Emocje i empatia

Jac Jakubow­ski, 2014-10-09 12:04:00

Powiedzenie o kimś, że jest empatyczny oznacza wła­ściwie bar­dzo pozytywną ocenę. To ktoś wraż­liwy, potrafiący pomóc w trud­nej sytu­acji, okazujący współ­czucie… Odwrotną konotację posiada słowo „emocjonalny”. To ktoś na wszystko reagujący sil­nymi emocjami, trochę nie­prze­widywalny, nie reagujący na „racjonalne” argumenty. Kłopot w tym, że każdy osob­nik ludz­kiego gatunku jest i emocjonalny i empatyczny. To nasze biologiczne, kul­turowe i… duchowe korzenie.

Emocje

Sięgnijmy po cytaty z opracowania p.t. „Natura emocji – zagad­nienia pod­stawowe” pod redak­cją Paula Ekmana i Richarda J. David­sona. (str. 2526)

„Każ­demu waż­nemu wydarzeniu życiowemu towarzyszą emocje – dostrzegalne lub nie­do­strzegalne. (…) dostar­czają one zróż­nicowanych i wewnętrz­nie spój­nych spo­sobów radzenia sobie z głów­nymi wyzwaniami, przed jakimi staje organizm.”

Pod­kreślmy – emocje działają zawsze, bez prze­rwy, w każ­dej chwili naszego życia. Dostar­czają spój­nych, innym językiem mówiąc, racjonal­nych spo­sobów poznawania świata i podej­mo­wa­nia adekwat­nych do sytu­acji działań.

„Mózg składa się z licz­nych, powstałych na drodze selek­cji ewolucyj­nej, mechanizmów roz­wiązywania problemów zarówno ogól­nych, jak i szczegółowych. Przy­naj­mniej w ogól­nym zarysie rów­nież emocje są takimi mechanizmami. (…) Mechanizmy te regulują zachowanie organizmu przez całe jego życie – począt­kowo w spo­sób impul­sywny, póź­niej zaś w spo­sób bar­dziej stonowany. Choć indywidualna historia wzmoc­nień otrzymywanych w trak­cie życia prowadzi do ogrom­nego zróż­nicowania indy­wi­du­al­nego organizmów, ogólny plan genetyczny, jaki umoż­liwia wykształ­cenie się owej róż­norod­no­ści jest darem genetyki.(…) Jesteśmy wypeł­nieni emocjonal­nymi instynk­tami rów­nie mocno, jak niż­sze zwierzęta, ale z powodu powięk­szonej kory mózgowej (przy­pominającej wła­ściwo­ściami kom­puterową pamięć RAM – Pank­sepp 1989) nie jesteśmy tak dalece pod­dani dyk­tatowi instynk­tów. Dostępna jest nam więk­sza liczba wyborów, niż innym gatun­kom. Jesteśmy w stanie uczynić z naszych emocji jedynie uwew­nętrz­nione uczucia sterujące nieob­ser­wowal­nymi strategiami poznaw­czymi”.

Emocje są pod­stawowym wyposażeniem człowieka. To pier­wotny, głęboki spo­sób reagowania na rzeczywistość. Dzięki nim jesteśmy w stanie wiele reak­cji wykonywać automatycz­nie, nawykowo i spon­tanicz­nie. Ich siedliskiem są stare, bazowe obszary mózgu. Są pod­łożem uczuć, stanowią o naszej indywidual­no­ści. Dzięki nim możemy budować relacje z innymi ludźmi, tworzyć wspól­noty, wal­czyć. Więcej, dzięki nim możemy roz­wijać naszą głęboką duchowość, poszukiwać odpowiedzi na pytania egzysten­cjalne.

W naszej kul­turze emocje są deprecjonowane. Udajemy, że ich nie ma, wypieramy, staramy się je opanować. Nie­stety rzeczywistość ma to do siebie, że ist­nieje. Udawanie, że emocji nie ma powoduje tylko to, że „działają na dziko”. Wybuchają w naj­mniej oczekiwanym momen­cie, budują naiwny, głupawy optymizm albo cwaniacką, spiskową teo­rię wszyst­kiego. Czasami odkładają się w zatęchłą nienawiść. Brak samo­świa­do­mo­ści, pracy nad roz­wijaniem tzw. inteligen­cji emocjonal­nej powoduje to, że emocja nas zalewają, dominują nasze zachowania. Przez nie nabieramy nie­świadomie do kogoś dystansu, dajemy się uwieść, kupujemy nie­po­trzebny towar opakowany w atrak­cyjny spo­sób, wybieramy polityków, którzy ład­nie wypadają w telewizji etc.

