grupowych, stałe rozwijanie kultury współpracy.

Jak z tego wynika, codziennością staje się działanie w oparciu o głęboko uwewnętrznione wartości. Samoświadomość, otwarte i autentycznie życzliwe traktowanie spotykanych osób (współpracowników, klientów, partnerów…) jest niezbędnym elementem skutecznego działania. Zdolność do „radosnego”, satysfakcjonującego uczenia się, sama w sobie będąca wartością autoteliczną, wpływa bezpośrednio na produktywność, skuteczność działania.

Stawia to trudne, ale ekscytujące wyzwania przed menadżerami, trenerami, liderami projektów społecznych, a także innymi „ludźmi czynu”. Paradoksalnie im bardziej świadomym, skutecznym i twórczym staje się konkretny człowiek, tym więcej widzi możliwości działania, dostrzega konieczności wynikających z dziejących się procesów. Dzięki kreatywności inicjuje ciągi działań, które jako odpowiedzialna osoba musi doprowadzić do końca. Końca, który staje się początkiem następnych procesów. Dzięki otwartości emocjonalnej i nastawieniu na osobowe relacje spotyka go coraz więcej propozycji współpracy, a także coraz więcej osób prosi go o pomoc w rozwiązywaniu ciągle nowych problemów.

Cała ta sytuacja wymaga skutecznego zarządzania własnym czasem i energią, stałej pracy nad emocjami, pogłębiania samoświadomości, odnajdywania na nowo rytmu pracy i wypoczynku, kontaktu i wycofania.

Tak jak każdemu potrzebne są miejsca odnowy biologicznej (od urlopu w lesie po jogging lub pływalnię), tak ludziom czynu potrzebny jest czas na odnowę psychologiczną. Koncentracja na własnych emocjach, pogłębianie świadomości źródeł własnej mocy (czyli uświadamianie sobie mocnych stron), a także bolesne czasem zrozumienie swoich słabości i wewnętrznych demonów jest warunkiem uzyskiwania wewnętrznej równowagi i możliwości dalszego rozwoju.

Taka „odnowa” psychologiczna odbywać się musi w przyjaznym, nastawionym na wsparcie środowisku. Jej podstawowym narzędziem jest… rozmowa. Rozmowa prawdziwa, głęboka. Haisenberg, genialny fizyk, napisał „prawda rodzi się w rozmowie. Tischner, ksiądz i filozof miłości, napisał „Przeżycie spotkania jest nie tylko szczytowym rodzajem doświadczenia innego człowieka, ale również szczytem doświadczeń w ogóle”. Rogers, jeden z ojców psychologii humanistycznej uznał, że prawdziwe spotkanie jest istotą procesu uzdrawiania i aktywizowania rozwoju.

Tworzenie dla siebie i innych takiego właśnie systemu wsparcia jest „psychologicznym obowiązkiem” każdego człowieka czynu.