Trenowanie spontanicznej reakcji empatycznej

Jac Jakubow­ski, 2014-10-27 12:43:00

Powiedzenie o kimś, że jest empatyczny oznacza wła­ściwie bar­dzo pozytywną ocenę. To ktoś wraż­liwy, potrafiący pomóc w trud­nej sytu­acji, okazujący współ­czucie… Odwrotną konotację posiada słowo „emocjonalny”. To ktoś na wszystko reagujący sil­nymi emocjami, trochę nie­prze­widywalny, nie reagujący na „racjonalne” argumenty.

Kłopot w tym, że każdy osob­nik ludz­kiego gatunku jest i emocjonalny i empatyczny. To nasze biologiczne, kul­turowe i… duchowe korzenie.

Emocje

Emocje są pod­stawowym wyposażeniem człowieka. To pier­wotny, głęboki spo­sób reagowania na rzeczywistość. Dzięki nim jesteśmy w stanie wiele reak­cji wykonywać automatycz­nie, nawykowo i spon­tanicz­nie. Ich siedliskiem są stare, bazowe obszary mózgu, tzw. ciało mig­dałowate. Są pod­łożem uczuć, stanowią o naszej indywidual­no­ści. Dzięki nim możemy budować relacje z innymi ludźmi, tworzyć wspól­noty, wal­czyć. Więcej, dzięki nim możemy roz­wijać naszą głęboką duchowość, poszukiwać odpowiedzi na pytania egzysten­cjalne.

W naszej kul­turze emocje są deprecjonowane. Udajemy, że ich nie ma, wypieramy, staramy się je opanować. Nie­stety rzeczywistość ma to do siebie, że ist­nieje. Udawanie, że emocji nie ma powoduje tylko, że „działają na dziko”. Wybuchają w naj­mniej oczekiwanym momen­cie, budują naiwny, głupawy optymizm albo cwaniacką, spiskową teo­rię wszyst­kiego. Czasami odkładają się w zatęchłą nienawiść. Brak samo­świa­do­mo­ści, pracy nad roz­wijaniem tzw. inteligen­cji emocjonal­nej powoduje to, że emocje wieloma naszymi zachowaniami rządzą. Nabieramy do kogoś dystansu, kupujemy towar opakowany w spo­sób pobudzający nasze emocje, wybieramy polityków, którzy nas emocjonal­nie uwiodą… To nie emocje są winne, tylko to, co z nimi robimy. Udając, że nad nimi panujemy, pozwalamy się im zalewać i kierować sobą. I tego właśnie nie lubimy, więc jesz­cze bar­dziej staramy się je opanować i powstrzymać. Lekar­stwo takie, gor­sze czasem niż choroba, powoduje, że tak się już wokół siebie zakręcimy, że głupiejemy do cna.

Psychologia dopracowała się pojęcia doj­rzało­ści emocjonal­nej człowieka, wynikającego z niej prawidłowego roz­woju osobowo­ści. Dziecko kochane, któremu pozwala się na eks­presję emocji stawiając jed­nocześnie wyraźne granice, wyrasta na osobę mająca kon­takt z własnymi emocjami i potrafiące nimi… zarządzać. Dzięki temu kształ­tuje się w nas proces decyzyjny, bazujący na emocjach i myśleniu, ale mający wyraz w wol­nej woli. Człowiek czuje wtedy, że to on wyznacza kierunki swojego działania. Mówimy wtedy o „wewnątrz-sterowności”.

Zaburzenia emocjonalne źródło swoje mają w dzieciń­stwie. Są kon­sekwen­cją… na przy­kład rodziciel­skiej nie­kon­sekwen­cji. Naj­czę­ściej swoje źródło mają w procesie długo­trwałego strachu prze­kształ­cającego się w lęk, traumatycz­nych doświad­czeń, pustki emocjonal­nej. Ich efek­tem są nieadekwatne reak­cje emocjonalne – nie­uzasad­niona nie­śmiałość, agresja, uzależ­nianie się od kogoś lub czegoś. W skraj­nych postaciach ludzie wypadają z życia spo­łecz­nego, są zner­wicowani, piją, palą lub ćpają w spo­sób zagrażający ich zdrowiu.