To nie emocje są winne, tylko to, co z nimi robimy. Lek­ceważąc ich siłę, starając nad nimi zapanować, zdusić je, albo wyprzeć, doprowadzamy do paradok­sal­nego rezul­tatu – pozwalamy im sobą rządzić. A ponie­waż tego bar­dzo nie lubimy – więc jesz­cze bar­dziej staramy się je opanować i powstrzymać. I tak właśnie nakręca się spirala nie­moż­no­ści. Całe to powstrzymywanie, spychanie, ukrywanie staje się lekar­stwem gor­szym niż choroba. Często powoduje, że tak się już wokół siebie zakręcimy, że głupiejemy do cna.

Psychologia dopracowała się pojęcia doj­rzało­ści emocjonal­nej i wynikającego z niej prawidłowego roz­woju osobowo­ści. Dziecko kochane, któremu pozwala się na eks­presję emocji stawiając jed­nocześnie wyraźne granice, wyrasta na osobę mającą kon­takt z własnymi emocjami i potrafiącą nimi… zarządzać. Dzięki temu kształ­tuje się w nas proces decyzyjny, bazujący na emocjach i myśleniu, ale mający wyraz w wol­nej woli. Człowiek czuje wtedy, że to on wyznacza kierunki swojego działania. Mówimy wtedy o „wewnątrz­sterow­no­ści”.

Nie­stety nie każ­demu się udaje trafić na świadomych, mądrych, czułych, opiekuń­czych, a jed­nocześnie stawiających jasne granice i umiejących kon­struk­tyw­nie się kon­fron­tować rodziców. Bogiem a prawdą wła­ściwie takich nie znam. Natura tak zresztą to urządziła, że dzieci rodzą osoby dosyć młode, które dopiero tego wszyst­kiego się uczą – często na błędach, które m.in. wobec wła­snych dzieci popeł­niają. Rodzice straszą, nie­kon­sekwent­nie karzą, zarażają własnym nie­po­kojem, bywają nadopiekuń­czy, albo zbyt chłodni. W dzieciach rośnie napięcie, powstają nieadekwatne poczucia winy, odkłada się nie odreagowana złość, powstaje poczucie odrzucenia itd. Czasami jest to wynik potęż­nych traum (np. prze­moc, nad­użycia sek­sualne), czasami pozor­nie drob­nych, z pozoru nie­groź­nych zachowań (np. sączonych codzien­nie komunikatów „jesteś nie­do­bra, mamusia przez ciebie się źle czuje…) Wszystko to jest źródłem „zaburzeń emocjonal­nych”, które w jakimś stop­niu ma każdy z nas. Oznacza to, że w jakiejś sytu­acji prze­żywamy emocje nieadekwatne, nie wynikające z tego, co się dzieje. Nagle nam się coś włącza i ogar­nia nas złość, smutek, lęk, albo obojęt­ność, nieadekwatna wesoł­kowatość itp. Emocje potrafią nas zalać i pchać do czynów absur­dal­nych, wstydliwych, a często wręcz moral­nie nagan­nych i ogól­nie paskud­nych.

