Budowanie przyszłości (czyli żyjemy w zmianie)

Jac Jakubow­ski, 2010-05-19 18:22:00

Trzydzie­ści lat temu ludziom wydawało się, że zmiana oznacza mniej więcej to samo, tylko lepiej. Zmiany miały zachodzić stop­niowo i jako takie były mile widziane. Obec­nie jed­nak wiemy, że w wielu sytu­acjach życiowych nie możemy zagwaran­tować tego samego, zarówno w kwestii pracy czy pieniędzy, pokoju czy wol­no­ści, zdrowia czy szczę­ścia. Nie jesteśmy nawet w stanie prze­widzieć z dużą dozą pew­no­ści, jak potoczy się nasze życie. Obec­nie zmiany mają bar­dziej przy­pad­kowy charak­ter, a co za tym idzie, są o wiele bar­dziej eks­cytujące, pod warun­kiem, że tak do nich podej­dziemy”.

Char­les Handy w “Wiek prze­zwyciężonego rozumu”

Jedno jest dziś pewne — zmiana

Heraklit nie był zapewne pierw­szym człowiekiem, który dostrzegł zachodzącą zmianę w otaczającym go środowisku. Słowo środowisko należy rozumieć bar­dzo szeroko ponie­waż dotyczy przy­rody, ludzi oraz wytworów człowieka, w tym także myśli, poglądów i obyczajów.

Naj­bar­dziej oczywiste zmiany z jakimi człowiek miał do czynienia od samego początku to pory dnia, pory roku, wzrost roślin, zmiany zachodzące we własnym organizmie. Wszystko to odbywa się jed­nak według pew­nego “własnego zegara”, zmiany zachodzące cyklicz­nie stają się łatwe do prze­widzenia. Poznaw­cza kon­trola zachodzących zmian — właśnie ich prze­widywal­ność — daje poczucie kon­troli nad sytuacją przez co powoduje poczucie bez­pieczeń­stwa.

Jed­nak gdy przyj­rzymy się historii rodzaju ludz­kiego zauważymy, iż zmiany w środowisku natural­nym jak i spo­łecz­nym — stworzonym przez człowieka — zachodzą coraz szyb­ciej. Przy­glądając się dziejom od czasów archaicz­nych do współ­czesnych zobaczymy, iż epoki następują po sobie w co raz to krót­szych odstępach czasu. Kiedyś róż­nice pokoleniowe liczono w set­kach, póź­niej w dziesiąt­kach lat. Jak to wygląda dzisiaj? Zastanówmy się, co ile lat — w dzisiej­szych cza­sach — rodzi się nowe pokolenie?

Trzydzie­ści lat temu w “Szoku przy­szło­ści” Alvin Tof­fler pisał, że więk­szość ludzi potrzebuje pomocy, by się adap­tować do coraz szyb­ciej przeobrażającego się świata. Prze­powiadał, że jeżeli nie zostanie stworzony specjalny sys­tem wspar­cia, coraz więcej będzie osób zdez­orien­towanych, sfrustrowanych, bez­rad­nych, podej­mujących pod wpływem stresu przy­szło­ści nie­racjonalne decyzje życiowe, inwestycyjne, a także polityczne.

Czy w tej sytu­acji nie warto zadać sobie pytanie, w jakim stop­niu jesteśmy w stanie jako ludzie z krwi i kości zaadop­tować się do zmian? Nie­wąt­pliwie prze­cież nasze obecne ukształ­towanie genetyczne ogranicza naszą zdol­ność podej­mo­wa­nia szyb­kich decyzji. Dotyczy to jed­nostek — ale rów­nież grup, i to ze wszyst­kich obszarów aktyw­no­ści spo­łecz­nej — biz­nesu, polityki, orga­ni­za­cji pozarządowych… Można przy­spieszyć działanie firm i urządzeń. Można przy­spieszyć działanie ludzi. Ale przy­szłość nad­biega w tak zawrot­nym tem­pie, że nie ma czasu na prze­myślenie róż­nych skom­plikowanych i koniecz­nych decyzji. Ludzie zmuszeni są do podej­mo­wa­nia ich coraz pospiesz­nej, bez odpowied­niej wiedzy. Ist­nieje też groźna dys­propor­cja miedzy liczbą nie­zbęd­nych decyzji, dostępną infor­macją i wymaganą szyb­ko­ścią odpowiedzi. Danych nie brak, ale znaj­dują się one niejed­nokrot­nie w nie­wła­ściwych rękach. Jest to doświad­czenie wspólne dziś dla nie­mal każ­dego człowieka. Każdy bowiem człowiek czy organizacja jest prze­cież w stanie pod­jąć tylko pewną liczbę kom­petent­nych decyzji w określonym czasie.