Nie­stety zaburzenia emocjonalne, choć nie­koniecz­nie w tak dramatycz­nych przejawach, dotyczą więk­szo­ści ludzi. Ja wła­ściwie nie znam osoby (ze mną włącz­nie), która z powodu wewnętrz­nych problemów, niskiego poczucia własnej war­to­ści lub zawyżonej samooceny, napięcia, lub lęku nie narobiła sobie i innym nie­bywałych kłopotów. Ilość tok­sycz­nych związ­ków, chorych ambicji, nie­realistycz­nych oczekiwań, naiw­nych wyobrażeń prowadzi do kryzysów, zakaża rodziny, dramatycz­nie obniża efek­tyw­ność firm.

Na szczę­ście zdecydowana więk­szość osób dostała także od rodziców wiele miło­ści, opieki, uwagi. Rodziny, a póź­niej środowisko potrafiło prze­kazać głębokie war­to­ści, uwraż­liwić na piękno, nauczyć samodyscypliny i sztuki długo­trwałego wysiłku. W opar­ciu o te dobre doświad­czenia wielu osobom udaje się prze­kroczyć własne ograniczenia, na tyle zro­zumieć siebie i dynamikę roz­maitych procesów, że budują osobowe relacje, odnaj­dują w życiu miłość i poczucie sensu.

Każdy z tzw. nor­mal­nych ludzi, w miarę spraw­nie funk­cjonujących w życiu spo­łecz­nym, jest swoistą kom­pozycją doj­rzało­ści, mądro­ści, samo­świa­do­mo­ści (tzw. mocne strony) i sztyw­nych nawyków, lęków, tzw. „kom­plek­sów”, czyli nieadekwat­nej samooceny (tzw. słabe strony).

Empatia

Ważna cechą życia emocjonal­nego jest empatia. To biologiczny mechanizm łączący nas z innymi ludźmi. To także emocje, tylko zwią­zane ze stanem innej osoby. Mar­tin L. Hof­f­man pisze „… naj­waż­niej­szym warun­kiem reak­cji empatycz­nej jest zaan­gażowanie procesów psychicz­nych sprawiających, że dana osoba odczuwa emocje, które bar­dziej pasują do sytu­acji innej osoby niż do jej własnej”.

Zasad­niczo emocje są osobistą odpowiedzią na pojawiające się zdarzenia. Ktoś nam zagraża, prze­żywamy strach lub furię – mobilizujemy się do ucieczki lub walki. Ciekawe jest to, że potrafimy podobne emocje prze­żyć wtedy, kiedy zagrożenie nie dotyczy nas, tylko kogoś innego. I to zarówno wtedy, kiedy dzieje się z nim coś nie­do­brego, jak i wtedy, gdy spo­tkało go szczę­ście (wzruszali­ście się na widok zakochanych?), albo radość (pamiętacie „zaraź­liwy” śmiech?).

Empatia w swojej pod­stawowej postaci jest podob­nie pier­wotna, jak emocje. Już nie­mow­lak płacze słysząc płacz innego nie­mow­laka. Małe dziecko widząc ranę innego dziecka reaguje sil­nymi emocjami i tuli się do rodziców. Nasze neurony odpo­wie­dzialne za ruch ręki reagują podob­nie na widok ruchu ręki innej osoby. I tak jak roz­wija się nasza doj­rzałość emocjonalna, empatia osiąga coraz to wyż­sze stadia doj­rzało­ści. Potrafimy roz­winąć postawę troski, poczucie sprawiedliwo­ści, odczuwać smutek lub gniew związany z krzywdą ludzi, których w ogóle nie znamy. Emocjonalna reak­cja empatyczna roz­wija się razem z nami. I pod­lega nie­stety tym samym mechanizmom, co całe nasze życie emocjonalne. Może nas zalewać (zarażamy się bez­rozum­nie stanami innych osób), może służyć naszemu mechanizmowi agresji i autodestruk­cji (zanurzamy się z paradok­salną lubo­ścią w tok­syczny związek, atakując się bez prze­rwy nawzajem). Może też być bazą kon­struk­tyw­nej komu­ni­ka­cji, współ­pracy, a nawet miło­ści, czy wraż­liwo­ści spo­łecz­nej.

Czym w takim razie jest doj­rzała empatia?

Prze­śledźmy to na przy­kładzie.