Na szczę­ście zdecydowana więk­szość osób dostaje także od rodziców wiele miło­ści, opieki, uwagi. Rodziny, a póź­niej naj­bliż­sze środowisko potrafią prze­kazać głębokie war­to­ści, uwraż­liwić na piękno, nauczyć samodyscypliny i sztuki długo­trwałego wysiłku. Więcej – rodzice też się roz­wijają i potrafią pod­jąć działania „reperujące” to, co wcześniej sknocili. Ponadto w życiu dziecka pojawiają się dziad­kowie, dal­sza rodzina, potem wychowawcy, liderzy młodzieżowi (np. har­cerze), grupy rówieśnicze, a także duchowni… Wszyst­kie te osoby mogą dawać różne, intuicyj­nie dobrane „doświad­czenia korek­cyjne” pomagające upo­rać się z problemami wyniesionymi ze złych doświad­czeń. Nie­stety, czasem też ich wpływ jest bar­dzo negatywny, pogłębiający urazy wynoszone z domu lub generujący inne, wynikające np. z tok­sycz­nych relacji inter­per­sonal­nych, absur­dów sys­temu oświatowego, destruk­cyj­nych wzorów róż­nych sub­kul­tur itp. Czasami w roz­woju dziecka prze­kroczona zostaje cienka granica wytrzymało­ści, powyżej której bagaż złych doświad­czeń jest tak silny, że generuje chorobę, lub patologię. Siła lęku, obniżonego poczucia własnej war­to­ści, zalegającej zło­ści prze­radza się w sys­tem wewnętrz­nych obron, sztyw­nych nawyków, poznaw­czych stereo­typów prowadzących do uzależ­nień, ner­wic, chorób o pod­łożu psychosomatycz­nym. Swoistym schronieniem może być patogenne środowisko (prze­stęp­cze, nar­komań­skie, albo np. nowa, ale od początku patologiczna rodzina). Coraz więcej osób korzysta z profesjonal­nej pomocy (psychoterapii, socjoterapii, terapii rodzin­nej itp.) dającej okazję do prze­zwyciężenia problemów i odblokowania roz­woju emocjonal­nego. Jej istotą (nieco oczywi­ście uprasz­czając) jest dawanie korek­cyj­nych doświad­czeń, wglądu, róż­nych form pogłębiania świadomo­ści czy odreagowania.

Każdy z tzw. nor­mal­nych, w miarę spraw­nie funk­cjonujących w życiu spo­łecz­nym ludzi, jest swoistą kom­pozycją doj­rzało­ści, mądro­ści, samo­świa­do­mo­ści (tzw. mocne strony) i owych zaburzeń emocjonal­nych (tzw. słabe strony). Spoiwem, czymś, co pomaga skorzystać z dobrodziejstw wyniesionych z dzieciń­stwa i prze­zwyciężyć wyhodowane lub napo­tykane problemy jest kon­sekwentna praca nad sobą, nad własnym roz­wojem. Prowadzimy ją we własnej, tworzonej rodzinie, w roz­mowach z przyjaciółmi, w pracy, aktyw­no­ści spo­łecz­nej. Skorzystać też możemy róż­nych form praw­dziwej edukacji, prak­tyk duchowych, mądrych książek. Bar­dzo pomaga zanurzenie w poezję, sztukę, muzykę, teatr. Można też korzystać z trenerów, coachów, liderów. Każdy z Was robiąc warsz­tat, sesję, czy spo­tkanie zes­połu tworzy prze­strzeń do pracy nad sobą. I to bez względu na to, jaki jest kon­kretny temat, cel, obszar, którym się zaj­mujecie.

We wprowadzeniu pisałem, że potocz­nie słowem emocjonalny określane są osoby słabo kon­tro­lujące swoje emocje. Z kolei „empatyczny” to trochę myszką trącące pojęcie mówiące o kimś ciepłym, uważ­nym, troskliwym. Takim trochę nie­dzisiej­szym. Piszę o tym, bo pewne spo­soby opisu rze­czy­wi­sto­ści, oparte na stereo­typach i swoistych kal­kach myślowych są po prostu groźne. Znie­kształ­cając rzeczywistość możemy podej­mować działania, dokonywać wyborów niosących fatalne skutki. Ignorując emocje, uważając je za osobisty, wstydliwy i irracjonalny skład­nik naszego działania doprowadzamy do znaczących szkód w rodzinie, pracy, często możemy pozbawiać sensu nasze życie. W cięż­szych przy­pad­kach głęboko utrwalone, nie­praw­dziwe prze­konania są elemen­tem stanów chorobowych, prowadzących do nawet do śmierci (np. w uzależ­nieniach).