Żyjemy więc w zmianie.

Uświadomienie sobie tego faktu ma duże kon­sekwen­cje dla wszel­kich działań. Dostosowujemy się do świata, w którym rzeczywistość tech­nologiczna, spo­łeczna, gospodar­cza, obyczajowa zmienia się bar­dzo szybko. W którym codzien­no­ścią jest stawanie przed ciągle nowymi wyzwaniami. Roz­wój prze­staje powoli oznaczać osiąganie znanych z tradycji, zdefiniowanych etapów. Nie wiemy, jakie warunki, okolicz­no­ści, nowe sytuacje spo­tkają nas już za rok. Metaforycz­nie można powiedzieć, że do nie­dawna życie człowieka polegało na “stąpaniu po twar­dej ziemi”. Pomijając katastrofy i wojny, człowiek wiedział, jak będzie żył za dziesięć lat — co może osiągnąć, kim być. W chwili obec­nej życie przy­pomina “stąpanie po ruchomych piaskach”.

Tylko ruch, aktyw­ność może uratować przed utonięciem. Można chaotycz­nie się miotać, ale można też świadomie sterować własną aktyw­no­ścią — stawiać sobie cele, struk­turalizować “po swojemu” kawałek rze­czy­wi­sto­ści. Kreatyw­ność, twór­czość, a z drugiej strony pla­no­wa­nie, intelek­tualne dopracowywanie celów i pro­ce­dur prze­staje być cechą potrzebną nie­licz­nym. Gospodyni domowa, polityk, nauczyciel, wła­ściciel małego sklepiku, naukowiec i manager wiel­kiej firmy muszą opracowywać programy, badać potrzeby, budować misje i cele, dobierać efek­tywne metody…

Dziś wszystko zmienia się tak gwał­tow­nie, że sama idea strategii staje się nawet prze­starzała — nie­którzy twier­dzą, iż potrzebna jest już tylko elastycz­ność w przy­stosowywaniu się do warun­ków. To błąd. Rzut­kość nie zastąpi strategii. Jeśli nie mamy własnej strategii, stajemy się czę­ścią cudzej — zaczynamy reagować tylko na okolicz­no­ści zewnętrzne. Nie ma w tym nic złego, o ile jest nam wszystko jedno, dokąd zmierzamy. Pod­stawową umiejęt­no­ścią nie­zbędną dla efek­tyw­nego działania, a czasem do prze­trwania są elastycz­ność, umiejęt­ność reagowania na nowe fakty, otwar­tość na nowe infor­macje.

Dzisiej­sze zdecen­tralizowane spo­łeczeń­stwo to nie­mal prze­ci­wień­stwo wyobrażeń sprzed 50 lat na temat przy­szło­ści. Plejada pisarzy i futurologów z Orwel­lem na czele, a także rzesza socjologów i innych badaczy — opierali swoje wyobrażenia o przy­szło­ści na założeniu: więcej tech­nologii to więk­sze umasowienie. Son­dowali, iż w przy­szło­ści zwycięży myślenie zespołowe, silna władza cen­tralna i maszerujące rów­nym krokiem oddziały bez­myśl­nych sobo­wtórów. Zakładano, że więcej tech­nologii to więcej biurokracji. Dziś okazuje się natomiast, że jedną z głów­nych zmian jest wzrost róż­norod­no­ści, a nie unifor­mizacja.