Wyobraź sobie, że znaj­dujesz się w pokoju ze znajomym, który właśnie dowiedział się o tym, że zwol­niono go z pracy. Jest potwor­nie przy­bity, zdener­wowany. Ma poczucie, że jego świat się zawalił. Jego emocje falują od smutku do wściekło­ści. Cała sytuacja budzi w Tobie sporo napięcia i lęku własnego, bo nie wiesz, czy to koniec zwol­nień. Zimny dreszcz prze­chodzi Ci po plecach – może następny na liście jesteś Ty! To są emocje zwią­zane z Twoją sytuacją. Jed­nocześnie czujesz współ­czucie – znasz sytuację kolegi, wiesz, jak bar­dzo był zaan­gażowany w ostatni projekt i jakie nadzieje z nim wiązał. Aż fizycz­nie odczuwasz poczucie zawodu, nie­sprawiedliwo­ści, choć z drugiej strony wiesz, że jest kryzys, fir­mie spadły przy­chody i nie ma za co utrzymać dotych­czasowego zatrud­nienia. Tak właśnie działa złożony mechanizm empatii.

Prze­żywane emocje mogą skłonić cię do róż­nych działań. Strach o siebie powoduje, że postanawiasz dowiedzieć się, jak się sprawy mają. Jeżeli cię „zalewa”, prze­stajesz nie­stety odczuwać empatię i zachowujesz się skraj­nie egocen­trycz­nie. Jeżeli jed­nak to Ty kon­tro­lujesz emocje, a nie one Ciebie, odczuwać możesz współ­czucie owocujące chęcią pomocy. Nie­stety, tu nie koniec pułapek. Możesz to zrobić nie­doj­rzale, egocen­trycz­nie, wręcz inwazyj­nie. „Nie martw się stary, jakoś będzie”, „Choć na piwo, trzeba się uchlać, to minie”, „O jejku, co Ty teraz zrobisz?”, albo jak słoń w składzie por­celany „Musisz teraz się przy­gotować na roz­mowę z żoną…”. To wszystko pod pozorem pomocy pomaga ukryć własną bez­rad­ność i chęć jak naj­szyb­szego zredukowania nie­przyjem­nego, Twojego, stanu emocjonal­nego. Możesz też „przejąć” emocjonal­nie całą sytuację – tak się wściec na pracodawcę, że to Ciebie trzeba będzie uspakajać.

Zareagować doj­rzale jest być może nieco trud­niej, ale daje dużo więcej praw­dziwej satys­fak­cji. Istotą jest tu sztuka peł­nego skon­cen­trowania się na drugiej osobie. To pozwoli poczuć mu Twoją obec­ność, zaan­gażowanie, życz­liwość. Możesz zapytać, czy chce zostać sam, czy wręcz prze­ciw­nie – potrzebuje być z kimś. Ton głosu, ruchy Twoich oczu, mimika twarzy zasygnalizują Twoja życz­liwość. Możesz zaproponować roz­mowę, albo mil­cząc usiąść nie­daleko i być obec­nym. Możesz wskazać jasne strony, zaoferować długofalową pomoc, albo pomóc mu odreagować (człowiek w sil­nych emocjach dodat­kowo jesz­cze się wstydzi tego, że nie panuje nad sobą i przez to jesz­cze bar­dziej nakręca). Doj­rzałość empatyczna opiera się na tym, że nie odcinając się od swoich emocji (ba, nawet czer­piąc z nich ener­gię i siłę do działania) kon­cen­trujesz uwagę na drugim człowieku. Dzięki temu dość szybko usłyszysz, czy to, co proponujesz, jest dla kolegi pomocne, akcep­towalne, czy wręcz prze­ciw­nie. Możesz „podążać za nim” dając to, czego w tym momen­cie potrzebuje – mil­czeć, albo mówić, żar­tować, albo przy­tulić, wyjść, albo towarzyszyć. Możesz też „zarazić” go optymizmem, humorem lub pozwolić nabrać dystansu. To cała gama spo­sobów na to, żeby udzielić rzeczywistej pomocy w kon­struk­tyw­nym prze­życiu sytu­acji.