Emocje są elemen­tem naszego codzien­nego życia, bazą wielu mądrych i głupich decyzji, motorem działania. To od nas w dużej mierze zależy, czy będą działać destruk­cyj­nie, czy będą naszym „super-sojusznikiem”. Czy posłużą nam do dominacji, czy do sku­tecz­nej reali­za­cji celów, do usprawiedliwiania lenistwa duchowego, czy poszu­ki­wa­nia sensu życia reali­za­cji war­to­ści. Zasad­niczo emocje są osobistą odpowiedzią na pojawiające się zdarzenia. Są bazą motywacji, kreatyw­no­ści, intelek­tual­nej analizy. Bez emocji też nie potrafilibyśmy pod­jąć żad­nej decyzji. Z kolei empatia to integralna część naszego życia emocjonal­nego. Prze­żywamy ją w każ­dym kon­tak­cie z drugim człowiekiem, a często tylko czytając, przy­pominając sobie czy prze­żywając dzięki wyobraźni rado­ści i smutki towarzyszące jego działaniom. Bez prze­rwy wpadamy też w roz­maite „tygle empatyczne” w postaci róż­norod­nych grup, zespołów, spo­łecz­no­ści i środowisk, w które rzuca nas los.

Słynny badacz procesów empatycz­nych Mar­tin L. Hof­f­man twier­dzi, że: „… naj­waż­niej­szym warun­kiem reak­cji empatycz­nej jest zaan­gażowanie procesów psychicz­nych sprawiających, że dana osoba odczuwa emocje, które bar­dziej pasują do sytu­acji innej osoby niż do jej własnej”.

Przyj­rzyj się tej tezie uważ­nie. Każdy z nas, spo­tykając drugiego człowieka, czy tego chce, czy nie, prze­żywa emocje będące rezonan­sem sytu­acji, działań lub doznań innego. Wpływ mamy na to, co z tym zrobimy. Możemy być świadomi tego, co z nami się dzieje, działać w opar­ciu o głębokie, roz­budowane stany uczuciowe. Możemy też empatię (tak jak inne emocje), wypierać, ignorować, dusić, lek­ceważyć. Możemy w opar­ciu o nią świadomie budować relacje, wspól­notę, prowadzić spór, kon­struk­tyw­nie się kon­fron­tować. Możemy też zalewani nie­kon­trolowanymi emocjami (własnymi prze­mieszanymi z empatycz­nymi) być agresywni, zahamowani, reagować schematycz­nie, nieadekwat­nie do sytu­acji.

Empatię można starać się zro­zumieć od róż­nych stron. Zacznijmy od fizjologii, czyli budowy naszych mózgów. Każdy człowiek jest wyposażony genetycz­nie w specyficzne struk­tury mózgowe pozwalające na tzw. mechanizm odzwier­ciedlenia. Joachim Bauer opisuje odkrycia, które zrewolucjonizowały myślenie o wielu aspek­tach naszego działania.

„Sen­sacja polegała na ist­nieniu czegoś takiego, jak neurobiologiczny rezonans: obser­wowane czyn­no­ści wykonywanej przez kogo innego prowadziło u obser­watora, w tym przy­padku u małpy, do aktywacji własnego programu neurobiologicz­nego, i to dokład­nie tego programu, który byłby w stanie doprowadzić do wykonania obser­wowanej czyn­no­ści u obser­watora. Komórki ner­wowe, które realizują określone programy we własnym organizmie, i które stają się aktywne także wtedy, gdy obser­wujemy lub w inny spo­sób współ­od­czuwamy, jak inny osob­nik realizuje ów program, nazywane są neuronami lustrzanymi.”

Empatia – co potrafią lustrzane neurony” Joachim Bauer Wydaw­nic­two Naukowe PWN 2008 Str. 20

W licz­nych badaniach odkryto także owe neurony w naszych, ludz­kich mózgach. W ten spo­sób odkryto:

„Neurologiczny mechanizm umoż­liwiający nam spon­taniczne i intuicyjne prze­widywanie praw­dopodob­nego prze­biegu sytu­acji… „(..)Lustrzana aktyw­ność komórek odpowiadających za wyobrażenia doznań wytwarza u obser­watora intuicyjne, bez­pośred­nie rozumienie odczuć spo­strzeganej osoby. (…) Krót­kie wrażenie może wystar­czyć, by powstało intuicyjne prze­świad­czenie na temat doznań cielesnych obser­wowanej osoby w bez­pośred­nim dal­szym prze­biegu sytu­acji.”