Zmiana nabiera dziś innego charak­teru. Nie tylko przez przy­spieszanie i pogłębienie inno­ści, jakich doświad­czamy, ale także przez fakt bar­dzo kon­kret­nej odpowiedzi jakiej musimy udzielić zmianie. Wydaje się, że w przy­szło­ści człowiek nie będzie mógł być neutral­nym obser­watorem i komen­tatorem zmiany. Będzie om musiał się opowiedzieć za lub prze­ciw niej. Aby jed­nak proces ten mógł zajść zmiana musi zostać roz­poznana, stwier­dzona oraz zdefiniowany kierunek w którym zmierza. Czy człowiek jest gotowy do zmiany? Historia ludz­ko­ści pokazuje, że umiemy się przy­stosować i uelastycz­niać. Nie mówi jed­nak jakie są nasze w tej dziedzinie moż­liwo­ści (nigdy nie było takiej koniecz­no­ści). Zastanówmy się jed­nak czy człowiek przy­zwyczajony do tego, że naj­pierw się roz­wija potem kon­sumuje, korzysta, będzie umiał działać w środowisku ciągłych zmian, gdy paradyg­maty, stereo­typy nie będą miały tak moc­nego zakorzenienia jak dziś? Jedynym sen­sow­nym krokiem jaki należy zrobić jest prze­dłużenie etapu uczenia się z okresu młodo­ści na całe życie człowieka.

Dziś wiemy, iż szybka zmiana współ­czesnego świata stanowi zagrożenie dla ciągło­ści kul­tury, rozumianej jako udzielenie efek­tyw­nego wspar­cia star­szego pokolenia młod­szemu. Wspar­cia w odnalezieniu odpowiedzi na naj­waż­niej­sze pytania, odnalezieniu swojego miej­sca, toż­samo­ści, dotar­cia do tego, co stanowi ich siłę. Współ­cześni ludzie są w podob­nej sytu­acji jak spo­łecz­no­ści wyrwane nie­gdyś ze swojego środowiska i wrzucone w inną kul­turę. Dzisiaj żyjemy jak w diasporze, jak na wygnaniu, jesteśmy uchodź­cami, mimo że nie zmieniamy fizycz­nie miej­sca zamiesz­kania. Gdzie jest dom i jak odnaleźć do niego drogę? Jak pomóc innym w poszukiwaniach, kiedy “stare” mapy, spo­soby nie są już aktualne? Jak odnaleźć swój spo­sób na życie bez wpadania w skraj­no­ści? Te skraj­no­ści to z jed­nej strony bez­reflek­syjne pod­danie się temu, co oferuje masowa kul­tura, z drugiej ucieczka np. w sekty, her­metyczne środowiska oferujące pewne szczę­ście w zamian za ścisłe realizowanie przed­stawianego scenariusza na życie.

Ludzie oceniają taką rzeczywistość bar­dzo róż­nie. Część sądzi nawet, że tak wygląda “początek końca świata”. Istota ludzka, pozbawiona w końcu wszyst­kich pew­ników, drogo­wskazów, tradycji, pogubi się total­nie i znisz­czy siebie (a przy okazji całą planetę). Inni uważają, że trzeba się do tego przy­stosować. Są też tacy, którzy oprócz ewident­nych zagrożeń, widzą też w tym wielką szansę. Jak mogłaby wyglądać ludz­kość, w której jed­nostki “przy­muszone” tą specyficzną ewolucją “musiałyby roz­wijać w sobie takie cechy, jak komunikatyw­ność, otwar­tość na innych, kreatyw­ność …

Jak zatem prze­trwać w naszym “nowym, wspaniałym świecie”, w którym codzien­nym doś­wiad­cze­niem staje się nie­ustanna, wszech­ogar­niająca i coraz bar­dziej roz­pędzona zmiana? W wyniku ciągłej zmiany (nowych moż­liwo­ści tech­nologicz­nych, obyczajowych, dostępu do infor­macji, prze­nikania kul­tur itp.) narasta coraz więk­sza prze­paść między pokoleniami. Dzieci żyją w innej epoce, niż ich rodzice. Do tej pory w naturalny spo­sób to star­sze pokolenie uczyło jak żyć. Ich strategie były wypróbowane i gwaran­towały suk­ces w tam­tym środowisku. Na co dzień nie wymagane było zastosowanie innowacyj­nych roz­wiązań. Nie było takiej potrzeby. W momen­cie szybko zachodzących zmian wiele spraw­dzonych spo­sobów działania, pro­ce­dur, ryt­mów życia dla młodych może być nieefek­tyw­nych czy wręcz szkodliwych.