Empatia ważna jest nie tylko w sytu­acjach dramatycz­nych. Jest codzien­no­ścią, zjawiskiem towarzyszącym nam w pracy, życiu rodzin­nym, zabawie, odpoczynku. Nasz mózg wyposażony jest w tzw. neurony lustrzane, które aktywizują się w wyniku kon­taktu z każ­dym napo­tkanym człowiekiem. Jed­nocześnie mamy szereg doświad­czeń z ludźmi, prze­myśleń, prze­konań… Jeżeli potrafimy zin­tegrować naszą intuicję z poznaw­czą obróbka intelek­tualną, potrafimy dokonywać sen­sow­nych wyborów, inten­syw­nie się uczyć w opar­ciu o doświad­czenie, budować osobowe relacje z innymi ludźmi, angażować się w sprawy spo­łeczne, prze­żywać sztukę i doj­rzewać do modlitwy, czy medytacji.

Dzięki świadomo­ści, że jesteśmy bytem empatycz­nym, możemy też skutecz­niej kierować naszym życiem. Wiele osób w wyborze miej­sca pracy kieruje się atmos­ferą, spo­so­bem trak­towania ludzi, relacjami miedzy współ­pracow­nikami. Często rezygnują z więk­szych pieniędzy, bo chcą czuć się dobrze, móc z zain­teresowaniem roz­mawiać ze współ­pracow­nikami, być wysłuchiwanym i sprawiedliwie ocenianym. W wyborach towarzyskich staramy się znaleźć ludzi goto­wych na wspólna zabawę, roz­mowę, o podob­nej wraż­liwo­ści i stylu. Stare ludowe przy­słowie „Kto z kim prze­staje takim się staje” to mądra świadomość wpływu empatycz­nego, jaki wywieramy na siebie nawzajem.

Aktywne słuchanie

Empatię, podob­nie jak doj­rzałość emocjonalną, można roz­wijać. Przy­dać to się może każ­demu, ale w nowoczesnej gospodarce wiele ról zawo­do­wych wręcz istotowo związanych jest z nawiązywaniem kon­taktu, wyczuciem i zro­zumieniem klienta, czy współ­pracow­nika W takiej sytu­acji znaj­dują się managerowie, nauczyciele, trenerzy, coachowie. Wła­ściwie, choć brzmi to egzotycz­nie, lekarze i cała służba zdrowia powinna ostro wziąć się za trenowanie postaw empatycz­nych. Nowocześni sprzedawcy, którzy nie wciskają, tylko chcą naprawdę dobrze doradzić klien­towi, muszą wyostrzyć sztukę empatycz­nego zro­zumienia.

Nie­zbęd­nym warun­kiem zaist­nienia empatii – pew­nego rodzaju sytu­acji prze­pływu, wzajem­nego dostrajania się neuronów lustrzanych – jest doprowadzenie do takiej sytu­acji, w której jesteśmy w stanie skon­cen­trować się nawet nie tyle na komu­ni­ka­cji, ile na sobie nawzajem. Ale czym wła­ściwie jest ta kon­cen­tracja? Punk­tem wyj­ścia niech będzie dla nas zjawisko, które funk­cjonuje w każ­dym z nas i które znacz­nie ułatwia nam życie, mianowicie uwaga. Pod tym hasłem kryje się szereg zachodzących w naszych umysłach procesów poznaw­czych, które odpowiadają m.in. za utrzymanie naszego organizmu w stanie gotowo­ści do działania oraz, co waż­niej­sze, pozwalają na wyod­ręb­nienie z otoczenia istot­nych elemen­tów, a tłumienie tych nieistot­nych w danym momen­cie. To właśnie nazywamy kon­cen­tracją uwagi z per­spek­tywy psychologii procesów poznaw­czych. Na poziomie bar­dziej spo­łecz­nym kon­cen­tracja uwagi daje nam szansę na „chłonięcie całym sobą” prze­żyć, intuicji, stanów, roz­ważań czy wyobrażeń innych.

Nie­stety wszel­kie sytuacje codzienne, gdzie cały czas trzeba coś załatwiać , gdzieś pędzić, coś ciągle krąży nam po głowie nie koniecz­nie sprzyjają takiej kon­cen­tracji. Podob­nie w sytu­acjach zawo­do­wych, zdominowanych raczej stricte zadaniowym nasta­wie­niem, rzadko mamy chwilę na skupienie się na innych. A prze­cież przy wykonywaniu roz­maitych zadań szalenie ważna jest współ­praca, z którą z kolei nie­roz­łącz­nie wiąże się komunikacją, a z tą z kolei kon­cen­tracja na innych. Cóż więc pozostaje?