Empatia – co potrafią lustrzane neurony” Joachim Bauer Wydaw­nic­two Naukowe PWN 2008 Str. 35

Wła­ściwie badania nad mózgiem prowadzą do naukowego potwier­dzenia poglądów, które często nazywane są ideologią. To, że dla roz­woju ludzi jedną z pod­stawowych spraw jest spo­tkanie, współ­praca, dawanie sobie nawzajem uwagi kwestionowane jest jako idealistyczne pomysły w brutal­nym świecie walki, w którym prze­trwają osob­niki naj­sil­niej­sze. Ten sprymitywizowany dar­winizm (bo kon­cep­cje Dar­wina wcale tego nie udowad­niały) nie wytrzymuje chłod­nej, naukowej analizy (jak zresztą coraz mniej spraw­dza się w prak­tyce).
Być może chciał tak Bóg, być może wyposażyły nas tak mechanizmy ewolucyjne – fakty dostępne naszemu poznaniu mówią jed­noznacz­nie, że nasze mózgi są tak zbudowane, żebyśmy mogli osobi­ście, bez­pośred­nio, intuicyj­nie odczuwać to, co prze­żywa inny człowiek.

„(…) odzwier­ciedlenia i współ­brz­mienie umoż­liwiają nie tylko budo­wa­nie więzi spo­łecz­nych, ale także zachowania, które są wewnątrz danego gatunku wzajem­nie do siebie dopasowane. A to sprzyja budowaniu i utrzymaniu spój­no­ści grupy i zapew­nia prze­trwanie jed­nostki – za pośred­nic­twem prze­trwania grupy.

Ale współ­brz­mienie może być czymś więcej, niż tylko zasadą prze­trwania. Odnaj­dywanie współ­brz­mienia u innych, dawanie odzwier­ciedleń i spo­strzeganie tego, że dla innych coś one oznaczają, jest biologiczną potrzebą pod­stawową, co można udowod­nić przy­naj­mniej dla wyż­szych organizmów żywych. Nasz mózg jest neurobiologicz­nie nastawiony na dobre relacje spo­łeczne – pod­sumował nie­dawno Thomas Intel, dyrek­tor National Institute of Men­tal Healt, w robiącej wrażenie pracy prze­glądowej. Wskazują na to już wcześniej­sze obser­wacje ostatecz­nie śmier­tel­nych skut­ków izolacji spo­łecz­nej. U osób, które zostały wykluczone ze spo­łecz­no­ści, rejestruje się znaczącą aktywację neurobiologicz­nych ośrod­ków bólowych.”

Empatia – co potrafią lustrzane neurony” Joachim Bauer Wydaw­nic­two Naukowe PWN 2008 Str. 127

Jeżeli empatia jest czę­ścią życia emocjonal­nego, to pod­lega także wszel­kim jego prawidłowo­ściom. Naj­pro­ściej mówiąc – empatyczne emocje mogą nas zakażać, wściekać, prze­rażać. Mogą być bazą zachowań uciecz­kowych, albo agresyw­nych, tworzenia mafii, procesów doprowadzających do wykluczenia spo­łecz­nego. Jed­nocześnie empatia może być motorem doj­rzało­ści emocjonal­nej, skutecz­no­ści w działaniu i kształ­towania się sys­temu war­to­ści, Tworzy nam też bazę do odkrywania odwiecz­nych tajem­nic ludz­kiego i rozum­nego spo­sobu ist­nienia. Pięk­nie pisał o tym Józef Tisch­ner:

„Uwaga nasza nadal ogniskuje się wokół tajem­nicy spo­tkania. Spo­tkać to przede wszyst­kim spo­tkać innego człowieka. Mówimy wpraw­dzie także o spo­tkaniu z Bogiem, czy z dziełem sztuki, ale raczej w sen­sie metaforycz­nym niż dosłow­nym. Doświad­czenie spo­tkania, ściślej – prze­życie spo­tkania, wprowadza tego, kto spo­tyka, w jakąś jedyną w swoim rodzaju, osobistą prawdę spo­tkanego człowieka. Siła per­swazji, jaką nie­sie ze sobą to prze­życie, nie da się porów­nać z siłą per­swazji żad­nego innego doświad­czenia. Spo­tykając wiem, że inny człowiek jest i że jest wobec mnie taki, jaki naprawdę jest, bez masek i bez zasłon. Zazwyczaj nie potrafię opisać tego, co widzę i czuję, mimo to wiem, iż od momentu spo­tkania życie moje nabrało nowego znaczenia, a otaczający mnie świat uzyskał nową zasadę orga­ni­za­cji. Prze­życie spo­tkania jest nie tylko szczytowym rodzajem doświad­czenia innego człowieka, ale rów­nież szczytem doświad­czeń w ogóle.”