W ostat­nich latach człowiek po raz drugi zszedł z drzewa. Nastąpiło bowiem odej­ście od świata, w którym syn żył w tej samej rze­czy­wi­sto­ści co ojciec, bo świat wyglądał tak samo. Kiedy ojciec mówił jak się produkuje buty, to przez cały czas się je podob­nie produkowało. Kiedy wynaleziono specjalną maszynę, to coś się zmieniło. Synowi do produk­cji nie był potrzebny ojciec, ani ojcu nie był potrzebny syn. Zmiana od zarania dziejów narastała, ludzie ciągle coś wynaj­dowali, żeby było łatwiej, szyb­ciej, efek­tyw­niej. Różne tego były motywy. I w pew­nym momen­cie okazało się, że ta zmiana jest nad­zwyczaj inten­sywna.

Nie­zależ­nie od pesymistycz­nego, czy optymistycz­nego widzenia przy­szło­ści jedno wydaje się pewne — w obec­nych, a także nad­chodzących cza­sach postawa aktywna, czyli zdol­ność do pod­miotowego i adekwat­nego reagowania na zmieniającą się rzeczywistość wydaje się być warun­kiem nie tylko efek­tyw­nego działania, ale także roz­woju firm i spo­łecz­nych orga­ni­za­cji. Zdaje się być warun­kiem zachowania zdrowia psychicz­nego, a nawet fizycz­nego prze­trwania.

Warunek konieczny — aktyw­ność

Aktyw­ność oznacza pod­miotowość, dokonywanie wyborów, przyjem­ność ist­nienia, smakowania i doświad­czania życia.”

Benedykt Spinoza

Tylko ruch, aktyw­ność mogą uratować przed utonięciem w nie­zmierzonej otchłani zachodzących dziś zmian. Zamiast chaotycz­nych prób zapanowania nad zmianą, można świadomie w niej uczest­niczyć — współ­ist­nieć. W jaki spo­sób? Używając prze­nośni nie szarpmy się w ruchomych piaskach zmian, które nas pochłaniają — poruszajmy się w nich w spo­sób kon­struk­tywny i świadomy. Możemy prze­cież sterować własną aktyw­no­ścią. Możemy stawiać sobie cele, struk­turalizować “po swojemu” kawałek otaczającej nas rze­czy­wi­sto­ści. W obec­nych, a także nad­chodzących cza­sach nieod­łączną czę­ścią naszego życia staje się nie­ustanne poszukiwanie, pod­miotowy stosunek do świata, roz­wój. Czym zatem jest postawa aktywna jeśli nie zdol­no­ścią do adekwat­nego reagowania na rzeczywistość, har­monij­nym łączeniem sztuki “życia w miło­ści” z umiejęt­no­ścią skutecz­nego działania? Nie od dziś prze­cież wiadomo, iż poczucie pod­miotowo­ści, spraw­czo­ści, moż­liwość dokonywania wyborów jest nieod­łącz­nym atrybutem roz­woju i zdrowia psychicz­nego każ­dego człowieka. Wystar­czający poziom ener­gii życiowej, moż­liwość aktyw­nego reagowania zarówno na własne myśli i emocje, jak i na zdarzenia — to pod­stawowy warunek znalezienia sensu życia. Alter­natywą jest bier­ność, apatia, sztywne i stereo­typowe zachowanie.

Zadajmy pytanie: Czy ktoś, kto żyje, może nie być w ogóle aktywny? Pijany chłopak pod budką z piwem, czy nauczyciel wymuszający przy­swojenie tysięcy infor­macji nie­wąt­pliwie są aktywni. Bier­ność jed­nak może mieć pozory aktyw­no­ści, być działaniem, które jest ucieczką do przodu. Często takie działanie mimo wiążącego się z nim wysiłku nie daje rezul­tatów, które cieszą. Poczucie jałowo­ści wiąże się z brakiem wiedzy, czego naprawdę pragnę, co dla mnie jest ważne lub zwyczaj­nie z brakiem wiary w swoje moż­liwo­ści.

Praw­dziwa aktyw­ność łączy się z pod­miotowo­ścią, dokonywaniem wyborów, doświad­czaniem życia i przyjem­no­ści ist­nienia. Bycie aktyw­nym to bycie na swoim miej­scu, to bycie w sytu­acji gdzie nasze potrzeby i war­to­ści są realizowane. To optymalny stan człowieka, czas działania prze­platanego odpoczyn­kiem i zabawą. Nie­stety pojedyn­cze osoby, a także całe ludz­kie grupy mogą stracić tą zdol­ność i pod­dać się iner­cji. Brak pod­miotowej aktyw­no­ści oznacza nie­moc, zewnątrz sterow­ność, ślizganie się po życiu z dnia na dzień, bez reflek­sji, bez planu oraz kon­taktu z rzeczywisto­ścią i samym sobą. Ludziom tkwiącym w tej nie­mocy zaproponować powin­niśmy alter­natywę. Nikt nie chce żyć obok życia, oddychać przez worek z małym otworem pozwalającym tylko na ograniczone oddychanie. Alter­natywą tą jest aktywizacja. Słowo aktywizacja oznacza, że usiłujemy doprowadzić kon­kretne osoby, środowiska, instytucje do… stanu aktyw­no­ści.