Dobra wiadomość jest taka, że kon­cen­trację uwagi można ćwiczyć. Po pierw­sze samodziel­nie, poprzez medytację, relaks czy wszel­kiego rodzaju pracę nad samym sobą, własną świadomo­ścią etc. Kon­cen­trację na drugim człowieku z kolei, a ta właśnie jest sed­nem tegoż artykułu, możemy ćwiczyć poprzez aktywne słuchanie.

Słuchanie jakoś tak odruchowo kojarzy się z biernością/pasywnością. Wydaje się, że stroną aktywną jest ten, który mówi, a druga strona bier­nie słucha. Samo to słowo ma trochę podwójną konotację: po pierw­sze klasyczne słuchanie, jako odbiór wrażeń dźwiękowych, po drugie słuchanie jako bycie posłusz­nym, uległym, a więc znów bier­nym. Tym­czasem okazuje się, że słuchanie może być procesem jak naj­bar­dziej czyn­nym.
Słuchanie aktywne jest procesem empatycz­nego dostrojenia się do uczuć i myśli drugiego człowieka. Na poziomie fizjologicz­nym uak­tyw­niane są specyficzne struk­tury mózgowe zwane neuronami lustrzanymi. Na poziomie psychologicz­nym oznacza mak­symal­nie moż­liwe otwar­cie na prze­kazy wer­balne i nie­wer­balne, znaczenia i emocje płynące od osoby, na której kon­cen­truje się słuchający. Na poziomie duchowym oznacza decyzję na osobowe spo­tkanie, wej­ście w relację JATY.

Ist­nieją różne tech­niki aktyw­nego słuchania. Jed­nak naj­waż­niej­sza jest praca nad własną świadomo­ścią i samym sobą. Wła­ściwie na bar­dzo róż­nych warsz­tatach trenujemy słuchanie innych w taki spo­sób, aby choć na chwilę odłożyć własne myśli, czy poglądy na bok i z auten­tyczną ciekawo­ścią obser­wować świat drugiego człowieka. Spróbować go zro­zumieć i słuchać dla niego, a nie tylko dla zaspokojenia własnej ciekawo­ści czy innych potrzeb. Chodzi o to, by darowując swoją uwagę, stworzyć prze­strzeń drugiemu człowiekowi na wewnętrzny proces uświadamiania, odkrywania. Dzięki temu może on „moc­niej zaist­nieć” i odreagować to, co ma do odreagowania.

Takie słuchanie można w zasadzie porów­nać do nasłonecz­niania rośliny – stwarzania optymal­nych warun­ków do samodziel­nego roz­woju. Kon­cen­trując się na danej osobie i aktyw­nie jej słuchając przy­czyniamy się do tego, że ta osoba zaczyna inten­syw­niej ist­nieć, a stosując kategorie Ericha Fromma „bar­dziej być”.

Zastosowanie tego w prak­tyce jest trudne i wymagające, szczegól­nie w sytu­acjach zadaniowych, w których ciężko odciąć się do wła­snych poglądów i skon­cen­trować się tylko i wyłącz­nie na drugiej osobie. Często bowiem w takich sytu­acjach prze­waża w nas chęć jak naj­lep­szego wykonania zadania i ostat­nią rzeczą o jakiej wów­czas myślimy jest skupianie się na drugim człowieku. Podobne trud­no­ści można napo­tkać, gdy w dialogu uczest­niczą osoby z zupeł­nie róż­nych profesji, które na co dzień posługują się nawet innym językiem, więc wsłuchanie się w drugą stronę jest tym bar­dziej uciąż­liwe.
Na szczę­ście ist­nieją pewne dowody na to, że czegoś takiego jak aktywne słuchanie oraz umiejęt­ność dostrajania do siebie neuronów lustrzanych można się nauczyć. Podob­nie jak w sztukach walki, jeśli poświęcimy odpowied­nią ilość czasu na ćwiczenia w kon­cen­tracji i skupieniu, to potem, w sytu­acji walki wyzwoli się w nas spon­taniczna, ale odpowied­nia reak­cja. Podob­nie w tech­nikach teatru Grotow­skiego, gdzie nie chodziło o to, aby aktor na pamięć wyuczał się roli. Istot­niej­sze było to, aby prak­tykować różne doznania w skupieniu i kon­cen­tracji na tyle długo, by w kon­kret­nych sytu­acjach być w stanie natural­nie i spon­tanicz­nie wcielić się w jakąś rolę.