Józef Tisch­ner w książce p.n. „Filozofia dramatu” Wydaw­nic­two ZNAK Kraków 1998 s. 174



Podoba Ci się ten artykuł? Udostęp­nij go!

Co to jest BAIT?

BAIT — Baza Artykułów Instytutu TROP

Instytut TROP stworzył Bazę Artykułów w których znajdą się artykuły na temat:

  • specjalizacji w Akademii TROP,
  • modeli roz­woju,
  • idei, podejść i obszarów pracy,
  • rynku szkoleniowego.

Zapraszamy do lek­tury.

Po prawej stronie możesz prze­glądać nasze artykuły po autorach oraz zobaczyć naj­now­sze pozycje. Poniżej natomiast znaj­duje się podział według zagad­nień. Ten spis jest zawsze dostępny pod tre­ścią artykułu.

Autorzy

Klik­nij na osobie, aby zobaczyć jej artykuły:


Dorota Szczepan-Jakubowska


Jac Jakubow­ski


Alicja Kulawik


Justyna Zacharuk


Paulina Wój­cik

Zagad­nienia

Klik­nij na zagad­nieniu, aby roz­winąć listę artykułów.

Czy wiesz co to znaczy? — Pojęcia

Dokąd zmierzamy? — przy­szłość gospodarki i cywilizacji

Ewa­lu­acja, czyli co tu się dzieje

Inteligen­cja emocjonalna i empatia

Metoda TROP

Praca z kon­flik­tem

Praca zespołowa

Przy­wódz­two

Schowek na narzędzia, czyli pakamera

Studia przy­pad­ków

Szkolenie i coaching

Zmiana i roz­wój

Naj­now­sze atykuły

Trening Roz­woju Uważ­no­ści Empatycz­nej — Jac Jakubow­ski, 2017-08-04 11:11:55

Opór: wróg czy sojusz­nik — Jac Jakubow­ski, 2017-07-24 12:54:14

Trenowanie spon­tanicz­nej reak­cji empatycz­nej — Jac Jakubow­ski, 2014-10-27 12:43:00

Przy­szłość, która już się dzieje — Jac Jakubow­ski, 2014-10-16 16:26:00

Nawyk — Jac Jakubow­ski, 2014-10-16 12:25:00

Przed­siębior­czość trenera, coacha, lidera zmiany — Jac Jakubow­ski, 2014-10-16 11:55:00

Zmiana (czyli ludzie a zmiana) — Jac Jakubow­ski, 2014-10-15 19:41:00

Procesy grupowe (czyli koszty i zyski wynikające z ist­nienia procesów grupowych) — Jac Jakubow­ski, 2014-10-15 19:31:00

O sytu­acji edukacyj­nej. O uczeniu się — Jac Jakubow­ski, 2014-10-15 11:40:00

O procesie grupowym — Jac Jakubow­ski, 2014-10-15 11:22:00

Animatorzy roz­woju — Jac Jakubow­ski, 2014-10-15 11:11:00

Pokaż się — moc super­wizji — Justyna Zacharuk, 2014-10-14 19:24:00

Nowy paradyg­mat zarzą­dza­nia w cywilizacji wiedzy — Jac Jakubow­ski, 2014-10-14 17:08:00

Być per­for­merem spo­łecz­nym — Jac Jakubow­ski, 2014-10-14 16:56:00

Proces uczenia się we współ­czesnym biz­nesie — Jac Jakubow­ski, 2014-10-13 17:11:00

Lider zmiany — Jac Jakubow­ski, 2014-10-13 16:00:00

Być sobą w świecie zmiany — Jac Jakubow­ski, 2014-10-12 15:57:00

Modele myślowe — Jac Jakubow­ski, 2014-10-11 12:18:00

Dylematy współ­czesnego biz­nesu — Jac Jakubow­ski, 2014-10-10 10:24:00

Emocje i empatia — Jac Jakubow­ski, 2014-10-09 12:04:00