Podoba Ci się ten artykuł? Udostęp­nij go!

Co to jest BAIT?

BAIT — Baza Artykułów Instytutu TROP

Instytut TROP stworzył Bazę Artykułów w których znajdą się artykuły na temat:

  • specjalizacji w Akademii TROP,
  • modeli roz­woju,
  • idei, podejść i obszarów pracy,
  • rynku szkoleniowego.

Zapraszamy do lek­tury.

Po prawej stronie możesz prze­glądać nasze artykuły po autorach oraz zobaczyć naj­now­sze pozycje. Poniżej natomiast znaj­duje się podział według zagad­nień. Ten spis jest zawsze dostępny pod tre­ścią artykułu.

Autorzy

Klik­nij na osobie, aby zobaczyć jej artykuły:


Dorota Szczepan-Jakubowska


Jac Jakubow­ski


Alicja Kulawik


Justyna Zacharuk


Paulina Wój­cik

Zagad­nienia

Klik­nij na zagad­nieniu, aby roz­winąć listę artykułów.

Czy wiesz co to znaczy? — Pojęcia

Dokąd zmierzamy? — przy­szłość gospodarki i cywilizacji

Ewa­lu­acja, czyli co tu się dzieje

Inteligen­cja emocjonalna i empatia

Metoda TROP

Praca z kon­flik­tem

Praca zespołowa

Przy­wódz­two

Schowek na narzędzia, czyli pakamera

Studia przy­pad­ków

Szkolenie i coaching

Zmiana i roz­wój

Naj­now­sze atykuły

Trening Roz­woju Uważ­no­ści Empatycz­nej — Jac Jakubow­ski, 2017-08-04 11:11:55

Opór: wróg czy sojusz­nik — Jac Jakubow­ski, 2017-07-24 12:54:14

Trenowanie spon­tanicz­nej reak­cji empatycz­nej — Jac Jakubow­ski, 2014-10-27 12:43:00

Przy­szłość, która już się dzieje — Jac Jakubow­ski, 2014-10-16 16:26:00

Nawyk — Jac Jakubow­ski, 2014-10-16 12:25:00

Przed­siębior­czość trenera, coacha, lidera zmiany — Jac Jakubow­ski, 2014-10-16 11:55:00

Zmiana (czyli ludzie a zmiana) — Jac Jakubow­ski, 2014-10-15 19:41:00

Procesy grupowe (czyli koszty i zyski wynikające z ist­nienia procesów grupowych) — Jac Jakubow­ski, 2014-10-15 19:31:00

O sytu­acji edukacyj­nej. O uczeniu się — Jac Jakubow­ski, 2014-10-15 11:40:00

O procesie grupowym — Jac Jakubow­ski, 2014-10-15 11:22:00

Animatorzy roz­woju — Jac Jakubow­ski, 2014-10-15 11:11:00

Pokaż się — moc super­wizji — Justyna Zacharuk, 2014-10-14 19:24:00

Nowy paradyg­mat zarzą­dza­nia w cywilizacji wiedzy — Jac Jakubow­ski, 2014-10-14 17:08:00

Być per­for­merem spo­łecz­nym — Jac Jakubow­ski, 2014-10-14 16:56:00

Proces uczenia się we współ­czesnym biz­nesie — Jac Jakubow­ski, 2014-10-13 17:11:00

Lider zmiany — Jac Jakubow­ski, 2014-10-13 16:00:00

Być sobą w świecie zmiany — Jac Jakubow­ski, 2014-10-12 15:57:00

Modele myślowe — Jac Jakubow­ski, 2014-10-11 12:18:00

Dylematy współ­czesnego biz­nesu — Jac Jakubow­ski, 2014-10-10 10:24:00

Emocje i empatia — Jac Jakubow­ski, 2014-10-09 12:04:00