Trening słuchania świet­nie oddaje John Enrait w artykule „Pozycje słuchania terapeutycz­nego”

„Poprzez świadome i inten­cjonalne ćwiczenie pozycji słuchania przez krótki okres czasu dość szybko, na poziomie działania i per­cep­cji, nauczyć się można, jakie efekty naj­praw­dopodob­niej wywoła dana pozycja u klien­tów. Prak­tyka taka nie powoduje uczenia intelek­tual­nego ale raczej wiedzę organizmiczną. Poziom uzyskanej wiedzy podobny jest bar­dziej do tego, co roz­wija się przy nauce jazdy na rowerze czy gry na pianinie, niż przy uczeniu się teo­rii. Ucząc się jazdy na rowerze opanowuje się na poziomie nerwowo-mięśniowym kon­sekwen­cje każ­dego ruchu. Jeżeli w określony spo­sób nacisnę kierow­nicę przy danej szyb­ko­ści i w danym terenie, to nastąpi określony skręt. Z czasem można dojść, na przy­kład, do umie­jęt­no­ści robienia na drutach przy jeź­dzie “bez trzymanki” — co wydaje się nie do pomyślenia na początku nauki. Ćwicząc pozycję słuchania w ten sam spo­sób można nauczyć się, jakie mogą być skutki pojedyn­czego słowa bądź zdania. W następ­stwie ćwiczenia się w pozycjach słuchania zachodzi uczenie się na poziomie organizmicz­nym i osoba słuchająca odnaj­duje w swoim słuchaniu coraz więcej elastycz­no­ści i roz­machu.”

W przy­padku ćwiczenia pozycji słuchania chodzi o to, aby stać się osobą słuchającą i słyszącą.

„Wła­ściwe wykorzystanie nabytych umie­jęt­no­ści nie polega na operowaniu tym, co zostało wyuczone, lecz na operowaniu wyuczonym-samym-sobą.”

Bycie osobą w cen­trum uwagi, bycie naprawdę wysłuchanym jest jedną z pod­stawowych potrzeb człowieka. Wszyscy świet­nie wiemy, co może zrobić dziecko, żeby… zwrócić na siebie uwagę. Wiemy też, co się dzieje, jeżeli spo­tkamy na swojej drodze takiego „nie­wy­słuchanego” człowieka. Całym sobą – swoją postawą, zachowaniem, gestami manifestuje ten stan, za wszelką cenę starając się skon­cen­trować na sobie uwagę. Albo w smutku i rezygnacji usuwa się zawsze w cień nie wierząc, że kogoś może zain­teresować jego wewnętrzny świat.

W doj­rzałym wieku mniej lub bar­dziej świadomie zdając sobie sprawę z potrzeby tej uwagi wzajem­nie ją sobie oferujemy. Oferujemy ją sobie w róż­nych for­mach i postaciach – w rodzinach, w relacjach przyjaciel­skich. Coraz czę­ściej jest ona jasno definiowanym elemen­tem roli zawodowej. Stanowi coraz czę­ściej definiowany element przy­wódz­twa, zarzą­dza­nia, czy obsługi klienta. Rośnie środowisko terapeutów, trenerów, czy coachów, którzy sztukę kon­cen­tracji i uwagi trak­tują jako pod­stawę swojej codzien­nej pracy.

Pod­sumowanie

Emocje, ta zanie­dbana dziedzina naszego codzien­nego ist­nienia, są jed­nym z pod­stawowych czyn­ników decydujących o jako­ści naszej pracy, relacji, życia. Doj­rzałość emocjonalna warun­kuje skutecz­ność zawodową i jakość życia. Z kolei empatia jest jed­nym z pod­stawowych przejawów życia emocjonal­nego. Może nas prowadzić na manowce, może też pomagać tworzyć wspól­notę, zespół zadaniowy, spo­łecz­ność.

Nad roz­wojem emocjonal­nym można pracować. Nad roz­wojem empatycz­nym także. Naj­prost­szym, a jed­nocześnie głębokim i trud­nym spo­so­bem jest roz­wijanie głębokiej, osobowo­ściowej kom­peten­cji aktyw­nego słuchania. Można i trzeba uczyć się róż­nych zachowań, tech­nik i pro­ce­dur, ale jej istotą jest sztuka „stawania się istotą słuchającą” – kon­cen­tracji prowadzącej do spon­tanicz­nych, acz wytrenowanych reak­cji i zachowań. W otaczającej nas cywilizacji wiedzy peł­nienie wielu ról zawo­do­wych i spo­łecz­nych wymaga spo­rych kom­peten­cji w tym zakresie. Powięk­sza się także grupa zawodowa, w której sztuka aktyw­nego słuchania opar­tego na doj­rzałej empatii będącej elemen­tem roz­woju emocjonal­nego i duchowego jest pod­stawą profesjonalizmu.



Podoba Ci się ten artykuł? Udostęp­nij go!

Co to jest BAIT?

BAIT — Baza Artykułów Instytutu TROP

Instytut TROP stworzył Bazę Artykułów w których znajdą się artykuły na temat:

  • specjalizacji w Akademii TROP,
  • modeli roz­woju,
  • idei, podejść i obszarów pracy,
  • rynku szkoleniowego.

Zapraszamy do lek­tury.

Po prawej stronie możesz prze­glądać nasze artykuły po autorach oraz zobaczyć naj­now­sze pozycje. Poniżej natomiast znaj­duje się podział według zagad­nień. Ten spis jest zawsze dostępny pod tre­ścią artykułu.

Autorzy

Klik­nij na osobie, aby zobaczyć jej artykuły:


Dorota Szczepan-Jakubowska


Jac Jakubow­ski


Alicja Kulawik


Justyna Zacharuk


Paulina Wój­cik

Zagad­nienia

Klik­nij na zagad­nieniu, aby roz­winąć listę artykułów.

Czy wiesz co to znaczy? — Pojęcia

Dokąd zmierzamy? — przy­szłość gospodarki i cywilizacji

Ewa­lu­acja, czyli co tu się dzieje

Inteligen­cja emocjonalna i empatia

Metoda TROP

Praca z kon­flik­tem

Praca zespołowa

Przy­wódz­two

Schowek na narzędzia, czyli pakamera

Studia przy­pad­ków

Szkolenie i coaching

Zmiana i roz­wój

Naj­now­sze atykuły

Trenowanie spon­tanicz­nej reak­cji empatycz­nej — Jac Jakubow­ski, 2014-10-27 12:43:00

Przy­szłość, która już się dzieje — Jac Jakubow­ski, 2014-10-16 16:26:00

Nawyk — Jac Jakubow­ski, 2014-10-16 12:25:00

Przed­siębior­czość trenera, coacha, lidera zmiany — Jac Jakubow­ski, 2014-10-16 11:55:00

Zmiana (czyli ludzie a zmiana) — Jac Jakubow­ski, 2014-10-15 19:41:00

Procesy grupowe (czyli koszty i zyski wynikające z ist­nienia procesów grupowych) — Jac Jakubow­ski, 2014-10-15 19:31:00

O sytu­acji edukacyj­nej. O uczeniu się — Jac Jakubow­ski, 2014-10-15 11:40:00

O procesie grupowym — Jac Jakubow­ski, 2014-10-15 11:22:00

Animatorzy roz­woju — Jac Jakubow­ski, 2014-10-15 11:11:00

Pokaż się — moc super­wizji — Justyna Zacharuk, 2014-10-14 19:24:00

Nowy paradyg­mat zarzą­dza­nia w cywilizacji wiedzy — Jac Jakubow­ski, 2014-10-14 17:08:00

Być per­for­merem spo­łecz­nym — Jac Jakubow­ski, 2014-10-14 16:56:00

Proces uczenia się we współ­czesnym biz­nesie — Jac Jakubow­ski, 2014-10-13 17:11:00

Lider zmiany — Jac Jakubow­ski, 2014-10-13 16:00:00

Być sobą w świecie zmiany — Jac Jakubow­ski, 2014-10-12 15:57:00

Modele myślowe — Jac Jakubow­ski, 2014-10-11 12:18:00

Dylematy współ­czesnego biz­nesu — Jac Jakubow­ski, 2014-10-10 10:24:00

Emocje i empatia — Jac Jakubow­ski, 2014-10-09 12:04:00

Warsz­tat (czyli czym jest warsz­tat i jaką speł­nia rolę) — Jac Jakubow­ski, 2014-10-08 19:46:00

Wierzyć w siebie we współ­czesnym biz­nesie — Jac Jakubow­ski, 2014-10-08 17:17:00